Biblioteczka buddyjska vol. 28

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 28)

Situ Rinpocze
SCHRONIENIE, ŚLUBOWANIE BODHISATTWY I ZNACZENIE INICJACJI

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Wykład Ślubowanie bodhisattwy został wygłoszony 6 czerwca 1981 r. w
Dakpo Kagyu Ling, a następnie wydrukowany w Tendrel, nr 1 z 1982 r.
Z języka francuskiego przełożyła Karma Rinczien Lhamo, przy redakcyjnej
współpracy K.S.D. i K.S.T.
Wyklad Znaczenie inicjacji został wygłoszony na III Międzynarodowym
Spotkaniu na temat buddyzmu tybetańskiego, jakie odbyło się w listopadzie
1982 r. Z belgijskiego periodyku Samye Dzong (nr 32), ukazującego
się w języku francuskim, przełożyła Joanna Łukomska-Grela.

SCHRONIENIE

Gdy mówimy o schronieniu wydaje się nam, że przyjmujemy schronienie w
czymś zewnętrznym, lecz to, w czym przyjmujemy schronienie, jest czymś
wewnętrznym, wewnętrzną esencją Buddy, Dharmy i sanghi. W zewnętrznej
formie schronienia Buddą jest Śakjamuni, osoba, która osiągnęła
urzeczywistnienie 2500 lat temu, Dharma to jego nauki, według których
chcemy postępować, a sangha to mistrzowie, którzy są naszymi przewodnikami
i współtowarzysze na ścieżce.
Wewnętrznym schronieniem jest Budda, nie ten, który osiągnął
urzeczywistnienie, lecz natura Buddy, która jest w każdym z nas jako
nasienie i która umożliwia nam osiągnięcie stanu Buddy, tak jak uczynił to
Śakjamuni. Mówimy o „przyjęciu schronienia” lub czasem: „składaniu hołdu”;
przyjmowanie schronienia jest czymś więcej, niż składanie hołdu, gdyż
oznacza aktywne korzystanie ze sposobności osiągnięcia pełnego wyzwolenia,
natura Buddy, które jest w nas i zasługuje na zamanifestowanie się.
Dharma jest ścieżką. Choć wszyscy chcemy być szczęśliwi i nikt nie chce
cierpieć, wszyscy doświadczmy tak wiele cierpienia i tak mało szczęścia.
Nie dlatego, że nie chcemy szczęścia, lecz dlatego, że brakuje nam
środków. Urzeczywistnienie – ostateczne wyzwolenie – jest takim poziomem
zrozumienia, że bardzo trudno jest je osiągnąć bez ścieżki, takiej samej
jak ta, którą przeszli wszyscy wielcy mistrzowie i wielkie istoty, od
czasów Buddy aż do dzisiaj i dzięki której osiągnęli urzeczywistnienie.
Złożenie hołdu Dharmie i przyjęcie schronienia w Dharmie to pewnego
rodzaju zobowiązanie i potwierdzenie naszego oddania.
Podobnie, przyjęcie schronienia w sandze odnosi się nie tylko do
zewnętrznych form – mnichów, mniszek itp. Oznacza ono także, że
potrzebujemy mistrza lub nauczyciela, aby był nam przewodnikiem na
ścieżce, aby był kimś, na kim możemy polegać. Można oczywiście osiągnąć
coś bez nauczyciela, lecz wymaga to kupowania książek o buddyzmie,
czytania ich i praktykowania tego, co one uczą. Można to zrobić, lecz w
ten sposób nie można nigdy osiągnąć pełnego rezultatu, gdyż nie ma tu
linii przekazu. To samo jest z masażem. Wydaje się on prosty, lecz jeśli
ktoś chce praktykować według książki, jest całkiem prawdopodobne, że może
wprowadzić ludzi w szaleństwo, spowodować wiele chorób itp. Istoty, które
już przeszły drogę i mają doświadczenie potrzebne do tego, aby być naszymi
przewodnikami, są sanghą, a my przyjmujemy w tej sandze schronienie jako w
naszych przewodnikach i współtowarzyszach na ścieżce do wyzwolenia.
W ten sposób przyjmujemy najpierw schronienie w zewnętrznym Buddzie
Śakjamunim, w zewnętrznej Dharmie to znaczy naukach i w zewnętrznej sandze
czyli w przewodnictwie mistrzów i bodhisattwów. Następnie przyjmujemy
schronienie w wewnętrznym Buddzie – w naturze Buddy, w wewnętrznej Dharmie
– w podróży do osiągnięcia urzeczywistnienia i w wewnętrznej sandze, czyli
we właściwym działaniu, polegając na przewodnictwie płynącym z naszej
linii. Takie są wewnętrzne i zewnętrzne formy schronienia.
Przyjmowanie ślubowania schronienia nie jest kwestią recytowania słów. Gdy
jest ono dla nas znaczące i płynie z głębi serca, otrzymujemy nie tylko
formalne ślubowanie, lecz także rodzi się w nas schronienie w znaczeniu
zaufania do drogi i zobowiązania do przejścia nią. Jest to zobowiązanie do
prawdziwego dołożenia wszelkich starań dla osiągnięcia wyzwolenia, na
które zasługujemy, którego jesteśmy warci i przyjmujemy schronienie z
zaufaniem do poglądu, który nas prowadzi.
Przyjęcie ślubowania przed nauczycielem jest pewniejszą drogą, niż
[uczynienie tego] bez niego. Najczęściej jesteśmy zbyt sprytni i chcąc
osiągnąć wszystko co najlepsze, tylko szkodzimy sobie. Jeśli przyjmiemy
schronienie sami, może ono mieć dla nas znaczenie w danej chwili, lecz
później będzie o wiele łatwiej stać się niedbałym. Na przykład ktoś może
powiedzieć: „od dzisiaj nie będę palił”, lecz później pomyśli: „nie
obiecywałem przecież tego nikomu konkretnemu; to nie ma znaczenia, O.K.
mogę to zrobić”. Jest to rodzaj tricku, który stosujemy, aby się ogłupiać.
Z tego punktu widzenia ważne jest przyjmować schronienie od kogoś, kto
reprezentuje linię.
Nie wystarcza jednak samo przyjęcie ślubowania. Musimy pracować z nim na
ścieżce i sami siebie pytać: „co to znaczy przyjąć schronienie w Buddzie?”
Oznacza to uwolnić naturę Buddy w nas. Z tego powodu nie można przyjąć
schronienia w niczym, co nas prowadzi do wyzwolenia. Na przykład w Tybecie
jest wiele lokalnych bóstw; każda góra, każda rodzina, a nawet każde
drzewo ma swoich bogów. Ludzie odnoszą się do nich z szacunkiem, lecz nie
mają zamiaru traktować ich jako źródła schronienia. Próbujemy zaprzyjaźnić
się z nimi. Tak można postępować z każdym bogiem, jakiego się zna:
[okazując mu] szacunek, lecz nie [przyjmując w nim] schronienia.
Schronienie oznacza bowiem, że przedmiot schronienia traktujemy jako nasz
cel, a naszym celem nie jest stać się bogiem. Bóg może być lepszy od nas,
lecz nie chcemy zostać bogiem gór, jezior czy drzew. Potrzebujemy ich
pomocy, gdyż ziemia nie należy tylko do nas, lecz także do bogów i innych
rodzajów istot. Jeśli nie będziemy zważać na nich, to w tym relatywnym
świecie napotkamy na wiele kłopotów. Jest to więc konieczne. (Na przykład,
gdy budujemy wielkie budynki, nie mamy rzeczywistego szacunku dla
prawdziwych właścicieli ziemi – bogów. Ludzie kopią w ziemi i budują, a
rezultatem tego jest wiele negatywności, negatywne wpływy, które choć są
niewidzialne, mogą zostać odczute. Ludzie powinni najpierw prosić
lokalnych bogów o prawo posiadania miejsca, w którym chcą budować, jak
gdyby nabyć je od nich.) Główną sprawą jest to, że jeśli przyjmiemy
schronienie w Buddzie, bo pragniemy wielkiego wyzwolenia, nie możemy
przyjmować schronienia w niczym, co nie prowadzi do wielkiego wyzwolenia.
Przyjęcie schronienia w Dharmie oznacza przyswojenie sobie nauk jako drogi
prowadzącej do wyzwolenia. Oznacza to, że powinniśmy unikać ranienia
jakiejkolwiek istoty z egoistycznych pobudek. Przyjmujemy w umyśle
postanowienie, lecz powinniśmy zdawać sobie sprawę z możliwości jego
złamania. Gdy na przykład jesteśmy chorzy z powodu wirusów czy bakterii,
musimy brać leki, które je zabijają, a zabijanie to więcej niż zranienie.
Postanawiamy więc: „począwszy od dzisiaj, nie zranię w przyszłości żadnej
istoty” i musimy robić wszystko, aby dotrzymać tej obietnicy. Wszystko, co
zrobiliśmy przeciwko Trzem Klejnotom łamie ślubowanie, a gdy zostanie ono
złamane, powinniśmy wstydzić się i czuć z tego powodu winę; nie w
beznadziejnym sensie winy czy wstydu, lecz rozpoznając, że zrobiliśmy coś
złego. Przyjęliśmy schronienie przed naszym nauczycielem, Buddą, Dharmą i
sanghą, a złamanie ślubowania jest jak próba zrobienia z nich głupców.
Wina to uczucie zakłopotania, jakie czuje się przed nimi, a wstyd jest w
nas nawet wtedy, kiedy nikt nie wie co zrobiliśmy. Wstyd i poczucie winy
można by odczuwać jako sytuację beznadziejną, ale w buddyzmie używamy ich
po to, aby rozwinąć zaufanie do naszych możliwości, [w tym sensie,] że
nigdy więcej nie chcemy ich popełniać. Wiedząc, że coś było złe, chcemy to
wyznać i wyrazić bardzo silne i czyste zamiary. Jest to właściwy sposób
pracy ze wstydem i poczuciem winy. A więc przyjęcie schronienia w Dharmie
oznacza pracę z naukami.
Przyjęcie schronienia w sandze oznacza podróżowanie na ścieżce razem z
tymi, którzy należą do sanghi, ponieważ oni prowadzą nas do prawdziwego
celu. Dlatego też nie powinniśmy przyjaźnić się zbyt blisko ze „złymi”
istotami – tymi, które mają na nas negatywny wpływ. Może to brzmieć
dziwnie, lecz jest całkiem rozsądne. Kogoś, kto wiedzie życie pełne
przemocy lub lubi kraść i zabijać, nazywamy negatywną osobą. W ostateczny
sensie nie możemy powiedzieć, że taka osoba jest zła, gdyż każda zawiera w
sobie naturę Buddy. Jednak na poziomie względnym ta osoba żyje w negatywnym
świecie i nie powinniśmy wiązać się z nią, dopóki nie będziemy silni,
bowiem w przeciwnym razie zamiast jej pomóc, sami zbłądzimy i pójdziemy
złą drogą. Gdy już będziemy wystarczająco silni, nie powinniśmy jej
porzucać, lecz pomagać w miarę w naszych możliwości, gdyż naszym
obowiązkiem jest osiągnąć wyzwolenie dla dobra wszystkich istot, a te
istoty potrzebują większej pomocy, niż istoty dobre. Na razie jednak
musimy trzymać się z dala od nich, by później móc być blisko nich. To
trzeci aspekt i te trzy zobowiązania w stosunku do trzech obiektów
schronienia są głównymi zobowiązaniami.
Ponadto istnieją trzy dalsze [zobowiązania] związane z przedstawieniami
Buddy, Dharmy i sanghi. Budda przedstawiany jest w postaci posążków,
Dharma jako teksty, a sangha przez wyobrażenie mnichów, mniszek,
bodhisattwów itp. Sposób, w jaki okazujemy im szacunek, oparty jest na
wartościach, które są takie same w całym świecie. Wszędzie, nie tylko w
Tybecie, górna połowa ciała jest bardziej poważana od dolnej. Z tego
powodu nie siadamy, ani nie stajemy na posążkach i książkach, lecz
kładziemy je wysoko i oddajemy im cześć. Choć ludzie związani z Dharmą
przestrzegają tego, są sklepy i takie miejsca, w których wielkich posągów
Buddy używa się do eksponowania ubrań lub podtrzymywania lamp. Takie
traktowanie Buddy jak służącego jest uwłaczające. W ten sposób nie należy
używać wizerunków Buddy.
Istotą szacunku jest czysty umysł i czysta postawa, a nie samo działanie.
Oto przykład. Kiedyś pewien człowiek przechadzał się i zobaczył posążek
Buddy. Pomyślał: „jeśli ludzie będą tędy przechodzić, wytworzą sobie
negatywną karmę”; podniósł więc statuetkę i położył na krawężniku. Jego
motywacja była dobra, a więc powstała pozytywna karma. Ktoś inny
przechodząc tamtędy pomyślał: „ten posążek Buddy leży wystawiony na słońce
i deszcz, zniszczy się”. Postanowił go więc ochronić. Rozglądnął się
wokoło i znalazł stary but, którym nakrył posążek. Normalnie byłoby to
oczywiście bardzo złe, lecz jego motywacja była czysta, wytworzył więc
sobie pozytywną karmę. Jeszcze inny przechodzący tamtędy człowiek
pomyślał: „źle jest kłaść buta na Buddzie”; wziął więc but i odrzucił go.
On również wytworzył pozytywną karmę. Później następna osoba, widząc
leżący na drodze posążek, pomyślała: „to brak szacunku, nie powinno się go
tutaj zostawiać”. Podniosła statuetkę i położyła na murku, także
wytwarzając pozytywną karmę. Nie samo działanie, lecz motywacja prowadziła
do powstania pozytywnej karmy. Najważniejsza jest motywacja, a szacunek
można wyrazić na wiele różnych sposobów. Odnoszenie się z szacunkiem do
wyobrażeń reprezentujących ciało, mowę i umysł Buddy, wyrabia w naszym
umyśle szacunek. Dlatego bardzo ważne jest przestrzeganie formalnych
nakazów związanych z oddawaniem czci.
Po tych przychodzą następne zobowiązania, które podejmujemy. Są to:
współczująca postawa i zrozumienie dla wszystkich istot. Na początku
musimy myśleć: „chciałbym móc pomagać innym i stać się dla nich jak
lekarstwo”. Życzenie to faktycznie staje się naszą praktyką i możemy
działać, aby pomóc innym. Te dwa aspekty są znane jako bodhicitta
aspiracji i bodhicitta zastosowania, a dotyczące ich ślubowania są
przyjmowane krok po kroku jako nasze zobowiązanie do pomocy innym.
Jesteśmy buddystami. Sam zostałem buddystą, kiedy byłem małym dzieckiem.
Nie pracuję jednak dla buddystów, ani nie staram się robić z ludzi
buddystów, pracuję dla ludzi i czuję zadowolenie, gdy dzięki wielkiej
mądrości Pana Buddy buddyzm przynosi korzyść ludziom. Musimy zaprzestać
myślenia: „chcę pracować dla buddyzmu”, gdyż powinniśmy pracować dla ludzi
poprzez nauki Buddy i utrzymywać w umyśle to zobowiązanie i zrozumienie.
Musimy być bardzo uważni, aby utrzymać świadomość faktu, że pracujemy dla
istot, a nie dla buddyzmu. Jest to niezwykle ważne, gdyż w przeciwnym
razie wszystko stanie się grą, w której pozyskujemy ludzi dla buddyzmu, co
nic nie znaczy. Jest to podstawowa idea ślubowania schronienia, jego celu
i zobowiązań.
Ceremonia przyjęcia schronienia obejmuje trzykrotne powtórzenie za
nauczycielem formuły schronienia. Oto, co mówimy: „Mistrzowie, wszyscy
Buddowie i bodhisattwowie, wysłuchajcie mnie, proszę. Od teraz, aż do
urzeczywistnienia przyjmuję schronienie w Buddzie, który jest przykładem
mojej własnej natury. Przyjmuję schronienie w Dharmie, która jest ścieżką
do osiągnięcia wyzwolenia i wypełnienia tej natury, jak również przyjmuję
schronienie w sandze, u współtowarzyszy i przewodników na ścieżce. Wszyscy
Buddowie i bodhisattwowie trzech czasów i dziesięciu kierunków
rozpoznajcie mnie jako tego, który przyjmuje schronienie w Trzech
Klejnotach dla dobra wszystkich istot.
Wszyscy jesteśmy buddystami, gdyż teraz i od nie mającego początku czasu
nosimy w sobie naturę Buddy. Wyłącznie właściwa intencja, a nie samo
powtarzanie tych słów, może uczynić z nas buddystów. Wszystkie istoty,
bogowie, zwierzęta, ludzie itd. mają w istocie naturę Buddy. Na
ostatecznym poziomie i w tej rzeczywistości są tym samym, co buddyści, a
gdy mówimy „buddysta”, „chrześcijanin”, „hinduista”, słowa zaciemniają i
umniejszają rzeczywiste znaczenie [tego o co chodzi]. Buddyści są małą
grupą, chrześcijanie są małą grupą itd. Na ostatecznym poziomie każde z
nas ma naturę Buddy. Na przykład w tajemnych naukach muzułmanów (sufizm)
powiedziano, że Allah jest w każdym. I gdy tylko muzułmanin modli się do
Allaha, w rzeczywistości modli się do swej natury Buddy. Ta ścieżka jest
więc tylko nieznacznie odmienna od buddyjskiej. Gdy Jezus Chrystus
napotkał owieczkę, powiedział: „ja jestem pasterzem, a wszystkie istoty są
jak moje owce”. Tak samo jest w buddyzmie, gdzie nazywamy największych
bodhisattwów „tymi, którzy są jak pasterze”. Pasterze opiekują się owcami,
nie oczekując niczego dla siebie: gdy owce są głodne, prowadzą je na
pastwisko, gdy są spragnione, biorą je nad rzekę, gdy jest zimno,
wyprowadzają je na słońce, a gdy jest bardzo gorąco – zabierają do cienia.
W taki sposób wielcy bodhisattwowie pomagają innym istotom.
Prawdziwą esencją Dharmy zawsze jest jeden pogląd, jeden sens, którego
nikt nie może zlekceważyć; [brzmi on:] „tak jak jest”. Gdy powtarzamy
modlitwę ślubowania, musimy czuć znaczenie tego stwierdzenia. Ślubowanie
otrzymujemy po trzecim powtórzeniu modlitwy, gdy nauczyciel pstryka
palcami. W tym momencie otrzymujemy schronienie od Buddów trzech czasów i
dziesięciu kierunków, od Dharmy, reprezentowanej przez księgę, którą
trzyma nauczyciel i od sanghi, reprezentowanej przez obecnych mnichów,
mniszki, a także braci i siostry w Dharmie. Stają się oni naszymi
starszymi braćmi i siostrami, a ci, którzy później od nas przyjęli
schronienie, są naszymi młodszymi braćmi i siostrami. Jako formalne
zobowiązanie do osiągnięcia wielkiego wyzwolenia, po otrzymaniu ślubowania
schronienia musimy utrzymać zaufanie do niego, a słowa należy poprzeć
czynami.
Mówimy, że przyjmujemy schronienie dla dobra wszystkich czujących istot,
lecz teraz możemy pomóc im rzeczywiście tylko na względnym poziomie.
Później będziemy w stanie przynieść im pożytek również na poziomie
ostatecznym. Przyjdzie to wraz z naszym urzeczywistnieniem, a to
urzeczywistnienie nie jest czymś, co musimy otrzymać lub gdzieś znaleźć.
Wszystko co mamy zrobić, to oczyścić zaciemnienia. Wówczas osiągniemy
wielkie wyzwolenie, które jest nam wrodzone. Jest to urzeczywistnienie,
które posiada moc pomagania innym, a więc zobowiązanie do osiągnięcia go
powinno wypływać z głębi naszego serca. Jako symbol naszego silnego
postanowienia ofiarowujemy nasze włosy, gdyż najważniejszą częścią ciała
jest głowa, a koroną głowy są włosy. Ofiarowanie odrobiny włosów do
relikwiarza reprezentuje ofiarowanie ścieżce do wyzwolenia naszych czynów,
słów i myśli, naszego ciała, mowy i umysłu. Aby umocnić nasz związek z tą
ścieżką, otrzymujemy wtedy nowe imię, imię Dharmy.

ŚLUBOWANIE BODHISATTWY

Ślubowanie bodhisattwy przyjmujemy rozwijając najpierw bodhicittę
aspiracji, a następnie bodhicittę zastosowania, która polega na działaniu
zgodnym z tym dążeniem.
Niektórzy z was znają już być może sens i cel bodhicitty, ale spróbuję
wyjaśnić to jeszcze dokładniej, tłumacząc ślubowania związane z takim
zobowiązaniem. Jest ich bardzo wiele, jednak na ogół grupuje się je w pięć
względnych ślubowań bodhicitty aspiracji. Oto ślubowania, które należy
utrzymywać i umacniać:
– nie utracić bodhicitty
– nie dopuścić do jej pomniejszenia
– umacniać ją
– powiększać
– zawsze postępować zgodnie z bodhicittą.
Bodhicitta nie odnosi się jedynie do miłującej dobroci (tyb:
dziampa) i współczucia (ningdzie), które – choć podstawowe –
są tylko warunkami jej rozwoju i spełnienia.
W dosłownym tłumaczeniu słowo bodhicitta znaczy „przebudzony umysł”.
Co to znaczy, możemy jasno zrozumieć dzięki „czterem nieograniczonościom”:
(1) „Oby wszystkie istoty posiadły szczęście i przyczynę szczęścia”.
(Pamiętamy przy tym, że nie chodzi tu tylko o tak proste sprawy jak radość
z powodu przyjemnego mieszkania czy dobrego pożywienia).
(2) „Oby wszystkie istoty były wolne od cierpienia i przyczyny
cierpienia”. (Również i tutaj, mówiąc o cierpieniu wiemy, że chodzi o coś
więcej, niż tylko doświadczanie bólu, choroby czy głodu.)
(3) „Oby wszystkie istoty nie były nigdy oddzielone od wielkiego
szczęścia, wolnego od przyczyn, okoliczności i skutków cierpienia”.
(Wyjaśnia to jasno stan poza cierpieniem i radością: Wielkie Szczęście
Wielkiego Wyzwolenia.)
(4) „Oby wszystkie istoty pozostawały w wielkiej bezstronności, bez
przywiązania, nienawiści, podziału na ‚swoich’ i ‚obcych'”. (Nie oznacza
to jednak, że nie przeżywamy radości doświadczając od kogoś czegoś dobrego
lub troski, gdy ktoś wyrządza nam krzywdę. Bezstronność jest poza
przeszkodami dualizmu.)
Nieograniczoność wszystkich tych stanów umysłu polega na tym, że
przekraczają one dualistyczne przeszkody cierpienia, radości i podziałów.
W czym natomiast owe stanu umysłu oraz bodhicitta są nieograniczone, mówią
nam trzy następujące punkty:
(a) Skutek jest nieograniczony, ponieważ przekracza zarówno granice
szczęścia, jak i dobra, które wciąż się mogą powiększać. Jest on
absolutny.
(b) Przedmiot bodhicitty jest nieograniczony; są to wszystkie
istoty, nie tylko ziemskie lub z naszej galaktyki, ale absolutnie
wszystkie bez wyjątku istoty, jakie zaludniają przestrzeń, wszechświat, w
całej ich nieskończoności.
(c) Dobrodziejstwo dla wszystkich istot jest nieograniczone;
szczęście nie ogranicza się do zdobycia na przykład pięknego domu w ładnej
okolicy z obfitością dobrego pożywienia, czy też dojścia do intrantnego,
dającego dużo satysfakcji stanowiska pracy. Dobrodziejstwo, o jakim mowa,
to urzeczywistnienie Prawdy Ostatecznej; innymi słowy: nieograniczonego
rezultatu (czyli skutku).
Dlatego właśnie owe cztery stany umysłu, które są istotą bodhicitty
uważamy za nieograniczone.
Pierwszą fazą bodhicitty jest dążenie, intencja, życzenie, które wprowadza
się w czyn. Potem następuje druga faza – zastosowanie bodhicitty,
bodhicitta działania.

ZRĘCZNOŚĆ, METODA, MIŁUJĄCA DOBROĆ, MĄDROŚĆ I WSPÓŁCZUCIE

Wszystkie te czynniki są pozytywnymi okolicznościami, które umożliwiają
nam wypełnianie bodhicitty.
A oto kilka szczegółów o pięciu ślubowaniach bodhicitty aspiracji:
(1) „Nie odrzucać żadnej istoty pod groźbą złamania ślubowania”.
Co rozumiemy przez odrzucenie? Czasami, na przykład sprzeczając się z
kimś, wpadamy we wściekłość, dochodzi do obrażania przeciwnika
niewybrednymi słowami, a czasem nawet do rękoczynów. Jest to na pewno zła
postawa i należy jej unikać, ale nie jest to jeszcze odrzucenie.
Odrzucenie lub porzucenie jakiejś istoty ma miejsce wtedy, gdy myślimy:
„Już nigdy, za nic za świecie, żeby nie wiem co, nigdy jej nie pomogę!”
Jeśli chcemy zachować ślubowanie bodhicitty, podobna postawa nigdy nie
powinna mieć miejsca. Ale jestem pewien, że nie zrobicie tego.
(2) „Zawsze utrzymywać w umyśle świadomość dobrodziejstw, jakie wypływają
z bodhcitty”.
Co to oznacza? Dla przykładu porównajmy postawy życiowe dwóch osób: kogoś
zupełnie zwykłego i kogoś, kto trochę zna Dharmę. (Wyłączamy tu osobę,
która już rozwinęła bodhicittę, bo jest ona na ogół mniej podatna na
cierpienie od zwykłej osoby.) Zasadniczo obie te osoby: zwyczajna i
znająca trochę Dharmę, mogą się zetknąć z tymi samymi szczęśliwymi i
nieszczęśliwymi przeżyciami. Ale sposób, w jaki każda z nich je odbierze i
to, co z nimi zrobi – są całkiem różne.
Zwykła osoba, cierpiąc, powie: „Nie chcę cierpieć! Czemu jestem taka
nieszczęśliwa? Czemu akurat mnie to spotkało?!” W ten sposób będzie
się pogrążać w cierpieniu, będzie coraz bardziej zdeprymowana, aż w końcu
może to nawet doprowadzić do samozniszczenia.
Jeśli natomiast niespodziewanie doświadczy szczęścia, stanie się ono
przedmiotem dumy: „Och, nikt nie ma o niczym pojęcia, wszyscy są tacy
beznadziejnie tępi! Tylko ja umiem się wziąć za sprawy, wszystko
zmierza ku temu co najlepsze, bo i ja jestem najlepszy!” Nie jest to dobra
postawa – wywołuje tylko cierpienie.
Z kolei osoba, która ma pewne pojęcie o Dharmie, być może również
doświadczy cierpienia, ale jej umysłowa postawa będzie inna. Pomyśli: „Nie
chcę cierpieć, tak samo jak wszystkie inne istoty. Ponieważ jednak w
przeszłości stworzyłem powody tego cierpienia, muszę je teraz znosić”.
Przy takim zrozumieniu nie ma depresji ani cierpienia, które pogłębia
trudności przeżywanego doświadczenia. Jeśli zaś taka osoba ma jeszcze
trochę głębsze zrozumienie Dharmy, to może nawet użyć swojego
cierpienia jako środka oczyszczenia oraz gromadzenia zasługi.
Kiedy taka osoba doświadcza szczęścia, wtedy wszystko będzie odbywało się
tak samo jak w przypadku osoby nie znającej Dharmy, ale jej postawa wobec
szczęścia znowu będzie zupełnie inna. Pomyśli: „Nie jest to spowodowane
moją obecną działalnością. To szczęście pochodzi z przyczyn, jakie
stworzyłem w przeszłości i dlatego dzisiaj jestem szczęśliwy. Jest to
dojrzewanie tamtych przyczyn, bo właśnie kiedyś opłaciłem to, co otrzymuję
teraz”. Równocześnie, zamiast puszyć się i traktować wszystko z góry, taka
osoba docenia ich rzeczywiste walory. Jak bowiem bez tych „innych” można
by w ogóle gromadzić przyczyny szczęścia?
Przypomina mi to pewną anegdotę. W Rumtek żyje pewien lama, który jest
najzacniejszym człowiekiem na świecie, a którego jedyną wadą jest
nieustanna gadanina. Dzielił on pokój z jednym mnichem i pewnego dnia, gdy
rozgadał się bardziej niż zwykle, mnich nie wytrzymał. Popędził do kuchni,
złapał polano, wrócił do pokoju i mocno zdzielił nim lamę w głowę. Ten,
zalany krwią, krzyknął: „Bardzo ci dziękuję! Jakże bowiem bez przyczyny
wściekłości mógłbym praktykować cierpliwość?” Powiedział to szczerze, czym
zupełnie rozbroił mnicha, w którym złość całkiem opadła i który znowu
zerwał się na nogi i popędził, tym razem po bandaże.

ZROZUMIENIE CIERPIENIA SAMO W SOBIE JEST OCZYSZCZENIEM

Jeśli na przykład posiejecie ziarno, będzie ono dojrzewać, rosnąć,
przemieniać się w owoc. Ale gdy owoc już się ukaże, samo ziarno zniknie.
Tak samo dzieje się z cierpieniem. Doświadczamy go z powodu wielkiego
nagromadzenia negatywnych działań. Jeśli jednak przyjmiemy je we właściwy
sposób, to w tej samej chwili niszczeje sama przyczyna owego cierpienia,
które inaczej musiałoby w dalszym ciągu z niej powstawać.
W tekście, który nazywa się Praktyką ćwiczenia umysłu mówi się:
„Cierpienie i towarzyszące mu niesprzyjające okoliczności są miotłą, która
nas uwalnia od przyczyny i warunków tego cierpienia”. Jest to wielka
prawda.
Jeśli chodzi o szczęście, to zobowiązuje nas ono raczej do doceniania
istot, niż do ich oczerniania. To dzięki nim możemy działać
wspaniałomyślnie, hojnie i szlachetnie. To dzięki nim można rozwijać
moralność, cierpliwość, energię, mądrość – wszystkie te aktywności. Kiedy
więc znajdujemy się w lepszej od innych sytuacji, należy z tego
skorzystać, by życzyć im jak najlepiej, by im pomagać.
Takie są podstawowe dobrodziejstwa Dharmy w ogólności, a bodhicitty w
szczególności. Powinniśmy zrozumieć te dobrodziejstwa, utrzymywać je w
umyśle i usiłować robić postępy w ich spełnianiu.
(3) „Zawsze, dzięki właściwym środkom i metodom, gromadzić zasługę i
mądrość”.
(4) „Przy pomocy trzech relatywnych praktyk rozwijać bodhicittę”.
Pierwsza z nich dotyczy przyczyny. Są to opisane powyżej cztery
niezmierzoności. Druga to trzon, „ciało główne”, którym jest
schronienie i bodhicitta. Natomiast trzecia to aktywność, czyli
używanie swego ciała, mowy i umysłu dla dobra wszystkich istot.
Tak więc zawsze powinniśmy postępować najlepiej jak potrafimy, to znaczy
najlepiej jak jest to możliwe w danej chwili, teraz. Jeśli będziemy
tak postępować, doprowadzi nas to do lepszej przyszłości i taki sam będzie
ciąg dalszy. Istnieje również sposób na to, aby robić taki postęp, a
mianowicie, nie – „próbować”, lecz – działać!
Te trzy wymienione wyżej praktyki powodują rozwijanie bodhicitty.
(5) „Unikać popełniania czterech negatywnych dharm i pracować z czterema
pozytywnymi dharmami”.
(Słowo dharma oznacza tu akt, zachowanie się, postawę.) Cztery
negatywne dharmy to:
(a) Nadużywanie obiektu naszego poświęcenia. Dzieje się tak wtedy, gdy
zawodzimy, zwodzimy czy wręcz oszukujemy Buddę, Dharmę, sanghę lub bóstwa
ochronne i opiekuńcze, a także swego duchowego nauczyciela.
(b) Powodowanie, żeby ktoś, kto prawidłowo praktykuje Dharmę, kto działa
bez najmniejszych egoistycznych celów dla dobra innych, żałował tego. (Na
przykład mówienie do niego: „Jakiś ty głupi! Co ci z tego przyjdzie? Przy
twoich możliwościach lepiej byś trochę pomyślał o sobie, zamiast
bezustannie interesować się dobrem innych!”) Jeśli będziemy mówić tak do
kogoś, to może się zdarzyć, że obudzą się w nim wątpliwości i zacznie
żałować swojej altruistycznej postawy, choć w rzeczywistości nie ma ku
temu żadnego powodu, ponieważ to co czyni, jest najlepszym z działań.
(c) Krytykowanie jakiejś czystej istoty lub Właściwej Ścieżki. Wiemy
wszyscy, że bodhicitta jest najważniejszą postawą myślową, najważniejszą
motywacją. Krytykowanie lub oczernianie innych jest więc rzeczą
szczególnie złą. Ten rodzaj błędnego widzenia rozwija się wtedy, gdy na
przykład myślimy: „Czemu modlić się o dobro dla innych? Ci, co to robią,
to idioci; lepiej by zrobili zajmując się sobą”.
(d) Oszukiwanie istot na płaszczyźnie tak doczesnej jak i ostatecznej,
pozaczasowej. Oznacza to, że istot nie należy nadużywać (dla jakichkolwiek
celów), zarówno obecnie, jak i w sposób ostateczny, ukazując im fałszywą
drogę, co automatycznie sprowadza je z prawdziwej ścieżki.
Takie są cztery negatywne dharmy, które musimy całkowicie porzucić, w
chwili gdy przyjmujemy ślubowanie bodhisattwy.
Zamiast tego powinniśmy rozwijać cztery pozytywne dharmy:
(a) Nie nadużywać obiektu naszego poświęcenia i podążać właściwą ścieżką.
(b) Doceniać pozytywne czyny innych i cieszyć się z nich oraz pobudzać ich
do rozwijania jeszcze większej pewności co do takiego postępowania.
(c) Rozpoznać właściwą jakość tego, co dobre i umieścić tam swoje pełne
zaufanie.
(d) Prowadzić istoty w dobrym kierunku, tak w doczesności, jak i
pozaczasowo.
Jest to pięć ślubowań bodhicitty intencji czyli bodhicitty dążenia.
Jeśli chodzi o bodhicittę zastosowania czyli bodhicittę działania, to
ślubowania są takie same, z dodaniem zastosowania praktyk gromadzenia i
oczyszczania. Dotyczy to głównie spełnienia sześciu paramit (aktywności
Buddy), od pierwszej po ostatnią. To streszcza zaangażowanie związane ze
ślubowaniami bodhisattwy.
Aby otrzymać ślubowania bodhisattwy w sposób całkowity, bardzo ważne
jest zgromadzenie dużej zasługi, stając się w ten sposób odpowiednim
naczyniem. Najprostszą i najgłębszą metodą gromadzenia zasługi jest
praktyka siedmioczęściowej modlitwy (zawartej w pudży Czenrezig). Od tego
musimy rozpocząć.
Zaczynamy od pełnych pokłonów, następnie dokonujemy ofiarowania, potem
wyznajemy wszystkie negatywne działania, jakie popełniliśmy w przeszłości
i zapraszamy wszystkich Buddów, którzy osiągnęli urzeczywistnienie,
gdzekolwiek się znajdują, by wprawili w ruch cykl nauk, a także – gdy
Buddowie czy bodhisattwowie przygotowują się do opuszczenia świata (chcę
przez to powiedzieć: do fizycznej śmierci) – błagamy ich, aby w
nieskończoność przedłużali swoje egzystencje dla dobra wszystkich istot.
Na koniec całą zgromadzoną zasługę dedykujemy wszystkim istotom. Oto
siedem gałęzi tej modlitwy.
Pomyślicie sobie pewnie, że proszenie Buddów, by udzielali nauk i długo
żyli, jest nieco dziwne i odległe, nierealne. W rzeczywistości jest to
całkowicie naturalne, bowiem dla Buddów nie istnieją ograniczenia
odległości, kierunku, ani czasu. W każdej chwili miliony Buddów osiągają
urzeczywistnienie – każdego dnia, każdej nocy, bez najmniejszej przerwy,
przez wielki i eony. Buddowie są niezliczeni, ponieważ niezliczona [jest
liczba] wszechświatów i istot. Kiedy więc prosimy, jest pewne, że to
przesłanie będzie odebrane. A jeśli prosimy z niezachwianym oddaniem,
przekonaniem, współczuciem, ufnością i zaufaniem – jednym słowem z całą
szczerością – to spełnienie [na pewno] nastąpi! Dlatego
siedmioczęściowa modlitwa jest tak ważna.
Teraz trzykrotnie wyrecytujemy siedmioczęściową modlitwę z taką
autentycznością i szczerością, ma jaką nas tylko stać, jak tylko jest to
możliwe. W ten sposób przechodzimy do właściwego przyjęcia ślubowania
bodhisattwy. A oto sens tego, co będziecie powtarzali:
„Zanim osiągnę urzeczywistnienia, przyjmuję schronienie w Buddzie, Dharmie
i sandze, tak jak poprzednio Buddowie i bodhisattwowie przyjmowali
ślubowanie bodhisattwy i kontynuowali jego rozwijanie”.
Powtarzamy to trzy razy. Tak jak podczas ceremonii przyjmowania
schronienia, tak i tutaj, pod koniec trzeciego powtarzania otrzymuje
się ślubowanie od Buddów i bodhisattwów, zebranych przed nami w
przestrzeni – należy więc recytować ślubowanie z całą możliwą szczerością,
utrzymując w umyśle jego sens, jaki wam podałem.
Aby odpowiednio zakończyć tę ceremonię, mamy jeszcze do powtórzenia kilka
zdań. Ta deklaracja to modlitwa rozradowania. Może być ona podzielona na
dwie lub trzy części. Jeśli podzielić ją na dwie części, to wtedy pierwszą
będzie „radość osobista”, a drugą „radość dla innych”. Ja jednak wyjaśnię
dzieląc ją na trzy części:
(1) Rozradowanie („radość osobista”).
Rozpoczynamy słowami: „Dziś moje życie nabrało sensu, urodziłem się
wyposażony w cenne ludzkie ciało i mam okazję urzeczywistnić swoją
prawdziwą wartość (jakość), stałem się bowiem synem Buddów”.
Rozwinęliśmy przebudzony umysł, co jest pierwszym krokiem ku oświeceniu.
Jesteśmy teraz niczym królewski syn, który sam stanie się królem, jeśli
przyjmie i zachowa właściwą i poprawną, godną księcia postawę.
(2) Zabezpieczenie („osobiste zaufanie”).
Kontynuujemy: „Od tej chwili, wszelkimi środkami i przy każdej okazji,
będę działać zgodnie ze swą kondycją, kondycją bodhisattwy”.
Ślubowanie bodhisattwy przyjęliśmy z całkowicie wolnej woli. Jeśli nie
jesteśmy do tego gotowi lub nie chcemy tego, wówczas nikt nie może
„zrobić” z nas bodhisattwy, choć mogłoby to być tylko dobrodziejstwo. Tak
więc, ponieważ przyjęliśmy ślubowanie bodhisattwy, musimy teraz działać
odpowiednio do tego, do czego się zobowiązaliśmy. Musimy zrobić wszystko
to, co jest dobrodziejstwem dla innych, zarówno doraźnie, przejściowo, jak
i pozaczasowo, musimy natomiast porzucić wszystko to, co – tak docześnie
jak i pozaczasowo – jest dla nich szkodliwe. W tym znaczeniu nie należy
jednak „próbować”, ale działać, najlepiej jak możemy i potrafimy.
(3) Współradość („radość dla innych”).
Kończymy deklaracją: „Od tej chwili zapraszam wszystkie istoty w to
miejsce w obecności wszystkich Buddów i bodhisattwów, zachęcam je i wzywam
ku Prawdzie i Ostatecznemu Spokojowi”. Oby wszyscy istoty, od bogów aż po
istoty z piekieł, korzystały z mojej obecności, [im też dedykuję] spokój
względny i Ostateczny Spokój. Po to właśnie zaprasza się je wszystkie.
Oto trzy deklaracje, które kończą ceremonię. Ceremonia ślubowania
schronienia i ślubowania bodhisattwy jest więc zakończona.
Od dziś mamy niezmierny ogrom do poświęcenia i będziemy to czynić tak jak
czynili to przed nami Buddowie przeszłości, bodhisattwowie i wszyscy
wielcy mistrzowie. A zasługę będziemy ofiarowywać wszystkim istotom, by
urzeczywistniły Ostateczny Spokój.

ZNACZENIE INICJACJI

Oto krótkie wprowadzenie do tematu inicjacji czyli „przekazu mocy”.
Zasadniczo inicjacja czyli „przekaz mocy” oznacza otrzymanie
błogosławieństwa wszystkich Buddów i bodhisattwów oraz gromadzenie w sobie
uniwersalnej energii wszechświata. Celem tego jest przebudzenie naszej
ostatecznej esencji, nasienia oświecenia, które się w nas znajduje. To, co
rozumie się przez „rozbudzenie” nasienia, wyjaśnia się wtedy, kiedy
studiujemy biografię Buddy Śakjamuniego. Nie był on jakąś nadzwyczajną
istotą z duchowego poziomu; był podobny do nas wszystkich. Jednak dzięki
wielkiemu nagromadzeniu zasługi oraz dzięki własnemu oczyszczeniu, zdolny
był do o wiele szybszego i lepszego od nas zrozumienia wszystkich zjawisk.
Urodził się w Indii przed 2500 lat w królewskiej rodzinie Śakjów. Jako
książe miał do swej dyspozycji wszystko, czego tylko może pragnąć ludzka
istota, lecz daleki był od zgody na to, by owe ułatwienia zawładnęły nim
całkowicie, a dzięki swej wielkiej mądrości odkrył prawdę o wszechświecie
i wszystkich istotach.
Najpierw ujrzał, że jego rodzina, królestwo i wszystko w świecie to tylko
twory poddane przemianom i zniszczeniu. Cały wszechświat, począwszy od
jego własnego królestwa, stanowi część kreacji i dlatego podlega
nieustannym zmianom, aż do zagłady, która jest przemianą ostatnią. W taki
oto sposób Budda ujrzał świat.
Następnie zrozumiał, że esencją świata i istot jest umysł. Umysł jest poza
stworzeniem, poza zmiennością, poza rozpadem. Jest poza narodzinami i
śmiercią. Dlatego ostateczną wolnością jest „duchowość” (dosłownie:
„umysłowość”).
Zrozumiawszy to wszystko intelektualnie poczuł, że cała ta wiedza nie
doprowadzi go donikąd, jeśli nie zostanie prawdziwie urzeczywistniona.
Zostawił więc swoje bogactwa, zrezygnował ze wszystkich przywilejów. To
odrzucenie nie było jednak jakąś zabawą czy grą, ponieważ nie był on
przywiązany do ciszy lasu, ani nie odczuwał niechęci do swego królestwa.
Porzucił udogodnienia samsary, aby nie dać im sposobności do władania sobą
i nie utracić przez to błogosławieństwa płynącego z faktu bycia ludzką
istotą. Budda wyrzekł się zatem komfortu, a swoje ciało, mowę i umysl
skoncentrował na całkowitym i czystym wysiłku – na tym, co nazywa się
praktyką medytacji – i urzeczywistnił Stan Buddy.
Tę wewnętzrną esencję, jaką ma Budda, posiadamy również i my: jest to
Natura Buddy. Wszyscy jesteśmy zdolni dojść do oświecenia, które jest
urzeczywistnieniem ostatecznej prawdy. Aby jednak móc obudzić to nasienie,
musimy otrzymać inicjację. Można to porównać z faktem posiadania silnego i
zdrowego ziarna, które – aby rozwinąć się w owoc – potrzebuje
sprzyjających warunków. Jeśli się one nie pojawią, ziarno zawsze będzie
tylko ziarnem! Oto dlaczego powinniśmy otrzymać inicjację, przyjąć ją z
ufnością i szczerą motywacją, z miłującą dobrocią i współczuciem Maitreji,
dzięki czemu za pośrednictwem czystej linii przekazu będziemy mogli
otrzymać miłującą dobroć, współczucie i błogosławieństwo Buddów i
bodhisattwów. A zatem inicjacja w odpowiedni sposób zasiewa w nas Naturę
Buddy, zalążek oświecenia.

RÓŻNE RODZAJE INICJACJI

Inicjacje mają z całą pewnością ten sam cel na poziomie ostatecznym, lecz
na poziomie indywidualnym nieco się między sobą różnią. Można to łatwo
zrozumieć, jeśli przyjrzymy się rozmaitym inicjacjom: inicjacji długiego
życia, inicjacji bodhisattwów, inicjacji sambhogakaji Buddów lub bóstw.

1. Inicjacja długiego życia

Jej cel jest głęboki: pragniemy otrzymać błogosławieństwo Buddów i
bodhisattwów, by scentralizować i zgromadzić uniwersalną energię. To da
nam siłę, potrzebne właściwości i wewnętrzne bogactwo, aby to co robimy
było głębsze, oraz byśmy mieli więcej czasu na skuteczne działanie. To
właśnie nazywamy „długowiecznością”. Aby otrzymać taką inicjację
potrzebujemy jednej istotnej rzeczy: poprawnej motywacji, która wyraża się
w słowach: „Pragnę otrzymać inicjację długiego życia, aby długo żyć i być
zdrowym, by móc studiować, rozwijać się i doskonalić, by dzielić się z
innymi owocami mych działań i pracować dla dobra innych”. Wyobraźmy sobie,
że chcemy umyć jakiś przedmiot; potrzebujemy do tego wody. Lecz jeśli woda
jest brudna, to w jaki sposób możemy nią cokolwiek skutecznie oczyścić?
Podobnie, jeśli chcemy pomagać innym, sami najpierw musimy być czyści, bo
od stopnia naszego własnego oczyszczenia zależy to, czy możemy oczyścić
innych bardziej czy mniej. Dlatego potrzebujemy czasu, przestrzeni i
dogodnych okoliczności, a więc długiego życia. To jest jedyny powód, dla
którego pragniemy otrzymać tę inicjację.

2. Inicjacja bodhisattwów

takich jak Awalokiteśwara, Wadżrapani, Maitreja itd.
Wszyscy bodhisattwowie mają na ostatecznym poziomie te same właściwości,
lecz każdy posiada szczególne, indywidualne właściwości. Wadżrapani jest
przejawem potęgi i mocy Buddów i bodhisattwów, Awalokiteśwara (Czenrezig)
manifestuje ich współczucie, Maitreja ich miłość w aspekcie życzliwości i
dobroci. My także powinniśmy posiadać te poszczególne cechy, aby otrzymać
każdą z owych inicjacji. Jeśli pragniemy mieć niezmienną i bezgraniczną
miłość i współczucie – do wszystkich bez wyjątku – potrzebna jest nam też
siła, by się rozwijać i móc praktykować dla ich pożytku. Jeżeli posiadamy
te właściwości bez najmniejszego cienia egoizmu, wówczas otrzymujemy owe
inicjacje w sposób naprawdę pełny i głęboki. Jest to podstawowa zasada
tych inicjacji!

3. Inicjacja sambhogakaji Buddów i bodhisattwów

Bóstwa to różne aspekty, których używają Buddowie, by pomagać istotom z
rozmaitych poziomów. Jako symbole ostatecznej natury wszystkich istot,
aspekty te są poza wszelkim opisem. Chcąc to jakoś pojąć, powinniśmy
dowiedzieć się nieco o tym, czym są dharmakaja, sambogakaja oraz
nirmanakaja.
Dharmakaja przedstawia to co jest prawdziwie ostateczne, poza wszelkimi
pojęciami. Jeśli prosi się nauczyciela, by wygłosił jakąś naukę na ten
temat, może on tylko pozostać milczącym. Gdy użyjemy jednego tylko słowa,
jesteśmy już na poziomie relatywnym. Na ostatecznym poziomie nic nie może
zostać wyjaśnione, ale na poziomie relatywnym potrzebujemy słów i
przykładów, aby wyrazić to co niewysławialne. Dharmakaja przekracza
wszelkie wyobrażenia. Jej jakość i wszystko to co można w niej rozpoznać,
co można o niej wiedzieć – to sambhogakaja. Każdą właściwość dharmakaji
reprezentuje jakiś zjawiskowy aspekt bóstwa (sambhogakaja). Nirmanakaja
zaś wyraża błogosławieństwo tych właściwości.
Sambhogakaja Buddów to jedyna „rzecz” ponad pierwszym stopniem
urzeczywistnienia bodhisattwów. Dlatego więc konkretne bóstwo manifestuje
się tylko tym istotom, które ów stopień przekroczyły. Pod nim natomiast
znajdują się manifestacje nirmanakaji Buddów. A zatem otrzymujemy
inicjację i błogosławieństwo jakiegoś bóstwa po to, żebyśmy mogli wejść w
rzeczywisty kontakt z sambhogakają Buddów, przekraczając pierwszy stopień
bodhiasttwy.
Taką właśnie inicjacją jest inicjacja Czakrasamwary. Czym jest
Czakrasamwara? Można by rzec, iż jest manifestacją Buddy Śakjamuniego albo
inaczej, że Budda zamanifestował się jako mandala Czakrasamwary, aby
przekazać jego nauki, nauki należące do jednej z najwyższych form
wadżrajany. Wadżrajana podzielona jest na cztery stopnie: krija, upaja,
joga i anuttara-joga [tantrę]. Ostatni obejmuje różne aspekty Buddy.
Jednym z nich jest Czakrasamwara, jedno z głównych bóstw linii karma kagyu
buddyzmu wadżrajany.
Pierwotną właściwością Czakrasamwary jest nierozdzielna jedność pustki i
ostatecznej błogości. Jej bardzo podstawowy przedsmak odczuwamy, gdy nasza
medytacja się rozwija: czujemy się szczęśliwi! Nie jest dobrze
przywiązywać się do tego uczucia, lecz tak czy owak pojawi się ono w
trakcie rozwoju naszej praktyki. Błogości tej nie da się zlokalizować –
nie znajduje się ona w naszej głowie, sercu czy rękach. Nigdzie jej nie
ma, a przecież jest. Na poziomie ostatecznym ta błogość – jedność pustki i
przejrzystości, jedność „niczego” i „czegoś” – jest jakością niedualności.
Jakość tę uobecnia tantra Czakrasamwary, a jej praktyka pozwala nam
urzeczywistnić niedwoistość pustki i błogości.

STRUKTURA INICJACJI

Wyjaśniwszy ogólnie cele inicjacji objaśnię teraz pokrótce jej strukturę.
Wszystkie inicjacje składają się z trzech następujących po sobie części:
pierwsza zwana jest ngondro, częścią wstępna albo przygotowawczą,
drugą stanowi właściwa inicjacja, a trzecią jest jej zakończenie.

1. Przygotowanie

składa się z oczyszczenia i nagromadzenia; od nich zależy jak głęboko
przeniknie nas udzielana nam inicjacja.

(a) Oczyszczenie

Z czego? Na jakim poziomie? Oczyszczenie ciała, mowy i umysłu ze
wszystkich zaciemnień jest niezbędne na poziomie relatywnym. Podstawą tego
oczyszczenia są pokłony, choć oczywiście nie wykonujemy ich podczas samej
inicjacji. Często uważa się, iż siedzenie w [pozycji] lotosu, robienie
pokłonów itd., to praktyki należące do kultury tybetańskiej. Tak jednak
nie jest; są one częścią ludzkiej kultury, a skoro jesteśmy ludźmi,
powinniśmy ich używać jako skutecznych metod.
Kiedy mówimy „ja”, bierzemy pod uwagę nasze ciało, mowę i umysł. Umysł
jest najważniejszy. Oddziałuje on i wykorzystuje ciało i mowę. Ciało
jest czymś fizycznym, mowa nie całkiem [jest fizyczna], zaś umysł nie jest
w ogóle czymś fizycznym. Gdy składamy ręce, za pośrednictwem ciała
wyrażamy oczyszczenie bądź nagromadzenie. Nasz umysł również w tym
uczestniczy – podczas tego gestu coś odczuwamy, choć nie wiemy, co to
takiego. Od nie mającego początku czasu zebraliśmy wiele pozytywnych
czynów, które są przyczyną szczęścia oraz wiele negatywnych działań,
których skutkiem jest cierpienie. Wszystkich dokonywaliśmy naszym ciałem,
mową i umysłem.
Poziom fizyczny jest w pewien sposób związany z rękami. Posiadamy ręce i
używamy ich… nawet wtedy, gdy chcemy coś powiedzieć (ja również „mówię”
rękami). Tak więc fakt złożenia rąk znaczy: „całym moim ciałem, mową i
umysłem koncentruję się na tym, co właśnie, tutaj i teraz, robię”. Podczas
wykonywania pokłonów dotykamy złożonymi dłońmi naszego czoła, gardła i
serca. Głowa jest w ciele najważniejsza; jest siedzibą pięciu zmysłów. Bez
głowy nie moglibyśmy w ogóle istnieć, natomiast możemy przeżyć bez rąk czy
nóg. Uważa się więc, że zasada ciała mieści się w głowie, na wysokości
czoła. Wszystkie dźwięki i słowa wychodzą z gardła – ono więc jest
siedzibą mowy.
A teraz umysł: można by powiedzieć (w sposób nieco neurotyczny), że umysł
rozkłada się po całym ciele, choć – będąc poza jakimikolwiek wyobrażeniami
– jest pozbawiony solidnej, „stałej” egzystencji. Jednakże związek
pomiędzy ciałem a umysłem jest bardzo silny. Są one niemal nie do
rozdzielenia, przynajmniej do czasu, kiedy wybije nasza godzina. Tak więc
umysł znajduje się w ciele, a że środek ciała jest na wysokości serca,
przyjmuje się, że również umysł tam przebywa. Nie znaczy to bynajmniej, że
umysł jest tam faktycznie umiejscowiony.
A zatem złożonymi dłońmi dotykamy trzech symbolicznych miejsc. Oznacza to,
że wyznajemy i żałujemy za wszystkie negatywne czyny zebrane ciałem, mową
i umysłem od nie mającego początku czasu, że przez wzgląd na wszystkie
czujące istoty i nas samych zobowiązujemy się nie popełniać ich w
przyszłości, że cieszymy się ze wszystkich pozytywnych działań naszego
ciała, mowy i umysłu i że ofiarowujemy je dla dobra wszystkich istot.
Modlimy się szczerze o to, ażeby one oraz my sami, mieli możliwość
rozwinięcia wielu pozytywnych właściwości. Następnie wyciągamy się płasko
na podłodze, co wskazuje na nasze całkowite oddanie i poświęcenie się dla
dobra wszystkich istot, co wyraża naszą ufność i niezachwiane zaufanie do
Buddy, Dharmy i sanghi. Budda, Dharma i sangha są na tym poziomie nie tyle
osobami i historycznymi wydarzeniami, lecz przede wszystkim ostatecznym
celem, drogą i przewodnikiem. Ten sposób przyjmowania schronienia jest
podstawą praktyki pokłonów. Zgłębiając to możemy dowiedzieć się, czym jest
oczyszczenie.

(b) Nagromadzenie

Jest ono dwojakiego rodzaju – odnosi się do zasługi, porównywanej do
naczynia, oraz do mądrości, która jest jak jego zawartość. Zgromadzenie
zasługi jest dla większości z nas czymś niezbędnym. Widzimy przecież
często jak nasi bracia i siostry w Dharmie lub inne osoby nie mogą działać
dobrze – z powodu zewnętrznych okoliczności, z powodu ich sytuacji.
Właściwe środki utrzymania są bardzo ważne. Jeśli macie pozytywną
motywację, ale wasz sposób życia jest z tym sprzeczny, pojawia się
problem. Często mnie o to pytano i myślę, że wielu spośród was ma taki sam
kłopot. Pojawia się on dlatego, ponieważ nagromadzenie zasługi jest
niewystarczające. Gdyby było inaczej, wówczas bylibyśmy zdolni realizować
wszystkie nasze życzenia, wiedząc co jest pożyteczne i dobre. Niewielu
ludzi może tak działać i iść prosto do celu, nie tylko po to, by
demonstrować to innym (to jest osobny problem), lecz po prostu, by iść,
nie napotykając na przeszkody. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy
nagromadzenie zasługi jest dostateczne.
Najprostszym i najgłębszym środkiem gromadzenia zasługi jest – dla
wszystkich istot, niezależnie od stopnia ich rozwoju – ofiarowanie
mandali. Ofiarować mandalę to ofiarować wszystkim Buddom i bodhisattwom
cały wszechświat. Każdy może to zrobić, nie kosztuje to wiele, ani nie
zabiera dużo czasu. Wymaga jedynie ogromnej ufności i zaufania. Jeśli
macie taką ufność oraz jeśli wasza motywacja jest wystarczająca, wówczas
jedno jedyne ofiarowanie mandali równe jest ofiarowaniu całego
wszechświata. Wiecie dobrze, że danie paru złotych świętemu człowiekowi
albo zapalenie kilku świec przed posągiem Buddy przynoszą zasługę. Jest
tak niewątpliwie, lecz jest to absolutnie nieporównywalne z faktem
ofiarowania wszechświata Buddom i bodhisattwom.
Nagromadzenie mądrości jest jakby zawartością nagromadzenia zasługi.
Są to schronienie i bodhicitta i to jest właśnie pierwsza część inicjacji.
Dlatego każdy, kto chce otrzymać inicjację, musi przynajmniej mieć
schronienie mahajany, wyrażające się formułą: „Przyjmuję schronienie w
Buddzie, Dharmie i sandze; w Budzie, który jest celem, w Dharmie jako
ścieżce i w sandze, która jest przewodnikiem. Schronienie przyjmuję aż do
czasu, gdy będę oświecony, dla dobra wszystkich istot”. Jeśli prócz tego
złożyliście także ślubowanie bodhisattwy, to oczywiście jeszcze lepiej!

2. Właściwa inicjacja

Na początku tej części bóstwo, w które jesteśmy inicjowani, musi się
jakolś zamanifestować. Aby mu to umożliwić, potrzebujemy kilku prostych
cech jako naszej motywacji: bezgranicznej i niezmiennej ufności oraz
zaufania do wszystkich Buddów i bodhisattwów, szczególnie do tego właśnie
bóstwa, a także miłującej dobroci i bezgranicznego współczucia do
wszystkich istot.
Modlicie się za pośrednictwem linii do wszystkich Buddów i bodhisattwów,
aby przejawili swoje współczucie i mądrość jako mandalę danego bóstwa.
Inicjację otrzymacie poprzez tę mandalę. Inicjacje różnią się nieco
pomiędzy sobą ze względu na bóstwa, których dotyczą, lecz podstawą ich
wszystkich jest przekaz pięciu mocy: ciała, mowy, umysłu, zrozumienia i
aktywności. Inicjację ciała, mowy, umysłu itd. bóstwa, otrzymujecie za
pośrednictwem waszego własnego ciała, mowy itd., oczyszczając przeszkody i
zasiewając ziarno, które będziecie zdolni obudzić i rozwinąć, [a jest nią]
ostateczna esencja waszego ciała, mowy, umysłu, zrozumienia i aktywności.
Każda inicjacja zawiera różne aspekty mantr i słów do powtarzania, oraz
medytacji i wizualizacji do praktykowania. Czasami otrzymujecie też coś do
zjedzenia lub wypicia. Jest to bardzo ważne, gdyż ciało i umysł są ze sobą
ściśle zespolone. To, co zjadamy, rozpuszcza się w ciele i komunikuje
wprost z naszym umysłem. W ten sposób – dzięki pigułkom czy amricie – nasz
umysł otrzymuje błogosławieństwo mandali danego bóstwa, wchłania miłującą
dobroć i współczucie bodhisattwy. Inicjacja, będąca jednością błogości i
pustki, pozostanie w was na zawsze jako wchłonięcie bóstwa.

3. Zakończenie

Ta część rozpoczyna się przyjęciem zobowiązania, które jest zawarte w
każdej inicjacji i która posiada dwa aspekty: podstawowy i szczególny.
Zobowiązania podstawowego musi się koniecznie przestrzegać, jeśli
otrzymało się inicjację. Jest ono bowiem motywem, który was do tego
skłonił. Na przykład podstawowe zobowiązanie przy inicjacji Czenrezig
wymaga stałego przejawiania – całym ciałem, mową i umysłem, z największą
czystością – miłującej dobroci i bezgranicznego współczucia wobec
wszystkich istot oraz czynienia maksimum dobra dla was samych i innych
istot.
Co do szczególnego zobowiązania to zależy ono od dwóch osób: od was
samych i od waszego nauczyciela. Jeśli guru chce, abyście przyjęli to
zobowiązanie jako waszą praktykę, nie macie wyboru. Kiedy jednak nie
wywiera na was żadnego nacisku, wówczas – jeśli sobie tego życzycie –
możecie je przyjąć lub nie. [Nie przyjmujecie go,] jeśli uważacie, że
będzie ono zbyt trudne do przestrzegania. Zgodnie z różnymi tekstami,
zobowiązanie szczególne składa się z dwóch części: mantry i sadhany. Każde
bóstwo ma swoją własną mantrę, którą – jeśli się do tego zobowiązaliście –
trzeba codziennie mówić określoną ilość razy. Jeśli wybraliście sadhanę,
wówczas trzeba się nauczyć całkowitej medytacji z pomocą nauczyciela
należącego do jej linii przekazu, a następnie praktykować ją każdego dnia.
To było krótkie objaśnienie struktury inicjacji w trzech częściach.