Biblioteczka buddyjska vol. 2

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol. 2)

Dzigme Tenpe Nyima
PRZEKSZTAŁCENIE CIERPIENIA I SZCZĘŚCIA W OŚWIECENIE

Tłumaczenie na żywo z tybetańskiego:
Sogyal Rinpocze

Przekład polski:
Sekcja polska paryskiej Rigpy

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

SPIS TREŚCI

Wstęp
Część 1: Jak użyć cierpienia jako ścieżki do oświecenia
Część 2: Jak użyć szczęścia jako ścieżki do oświecenia

HOŁD

Skłaniam się przed Szlachetnym Awalokiteśwarą:

Zawsze szczęśliwy ze szczęścia innych,
a głęboko smutny kiedy cierpią;
Wielkości, która w pełni zrealizowała
szlachetne przymioty
i zrozumienie Wielkiego Współczucia
I która wyrzeka się zarówno swojego
szczęścia jak i cierpienia.

WSTĘP

Podaję tu podstawowy przekaz pisemny dotyczącego tego, jak użyć
zarówno szczęścia jak i cierpienia jako ścieżki do Oświecenia. Wiedza ta
jest konieczna dla prowadzenia życia duchowego, jest więc niezbędnym
narzędziem dla czujących istot. Na świecie nie ma cenniejszej nauki.
Zawiera ona dwie części: (1) jak użyć cierpienia jako ścieżki oraz (2) jak
użyć szczęścia jako ścieżki. Podejście każdej z tych metod zostało
wyjaśnione najpierw poprzez prawdę relatywną, a następnie ostateczną.

Część 1:
JAK UŻYĆ CIERPIENIA JAKO ŚCIEŻKI DO OŚWIECENIA

A. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY RELATYWNEJ

Jeśli przyzwyczaicie się dostrzegać cierpienie za każdym razem, kiedy
zostajecie zranieni przez czującą istotę lub cokolwiek innego, to nawet
najmniejszy problem będzie przyczyną niezmiernej udręki umysłu. Jest tak
dlatego, że cechą wszelkiej percepcji czy idei, szczęśliwej czy bolesnej,
jest nabieranie mocy poprzez powtarzanie, a moc repetywna doświadczenia
rośnie stopniowo. Po pewnym czasie takie postrzeganie stanie się w dużej
części bezpośrednią przyczyną nieszczęść i szczęście nie będzie miało u
was żadnej szansy. Jeżeli nie uznacie, że wszystko zależy od tego jak
umysł rozwija to przyzwyczajenie i jeśli będziecie obwiniać jedynie
czynniki zewnętrzne i sytuacje, płomienie cierpienia, negatywnej karmy i
agresji rozpełzną się jak nie kończąca się smuga dymu. Nazywamy to:
„wszystkie zjawiska i percepcje jawią się nam jako wróg” (cały świat staje
się nam wrogi). Bardzo dogłębnie powinniście zrozumieć to, co następuje:
jedynym powodem, dla którego czujące istoty tej zdegenerowanej epoki
dręczone są przez tyle cierpienia, jest owa słabość ich jasnej świadomości
rozróżniającej. Ale nie czuć się zranionym przez przeszkody jakie
stwarzają wrogowie, choroby albo szkodliwe wpływy, nie oznacza tego, że
można je wszystkie odegnać raz na zawsze. Staną się one jedynie przeszkodą
w praktykowaniu ścieżki do Oświecenia. Aby to osiągnąć, powinniście, po
pierwsze, pozbyć się postawy, w której chcecie tylko nie cierpieć, a po
drugie, przyjąć tę, w której realnie cieszycie się, że cierpienie się
pojawia.

A.1. Odrzucenie postawy, w której nie chcecie doświadczać cierpienia

Za każdym razem przekonujecie samych siebie – opierając się na swoim
własnym doświadczeniu – o zbędności ostrego bólu, który pociąga za sobą
uznanie cierpienia za jedynie czysto szkodliwe i niepożądane. Zwróćcie
uwagę, przez jaki stan napięcia nerwowego, przez jaką udrękę
przechodzicie, tylko dlatego, że bronicie się przed nim. Jednocześnie
próbujecie za każdym razem powracać do myśli: „Począwszy od teraz, bez
względu na to jakiemu cierpieniu musiałbym stawić czoła, zachowam spokój”
i trenujcie rozwijanie silnego poczucia odwagi.

(a) Zbędność osądu, że cierpienie jest tylko szkodliwe i niepożądane
Jeżeli możecie zrobić coś, aby rozwiązać problem, to nie warto się
martwić, a jeśli nie możecie sobie poradzić, martwienie się też nie
pomoże.

(b) Ból i związane z nim ogromne napięcie
Jeżeli zachowacie spokój, siła waszego umysłu sprawi, że z łatwością
zniesiecie nawet najcięższe cierpienie i wyda się ono równie lekkie i
niematerialne jak puch. Lecz jeśli jesteście zdominowani przez niepokój,
to najmniejszy nawet problem będzie absolutnie nie do zniesienia, ponieważ
wasz umysł będzie dręczony przez wieczne strapienie.
Na przykład: jeśli myślicie właśnie o pięknej kobiecie albo mężczyźnie i
próbujecie pozbyć się pożądania i przywiązania, to tylko was to wyczerpie.
Tak samo, koncentrując się intensywnie na bolesnych cechach cierpienia,
będziecie niezdolni do rozwinięcia najmniejszej wytrzymałości czy
cierpliwości. A zatem, jak zostało to powiedziane w wyjaśnieniach o
„zapieczętowaniu drzwi wrażeń”, nie powinniście skupiać się na cierpieniu,
bo dacie się złapać jego cechom, ale raczej powinniście przyzwyczajać się
do sprowadzenia umysłu do siebie, „do domu”, gdzie pozostaje on w swojej
własnej, naturalnej przestrzeni, tam gdzie przebywa też praktyka
medytacji.

A.2. Gdy pojawia się cierpienie, pracujecie nad utrzymaniem radości

Pracujcie nad rozwijanie odczuwania radości w tym, że cierpienie
postrzegacie jako pomoc na ścieżce. Jakiekolwiek by nie było cierpienie,
które przychodzi, jeśli nie możecie za każdym razem zastosować praktyki,
która odpowiada możliwościom waszego umysłu, będzie wam bardzo trudno o
sukces. Możecie spędzić dużo czasu na kontemplowaniu ogólnej idei
posiadania „skutecznych środków”, a używanie cierpienia jako ścieżki może
stać się pewnym dobrodziejstwem, lecz końcowy rezultat będzie „bardziej
odległy niż ziemia od nieba”.
A zatem używajcie cierpienia jako podstawy do wykonywania następujących
praktyk:

(a) Użycie cierpienia w treningu wyrzeczenia.
Uznajcie, że dopóki błądzicie w samsarze bezsilni i całkowicie zależni,
przychodzące cierpienie nie jest czymś niesprawiedliwym czy krzywdzącym,
ale jest samą naturą samsary. A jeśli tak trudno jest znieść
najdrobniejsze choćby cierpienie i ból „szczęśliwych światów”, nie ma co
nawet wspominać o cierpieniu „niższych światów”. Pozwólcie powstać
głębokiemu uczuciu smutku i rozczarowania, myśląc: „Niestety! Samsara jest
niekończącym się i bezdennym oceanem cierpienia” i zwróćcie myśli w stronę
wyzwolenia.

(b) Użycie cierpienia w treningu przyjęcia schronienia.
Pomyślcie: „W czasie wszystkich moich kolejnych istnień, w obliczu
ciągłego bólu i strachu, jedynym źródłem schronienia, które nigdy nie
zawodzi, jest Budda, Dharma i Sangha – Trzy Klejnoty. Trzeba więc, abym
całkowicie zdał się na nie. Bez względu na to, co się nie zdarzy, nigdy
się ich nie zaprę”. Uczyńcie z tego stanowcze przekonanie, a następnie
praktykujcie przyjęcie schronienia.

(c) Użycie cierpienia dla pozbycia się arogancji.
Spójrzcie jak brak wam niezależności, jak nigdy nie możecie przezwyciężyć
kontroli sprawowanej przez cierpienie. Następnie zdecydujcie położyć kres
miłości własnej i dumie, oraz pogardzie i lekceważeniu dla innych, które
niszczą wszystko, co dobre i pozytywne.

(d) Użycie cierpienia w oczyszczeniu czynów negatywnych i
szkodliwych.
Suma doświadczonych cierpień i cierpień jeszcze większych, których nie
możecie sobie nawet wyobrazić, nie ma innej przyczyny, niż wasze własne,
szkodliwe i negatywne czyny. Zastanówcie się więc dokładnie nad:
– nieomylnością karmy, prawem przyczyny i skutku
– tendencją karmy do niekończącego się wzrostu
– pewnikiem, że nigdy nie staniecie w obliczu rezultatów czegoś, czego nie
zrobiliście
– nad tym, że każdy wykonany czyn, bez względu na to jaki by nie był,
nigdy nie zginie.
Dlatego powinniście uświadomić sobie, że jeśli naprawdę nie chcecie
cierpieć, musicie się wyrzec ich przyczyn, to znaczy negatywnych działań.
Całą energię skoncentrujcie na rozpoznaniu tego faktu i oczyszczeniu – za
pomocą czterech mocy – wszystkich negatywnych czynów, które
nagromadziliście do tej pory, oraz stanowczo zdecydujcie się unikać
popełniania ich na przyszłość.

(e) Użycie cierpienia dla znalezienia radości w czynach pozytywnych.
Przyznajcie, że jeśli – będące przeciwieństwem cierpienia – szczęście
naprawdę was porywa, powinniście zrobić wysiłek, aby praktykować przyczyny
szczęścia, którymi są czyny pozytywne. Przemyślcie to na różne sposoby i
obszernie, pomyślcie co zrobić, by pomnożyć czyny pozytywne i dobroczynne.

(f) Użycie cierpienia jako treningu do współodczuwania.
Pomyślcie: dokładnie tak jak i wy, wszystkie inne czujące istoty gnębione
są przez takie same cierpienie, albo przez jeszcze większe. Wprawiajcie
się w myśleniu: „jak by to było dobrze, gdyby one też były wolne od całego
tego cierpienia”. Takie nastawienie uświadomi wam jak należy praktykować
miłującą dobroć i udzielać pomocy nieszczęśliwym.

(g) Użycie cierpienia do medytacji nad pojęciem mówiącym, że „inne
istoty są ważniejsze od nas”.
Ponieważ bezpośrednim powodem, dla którego nie jesteśmy wolni od
cierpienia jest to, że od niepamiętnych czasów miłujemy samych siebie jako
istotę najważniejszą, teraz powinniśmy praktykować, myśląc: „Będę miłować
tylko innych, gdyż jest to źródło wszelkiego szczęścia i dobrego
samopoczucia”.
Kiedy staje się z cierpieniem twarzą w twarz, ogromnie trudno jest użyć go
jako drogi. Dlatego najważniejsze jest uprzednie zapoznanie się z
praktykami, by móc zastosować je w trudnych sytuacjach. Szczególnie celowe
jest więc stosowanie jednej praktyki, która wam odpowiada i której sami
wyraźnie doświadczyliście. Nie wystarcza stwierdzenie prostego faktu, że
cierpienie staje się pomocą w praktyce. Powinniśmy rzeczywiście rozwinąć
trwałe i ciągłe uczucie silnej radości, która płynie z wdzięczności, że
zdaliśmy sobie z tego sprawę.
Za każdym razem, kiedy praktykujecie, zdajcie sobie sprawę z tego, że
cierpienie, którego właśnie doświadczacie, ogromnie wam pomaga w
osiągnięciu wilekiego spokoju, wielkiego trwałego szczęścia wyższych
światów i samego wyzwolenia, które są tak trudne do osiągnięcia, a raz
osiągnięte, są trwałe. Następnie, nawet jeśli cierpienie jest bardzo
intensywne, przeobrazi się ono w rodzaj radości o mieszanym smaku, jak
cukierek z pieprzu, miodu i kardamonu. Przemyślcie to głęboko, raz i
jeszcze raz. Przyzwyczajcie się do tego uczucia wewnętrznego spokoju i
zadowolenia. Kiedy to osiągniecie, siła dobrego samopoczucia, które zaleje
wnętrze umysłu sprawi, że cierpienie stanie się niezauważalne. Zdolność
umysłu do pozostania niezmąconym i niezranionym przez cierpienie, stanowi
realny miernik przezwyciężenia choroby cierpliwością. Tę samą metodę
stosuje się po to, aby pokonać wrogów i szkodliwe wpływy.
Jak zostało to już objaśnione, odwrócenie postawy, polegającej na nie
chceniu cierpienia, jest bazą przekształcenia cierpienia w ścieżkę. A to
dlatego, że dopóki się załamujecie i wasz umysł burzy się w nerwowości i
niepokoju, jest to po prostu niemożliwe. Trenując realnie przekształcenie
cierpienia w ścieżkę, dzięki zadowoleniu odkryjecie też nową siłę, a w
miarę postępów w praktyce, wykorzystując cierpienie, staniecie się coraz
bardziej zadowoleni. Jest powiedziane: „Jeżeli stopniowo się wyćwiczycie,
zaczynając od małych problemów i niewielkiego cierpienia, to w miarę
postępu na ścieżce będziecie zdolni podjąć się nawet dużych problemów”. W
ten sposób powinniśmy do tego podejść, ponieważ niezwykle trudno jest
doświadczyć czegoś, co znajduje się poza naszym umysłem.
Pomiędzy sesjami medytacyjnymi módlcie się do lamy i Trzech Klejnotów o
moc przekształcenia cierpienia w ścieżkę. A kiedy umysł stanie się
silniejszy, składajcie ofiary Trzem Klejnotom i negatywnym siłom,
nalegajcie, aby stawiały was w sytuacjach trudnych po to, abyście mogli
pracować nad wzmocnieniem waszej praktyki. Powinniście wtedy być zawsze
weseli, ufni i głęboko radośni. Kiedy zaczniecie trening, najważniejsze
jest to, aby być na uboczu zajęć i rozrywek. Pośród codziennych zajęć
możecie znaleźć się pod wpływem różnego rodzaju źle poinformowanych
przyjaciół, którzy będą was pytać: „Jak możesz znosić takie cierpienia i
upokorzenia?” Kłopotanie się wrogami, rodziną i posiadanymi przedmiotami
zaćmi waszą jasną świadomość i zakłóci umysł aż do utraty kontroli i
popadnięcia w złe przyzwyczajenia. Na dodatek zagubicie się w różnych
dających rozrywkę przedmiotach i sytuacjach. W samotności odosobnienia,
gdzie nic z tego wszystkiego nie istnieje, wasza Rigpa (pierwotna
świadomość) będzie bardzo jasna, wskutek czego umysłowi będzie się łatwiej
uspokoić a wam skoncentrować. Dokładnie z tego powodu, kiedy praktykujący
czod („ocięcie ego”) zaczynają trenować umysł w „usunięciu
cierpienia”, odkładają na później praktykę używania cierpienia pośród
rozrywek i zła stwarzanego przez ludzi. Praktykują z iluzorycznymi
zjawiskami bóstw i demonów, na cmentarzach i w innych dzikich i odludnych
miejscach. Odosobnienie służy nie tylko po to, aby nie poruszyć umysłu
jakąś sytuacją czy cierpieniem, ale żeby ponadto móc wydobyć z tego
wszystkiego zadowolenie i spokój umysłu. Powinniście położyć kres postawie
nie chcenia, na przykład – od wewnątrz – chorób, a z zewnątrz, złych
duchów i sprowadzających zwątpienie dyskusji. Poszukujcie raczej uczucia
zadowolenia i radości. Aby tego dokonać, musicie przestać uznawać
zagrożenie czy niebezpieczeństwo za zło i całą waszą energię skierować w
wysiłek, aby ujrzeć, że jest ono owocne, wartościowe i pozytywne. Czy coś
jest zabawne, czy nie, zależy to całkowicie od sposobu, w jaki odbiera to
umysł. Przykładowo, jeśli ktoś narzeka na niedoskonałość rozrywek i
przyjemności świata, to nawet jeśli jego majątek wzrośnie a otoczenie się
poszerzy, będzie jeszcze bardziej zmęczony i zdegustowany tym wszystkim. I
odwrotnie, osoba, która uważa światowe przyjemności za źródło zadowolenia,
będzie dążyła do powiększenia swoich bogactw i podniesienia swojej
pozycji.
Dzięki tego rodzaju treningu umysłu:
– wasz umysł i charakter stają się łagodniejsze i giętkie
– umysł stanie się szerszy i bardziej otwarty
– będziecie łatwiejsi we współżyciu
– będziecie odważni i ufni
– nie będziecie mieli przeszkód w praktykowaniu
– negatywne okoliczności okażą się wspaniałe i dobrze wróżące
– wasz umysł osiągnie szczęście i zadowolenie płynące z wewnętrznego
spokoju.
Po to, aby w tej zdegenerowanej epoce praktykować ścieżkę do Oświecenia,
nie możecie być pozbawieni tego rodzaju tarczy. Kiedy nie jesteście na
łasce cierpienia spowodowanego przez niepokój, ulotnią się nie tylko
wszystkie pozostałe rodzaje cierpienia, ale nawet choroby znikną same z
siebie, w sposób naturalny.
Święci przeszłości mieli kilka przysłów, które mogą wam pomóc: „Kiedy nie
jesteście wzburzeni byle czym, umysł nie będzie zakłócony. Jeżeli umysł
nie jest zakłócony, również wewnętrzne powietrze (lung) nie będzie
zakłócone. W konsekwencji umysł pozostanie niezmącony i koło trwałego
szczęścia będzie się obracać”. Inne powiedzenie głosi: „Ptaki znajdują
łatwy pokarm na koniach i osłach, które mają na grzbiecie zrobaczywiałe
rany”. Tak samo umysły negatywne znajdują łatwą okazję ranienia osób,
które mają wieczną skłonność do strachu. Z dużym trudem przychodzi im
natomiast ranić tych, których usposobienie jest ufne i zrównoważone.
Wskutek tego ci, którzy widzą, wiedzą, że wszelkie szczęście i wszelkie
cierpienie zależą całkowicie od umysłu. Szukają więc spokoju i szczęścia
wewnątrz umysłu, ponieważ wszelkie powody szczęścia istnieją całkowicie w
nas samych i nie zależą od niczego z zewnątrz. Nikt nie może zostać
zraniony przez jakiekolwiek zło pochodzące od czujących istot czy
czegokolwiek innego. Dotyczy to również chwili śmierci. Jeśli osiągnięcie
ten stan umysłu, będziecie zawsze wolni. Samadhi Buddy – „przeniknięcie
szczęściem wszystkich zjawisk” – uzyskuje się dokładnie w ten sposób. Tym
niemniej ci, którzy tego nie wiedzą, gonią za zewnętrznymi obiektami, w
których mają nadzieję znaleźć zadowolenie. Jakie jednak by w istocie nie
było szczęście, które osiągają, małe czy duże, zawsze kończy się ono jak w
przysłowiu: „To nie wy sterujecie, to sytuacja trzyma was za głowę”. Tylko
porażka za porażką, nic się nie udaje, niczego nie możecie zakończyć i
robicie błędy w ocenie. Wrogowie i złodzieje nie muszą się wysilać, żeby
was skrzywdzić i nawet najlżejsza krytyka odbiera wam szczęście. „Bez
względu na to, jak długo wrona by nie zajmowała pisklęciem kukułki, nie
zrobi z niego wrony”. Wasz umysł staje się więc po prostu niewydolny i
rozregulowany. Nie ma wtedy niczego, co by nie było męczące dla bogów,
źródła rozpaczy, które by nie było szczęściem dla czarnych charakterów,
a wszystko stanowi cierpienie dla nas samych. Ta „rada z serca” zbiera w
skorupce orzecha sto różnych zasadniczych punktów. Istnieje wiele innych
sposobów akceptacji cierpienia, umożliwiających doświadczenie
praktykowania ich jako ścieżki, jak i wiele innych tajemnych wyjaśnień o
użyciu choroby i szkodliwych wpływów, czego uczy na przykład tradycja
szidzie („przywrócenia spokoju”).
Tutaj podano tylko główne zarysy, to znaczy to, jak zaakceptować
cierpienie. Są one łatwe do zrozumienia, opierają się na naukach
szlachetnego Śantidewy i jego mądrych uczniów.

B. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY OSTATECZNEJ

Opierając się na rozumowaniu (na przykład odrzuceniu „czterech
skrajności”), możecie wykazać, że nie istnieją takie rzeczy jak negatywne
okoliczności czy cierpienie. Doprowadzając więc umysł do najwyższego
spokoju śunjaty (pustki), stanu naturalnego umysłu „takim jaki jest” –
pozostańcie w nim. W tym stanie nie można znaleźć nawet nazwy negatywnych
okoliczności czy cierpienia. Kiedy wychodzicie z tego stanu, sposób, w
jaki cierpienie wyłania się w waszym umyśle, nie jest już tym samym, co
poprzednio, gdy pojawiały się strach i wzburzenie. Możecie je przemóc,
uznając je za próżne, jak zwykłe słowa. Nie trzeba chyba więcej o tym
mówić.

JAK UŻYĆ SZCZĘŚCIA JAKO ŚCIEŻKI DO OŚWIECENIA

A. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY RELATYWNEJ

Za każdym razem, kiedy przychodzi szczęście albo coś, co je powoduje, to
jeśli oddacie się pod ich kontrolę, zaczną wzrastać cechy takie jak
wyniosła arogancja, zarozumiała miłość własna czy lenistwo. Zablokuje to
wam całkowicie drogę duchowego rozwoju. Bardzo trudno jest nie poddawać
się ich kontroli, gdyż – jak powiedział Phadampa Sandzie – „Ludzie mogą
stawić czoła wielkiej niedoli, ale tylko niewielkiemu szczęściu”.
Dlatego powinniście spojrzeć na to pod różnymi kątami, by zobaczyć, że
wszystko, co istnieje jest z natury nietrwałe i pełne bólu. Rozwińcie
głębokie uczucie rozczarowania samsarą i zróbcie wysiłek, aby wstrzymać
umysł przed dryfowaniem w beztroskę nieuwagę. Zastanówcie się nad faktem,
że wszystko, co ten świat może ofiarować ze szczęścia i bogactw
materialnych – nawet jeśli ma swoje dobre strony – jest jedynie błahością,
miernością i przysparza wszelkiego rodzaju trudności.
Budda powiedział: „Bardzo trudno jest osiągnąć Oświecenie, jeśli wolność
jest ograniczona cierpieniem. Dla osoby szczęśliwej jest to całkiem
łatwe”. Powinniście być świadomi, że możliwość praktykowania Dharmy w
stanie szczęścia jest wielką szansą i wielką zasługą. Na wszystkie możliwe
sposoby powinniście zamienić to szczęście w Dharmę. A ponieważ spokój i
zadowolenie nieustannie wyłaniają się z Dharmy, powinniście ćwiczyć
wzajemne wspieranie się Dharmy. Jeśli nie, będzie to trochę jak próba
ugotowania wody w drewnianym garnku; skończycie tam, gdzie zaczęliście.
Należy rozumieć, że esencją tej nauki jest zastosowanie do praktyki Dharmy
całego spokoju lub całego szczęścia, które nas raduje. Jest to widzenie
Ratnavali (Różańca klejnotów) Nagardżuny. Nawet jeśli jesteście
szczęśliwi, ale nie zdajecie sobie z tego sprawy, nie stanie się to nigdy
tym, czego moglibyście użyć do praktyki Dharmy. Aby więc zaradzić faktowi
spędzenia całego życia w nadziei jeszcze większego szczęścia, z wieloma
projektami i zajęciami, powinniście utrzymywać „nektar zadowolenia” tym,
co już macie i tym samym wprowadzić tę naukę w życie.
Istnieją jeszcze inne sposoby użycia szczęścia jako ścieżki, oparte na
przypomnieniu sobie dobroci Buddy, Dharmy i Sanghi oraz na wyjaśnieniach
mówiących o tym jak wyćwiczyć się w bodhicitcie; na razie jednak to
wystarczy. Po to, aby móc użyć cierpienia i szczęścia jako ścieżki, trzeba
znaleźć się w samotni odosobnienia, wykonując praktyki oczyszczające i
gromadzące zasługę.

B. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY OSTATECZNEJ

W tym przypadku jest tak samo, jak przy użyciu cierpienia jako ścieżki.

ZAKOŃCZENIE

Jeśli nie możecie praktykować w chwili, kiedy cierpicie, z powodu
presji, jaką wywiera to na wasz umysł i nie możecie praktykować, gdy
jesteście szczęśliwi, ponieważ przywiązujecie się do waszego szczęścia,
nigdy nie znajdziecie żadnej chwili, kiedy moglibyście praktykować. Dla
praktykującego Dharmę nie ma rzeczy większej wagi, ani nic bardziej
użytecznego od powyższych wyjaśnień. Jeśli zaczniecie ją praktykować, to
bez względu na to, gdzie byście nie żyli, w miejscu odosobnienia czy w
mieście, bez względu na to, w jakim towarzystwie byście nie przebywali,
złym czy dobrym, bez względu na to, co by się wam nie przydarzyło,
bogactwo czy bieda, radość czy nieszczęście i bez względu na to, czego
byście nie usłyszeli, pochwałę czy krytykę, dobre czy złe słowa – nie ma
najmniejszych obaw, że mogłoby coś was zranić. Dlatego też nosi ona nazwę
„jogi podobnej do lwa”, nie znającej obaw ani wahania. Bez względu na to,
czego byście nie zrobili, wasz umysł będzie zadowolony, otwarty,
przestrzenny i odprężony. Wasz charakter będzie czysty i w końcu stanie
się zrealizowany. Nawet jeśli fizycznie żyjecie w kraju nieczystym, wasz
umysł będzie się cieszyć blaskiem szczęścia i niepojętą rozkoszą, tak jak
bodhisattwowie w czystych krainach. Jest to dokładnie to, co mówią
szlachetni kadampowie:

Kiedy będziecie zupełnie sami,
Waszymi towarzyszami niedoli będą
Opanowanie szczęścia i wyrugowanie cierpienia;
A kiedy zachorujecie, staną się waszymi lekami.

Złotnicy usuwają domieszki ze złota, topiąc je w ogniu, nadając mu
giętkość i płucząc w wodzie wiele razy. Tak samo jest z umysłem. Jeśli
używając szczęścia jako ścieżki, wyjaśnicie i oczyścicie wasz umysł,
osiągniecie nadzwyczajne samadhi, dzięki któremu wasze ciało i umysł będą
w stanie zrobić wszystko, czego sobie tylko zażyczycie. Osobiście czuję,
że ta praktyka jest najgłębsza i najważniejsza dla powiększenia
dyscypliny, która jest źródłem wszystkiego, co pozytywne i negatywne. A to
dlatego, że nieprzywiązywanie się do szczęścia daje podstawę szczególnie
dla dyscypliny rezygnacji i że brak lęku przed cierpieniem sprawia, że
dyscyplina ta staje się absolutnie czysta.
Jest powiedziane:

Hojność jest fundamentem dyscypliny
Cierpliwość jest czyścicielką dyscypliny.

Jeżeli teraz wprawiacie się w tę praktykę, to kiedy dojdziecie do
najwyższych dróg:

Pojmiecie, że wszystkie zjawiska są jak ułuda
I że wszystkie kolejne narodziny są jak spacer po parku.
Czy będzie to w pozytywnych czy negatywnych chwilach,
W dobrobycie czy w bankructwie,
Nie będziecie odczuwać żadnego strachu
Przed negatywnymi emocjami czy cierpieniem.

Oto kilka przykładów wziętych z życia Buddy. Przed osiągnięciem
Oświecenia, Budda zrezygnował z pozycji Władcy Wszechświata, uznając, że
jest ona jak ze słomy i żył nad brzegiem rzeki Naraidżniana, nie cierpiąc
w żaden sposób z powodu praktykowanych srogich umartwień.
Pokazuje to, że chcąc pojąć „nektar” Oświecenia dla własnego dobra, należy
mieć „jeden smak” (czyli nie czynić żadnej różnicy pomiędzy szczęściem a
cierpieniem). A kiedy Budda osiągnął Oświecenie, królowie ludzi i bogów
postawili jego stopy na swoich głowach, ofiarowując mu swój hołd,
służących i wszystko, czego potrzebował. Jednocześnie bramin Bharadwadża
zwymyślał go i skrytykował go po strokroć, a córka pewnego bramina
oskarżyła go o złe prowadzenie się. W owym czasie przez trzy miesiące
żywił się zgniłym końskim sianem w kraju króla Agnidatty. Nie pojawiło się
jednak w nim choćby najdrobniejsze wahnięcie umysłu, ani w górę, ani w
dół. Był jak góra Meru, która trwa niezachwianie na wietrze. Wy też
powinniście osiągnąć ten „jeden smak”, aby działać dla dobra wrażliwych
istot.

POSŁOWIE

Ten rodzaj nauk powinien być przekazywany przez kadampów, których
sposób życia wciela powiedzenie: Nigdy nie skarżyć się w cierpieniu i
mieć wielkie poczucie rezygnacji w szczęściu.
A jeśli nauki te wyjaśnia ktoś taki jak ja, jestem pewien, że jeszcze nie
raz mój własny język będzie sam z siebie zakłopotany i znużony. Mając
jednak za cel przyzwyczajenie siebie do „jednego smaku”, ja, stary żebrak
Tenpe Nyima, napisałem to bez względu na to, czy miałbym stawić czoła
szczęściu czy smutkowi, pochwale czy naganie, zyskowi czy stracie, sławie
czy mierności. A było to w bogatym w ptactwo lesie.