Biblioteczka buddyjska vol. 14-21

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 14)

Namkhai Norbu Rinpocze
ODKRYWANIE ZNACZENIA NAUK

Z włoskiego przełożyła:
Kama Gandys

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Niniejsza broszura zawiera wykład, jaki Namkhai Norbu Rinpocze wygłosił w
Merigarze 6 grudnia 1987 r. Został on opublikowany w kwartalniku
Merigar. Rivista della Communita Dzog Chen (nr 2 z kwietnia 1988) w
wersji oryginalnej, włoskiej wraz z przekładem angielskim.
Redakcji w oparciu o tekst angielski dokonał Jacek Sieradzan.

Wielu z was już od was podąża za naukami, inni przybyli do Merigaru po raz
pierwszy. Wszystkich jednak dotyczy to, że nie jest ważne, czy wiecie jak
wykonywać jakąś praktykę, lub – jeśli jesteście nowi – nie wiecie. Jasne
jest, że nie znacie jej, jeśli nigdy przedtem nie robiliście praktyki. Nie
należy jednak zniechęcać się. Nigdy się nie zdarzyło, aby ktoś wiedział
wszystko od początku do końca, inaczej bowiem nie byłoby niczego do
nauczenia się. Jeśli natomiast jest coś, czego można się nauczyć, uczymy
się tego i zyskujemy doświadczenie. Główny problem nie polega na tym, czy
wiecie jak wykonywać jakąś praktykę, czy nie, czy umiecie śpiewać albo
robić cokolwiek innego; to, czy ktoś uznaje jeden rodzaj nauk, czy
rozpatruje różne kategorie szkół i tradycji, nie jest podstawą. To
wszystko jest zawsze sprawą relatywną. Zasadniczy sens wszelkich nauk
polega na tym, że jest coś do odkrycia, do zrozumienia i doświadczenia.
Właśnie to musicie zrozumieć. Także dla nas, starych czy nowych
praktykujących, sensem tego, co robimy (na przykład praktyki) jest
odkrywanie czegoś. Nauczanie znaczy ujawnianie czegoś – to wszystko. Nie
chodzi tu tylko o podążanie za słowami czy naśladowanie formy. Być może
ktoś posiada wspaniały zasób słów, ale daleki jest jeszcze od realnego
sensu nauk. Słowa nie wystarczają, same nie funkcjonują. Znaczenie nauk
zawiera się w odkryciu nas samych i naszego prawdziwego stanu; w ten
sposób jest to dla nas wszystkich użyteczne. Jeśli się tego nie zrozumie,
można za tym iść, uczyć się wielu słów i metod, ale wciąż pozostawać
daleko od rzeczywistości. W takim wypadku wszystko, czego się
nauczyliście, nie będzie zgadzać się z waszym prawdziwym stanem. Kiedy
nauki nie korespondują ze stanem jednostki, która za nimi podąża, tracą
swoją funkcję, nie niosą z sobą żadnego pożytku, stają się tylko sprawą
formalną. Zdarzyć się wtedy może, że ktoś się znudzi i pomyśli: „wykonuję
tę albo inną praktykę, ale nic pięknego mi się nie przydarza i wydaje się,
że bez względu na to, czy będę ją robił, czy nie, na jedno wychodzi”. To
prawda, tak może się zdarzyć i zdarza się, a dlaczego? Dlatego, że nie
zintegrowaliście praktyki z własnym stanem. Stało się tak, ponieważ nie
została odkryta podstawa własnego stanu. Osoba, o której mowa, nie
zrozumiała funkcji, jaką spełniają nauki.
Dlatego też sprawą najwyższej wagi jest staranie się o odnalezienie
prawdziwego sensu nauk. Weźmy przykład z nauk buddyjskich. Istnieje cała
kolekcja nauk Buddy; nazywa się Kandżur (bkagyur) i jest podzielona
na bardzo wiele tomów: 107, 108, 109, a w niektórych wydaniach nawet na
110 tomów.
Z naukowego, intelektualnego punktu widzenia mówi się, że nauki Buddy są
Tripitaką czyli że są podzielone na trzy części. Wydaje się może, że
Budda Śakjamuni każdego dnia zajmował się tylko wymyślaniem nowych
argumentów, ale to nie jest tak! Nie wiadomo, ile razy Budda przemawiał, a
ile razy nauczał, ale zasadniczo na pewno podkreślał konieczność odkrycia
prawdziwego stanu jednostki. To, czy nauki nazywają się Tripitaką,
Quadripitaką albo Quantipitaką niczego właściwie nie zmienia.
Prawdopodobnie nauki tłumaczono na różne sposoby, zależnie od okoliczności
i zdolności różnych osób i dlatego z tego powodu pojawiły się tak zwane
szkoły i tradycje jak mahajana, hinajana albo tantryzm. Jest ich cała
różnorodność. A dlaczego? Dlatego, że istnieją najrozmaitsze typy ludzi:
jedni posiadają większe zdolności i umiejętności zrozumienia, a inni
mniejsze, toteż wciąż pojawiają się różne szkoły i tradycje, ale Budda
nigdy nie nauczał jednej tradycji; taka jest prawda! Jeśli ktoś dziś
zgłębia na przykład tradycję mniejszego pojazdu, hinajany, może
powiedzieć: „Oto i prawdziwe słowa Buddy, tego Budda naprawdę nauczał!”,
być może w ten sposób sprzeciwia się mahajanie i neguje wiarygodność nauk.
To samo zdarza się w mahajanie i tantryzmie. Doprawdy wydawać się może, że
Budda stwierdził to lub tamto, ale to nie jest tak, wszystko to w
rzeczywistości nie jest niczym innym, jak manifestacją ograniczeń ludzi.
Wszyscy jesteśmy ograniczeni, czyż nie? Każde z nas w swym pojmowaniu jest
uwarunkowane przez to, w co wierzy. To wszystko! Nie jest tak, że ktoś
decyduje za nas.
W ten sposób także nauka Buddy przyjęła różne formy. Po śmierci Buddy
czyli Parinirwanie, wszyscy ci, którzy należeli do tradycji hinajany,
podzielili się na osiemnaście grup. Stanowiło to konsekwencję sporu
wynikającego z różnych punktów widzenia. To tylko jeden przykład. A co on
naprawdę oznacza? Znaczy to, że w taki właśnie sposób nakładamy nasze
ograniczenia i tak się one manifestują. To, co powiedziałem, nie dotyczy
tylko tradycji hinajany, ale w ogóle wszystkich tradycji. Mistrz naucza, a
w chwilę potem, wszyscy pojmują w odmienny sposób, według własnego sposobu
rozumowania. Zamiast postarać się zrozumieć prawdziwe znaczenie nauk,
przywiązują się do słów i do formy.
Jak powiedziałem wcześniej, a propos osób, które się zniechęcają, bo nie
wiedzą jak wykonywać jakąś praktykę; także praktyka jest sprawą względną.
Zawsze podaję ten przykład: jeśli pójdziemy do jakiejkolwiek restauracji,
znajdziemy tam różne sposoby przyrządzania jedzenia, nakrywania do stołu,
spożywania [potraw] w zależności od tego, czy restauracja będzie
tajlandzka, chińska, japońska czy włoska etc. Na przykład w restauracjach
wschodnich używa się pałeczek, podczas gdy w zachodnich – widelców, noży i
łyżek. Jest tak, ponieważ typ narzędzi używanych przy stole jest związny z
sytuacją danego kraju, nawyków kulinarnych, sposobu gotowania. Gdy we
Włoszech się gotuje, jest zawsze pomidor. W Tybecie przeciwnie, dopiero
teraz zaczyna się go uprawiać, przedtem był nieznany. Kiedy byłem młody,
poszedłem w Chinach na bazar Chengtu, w stolicy prowincji Siczuan i
ujrzałem tam przepiękne pomidory. Byłem przekonany, że są to słodkie i
smakowite owoce, toteż zapragnąłem je zjeść. Kupiłem sobie ich wiele, ale
gdy spróbowałem pierwszego, odczułem dziwne wrażenie niesmaku; był po
prostu obrzydliwy! Dziś jednak mogę je jeść bez obrzydzenia, bo wiem już,
że pomidor nie jest słodki, ma swój charakterystyczny smak, toteż lubię
go. To był przykład jak manifestują się różne okoliczności. Nie wydaje wam
się?
Na przykład w Tybecie nomadzi ze wschodu otrzymują z mleka produkt, który
nie jest masłem, serem ani jogurtem. Powstaje on poprzez wlanie gotującego
się mleka do drewnianego pojemnika, z którego zdarto korę. Po paru dniach
mleko wylewa się, ale drewno daje specyficzny gorzki smak podobny do sera
gorgonzola.** Jest to coś nieznanego w świecie zachodnim, następny
przykład różnicy okoliczności.
Człowiek żyje w swoim wymiarze, żyje różnorodnymi i wielorakimi,
drugorzędnymi stanami. Z tego powodu powstają rozmaite praktyki. W ten
sposób można więc praktykować, śpiewając lub recytując mantry, a także w
inny sposób, zależnie od okoliczności. Dlatego nie należy przywiązywać się
do zewnętrznych aspektów, sposobów praktyki, tracąc z oczu prawdziwy sens
nauk. Dzogczen jest środkiem prowadzącym do odkrycia naszego stanu,
dlatego nie powinniśmy o nim myśleć jako czymś tajemniczym, bardzo
wzniosłym i dalekim od normalności. Podążanie śladem nauk oznacza
ujawnienie naszego stanu; przede wszystkim jeśli chodzi o nauki dzogczen.
Nie wystarczy przytakiwać, nie wystarczy też wyuczyć się recytacji albo
śpiewania mantry; to nie jest dzogczen! Prawdziwy sens dzogczen zawiera
się w naszym własnym stanie, ale rozpoznanie go nie jest czymś, o czym
decydujemy, nie jest aktem umysłu. To musi być coś konkretnego, ponieważ
jeśli w konkretny sposób nie odkryjemy naszego stanu, każda rzecz, którą
stworzyuy, stanie się fałszywa. Nade wszystko więc powinno się odkryć
egzystencję ciała, głosu i umysłu, to, jakie są ich ograniczenia i jaki
jest ich stan.
Zawsze używam przykładu zwierciadła. Patrząc w zwierciadło, odkrywamy nas
samych i widzimy jacy jesteśmy. Jeżeli nie posiadamy tej zasady odkrycia,
jaki naprawdę jest nasz stan, wtedy cała nasza uwaga kieruje się na
zewnątrz, a my analizujemy i oceniamy: „To jest dobre, a to złe”.
Postępując w ten sposób można analizować przez całe życie. Możemy też
nauczyć tego nasze dzieci, a one z kolei nauczą tego naszych wnuków i tak
bez końca.
Trzeba więc odkryć różnicę pomiędzy patrzeniem w zwierciadło, a patrzeniem
przez okulary. Patrzenie w zwierciadło oznacza odkrycie nas samych,
podczas gdy patrzenie przez okulary albo szkło powiększające służy
analizowaniu rzeczy i mimo iż są to silne środki, wciąż pozostają na
dualistycznym poziomie. Myślimy: „Ja jestem podmiotem, który patrzy, a to
jest przedmiot” i w ten sposób znajdujemy coś do krytykowania,
akceptowania, odrzucania itd. Wszyscy to znamy i na rozwinięcie tego
rodzaju postawy nie potrzebujemy żadnych nauk. Rodzimy się z ideą patrzenia
w kierunku przedmiotów zewnętrznych i oceniania ich. Tak dorastaliśmy i
tak kontynuujemy to przez całe życie. Nie potrzebujemy jednak osądzać
innych, ani być osądzanymi. Umiejętność pracy nad odkrywaniem własnej
natury oznacza bycie świadomym; to właśnie jest świadomość. Jej podstawą
nie jest wartościowanie czy jakaś nauka jest dobra czy zła. Możemy sobie
wszystko poustawiać w naszym umyśle albo uwierzyć w to, ponieważ
okoliczności się zmieniają. Nie istnieje nic, co byłoby uniwersalnie
skuteczne.
Przytoczę tu przykład słynnego mistrza Sakja Pandity, który opisuje
rodzinę ptaków żyjących w Assamie w Indii. Matka bardzo dbała o swoje
potomstwo, karmiła je, uczyła je latać, dopóki nie dorosły. One chcąc
wynagrodzić jej całą miłość i dobroć, zmówiły się między sobą, by całym
sercem podziękować jej za to. Zaczęły więc dziobać ją z miłością, przez co
zdarły z niej wszystkie pióra. Pozbawiona piór matka nie mogła już fruwać,
nie mogła też, rzecz jasna, udać się do szpitala, bo szpital dla ptaków
nie istnieje. Potomstwo natomiast porzuciło ją, przekonane, że uczyniło
coś bardzo dobrego. Tym oto przykładem Sakja Pandita tłumaczył jak dobra
intencja może nie odpowiadać rzeczywistym skutkom działania. Wskazuje on
na to, że nie ma żadnego uniwersalnego prawa, które określałoby czym jest
dobro, a czym zło. Oczywiście, niekiedy w prosty sposób zdajemy sobie
sprawa, jaka jest różnica między dobrem a złem.
Jeśli na przykład trzeba ugościć jakąś osobę w domu, przyjmuje się ją
podając herbatę, uprzejmie i z szacunkiem dbając o jej wygodę. Nie jest to
naturalnie żadne zło, przeciwnie – to coś pozytywnego. W codziennym życiu
jest oczywiście wiele spraw, które możemy zrozumieć, co nie oznacza, że
nasze rozumienie odpowiada poglądom innych, albo że można je będzie
zastosować w zmieniających się okolicznościach. Prawdziwie można rozumieć
tylko wówczas, gdy odkryje się własny, rzeczywisty stan. Jeśli się go nie
odkryje, znaczy to, że trzeba jeszcze rozwinąć przejrzystość.
Dlaczego właściwie podąża się za mistrzem? Być może dlatego, że samemu nie
posiada się zdolności do odkrycia własnego stanu. W tym wypadku mistrz
udziela rad odnośnie tego jak zapoczątkować rozumienie i rozwinąć
przejrzystość. Oto dlaczego powstaje tyle rodzajów praktyk
oczyszczających. Dzięki nim stopniowo odsłaniamy własny stan, a także
rozumiemy co znaczy ścieżka, dlaczego podążamy za naukami i czemu mają one
służyć. W ten sposób, kiedy odkryło się znaczenie jakiejś nauki, zaczyna
to być użyteczne i nie staje się tylko sposobem rozumowania lub czymś w
rodzaju mody. Rozpocząć można przez ciekawość, po namowie przyjaciela, a
także po przeczytaniu książki; jednak są to przyczyny drugorzędne, nie
stanowią one zasady poznania nauk. Jeżeli decydujemy się, aby podążać za
jakąś nauką, opierając się na naszym rozumowaniu oznacza to, że nie
odkryliśmy jej. „Odkrycie” oznacza na przykład, że jeżeli boli mnie brzuch,
muszę odkryć przyczynę bólu. Może wczoraj albo przedwczoraj zjadłem coś,
muszę odkryć powód, a potem odnaleźć remedium. To samo dotyczy nauk. Nie
chodzi to o wierzenie w coś lub naśladowanie kogoś. Nawet jeśli mówimy o
bardziej wysublimowanym pokarmie jak medytacja czy kontemplacja, musimy
zastanowić się dlaczego medytujemy lub kontemplujemy.
Po co medytować albo kontemplować? Wszyscy żyjemy w czasie, w
ograniczeniach. Myślimy: „To idzie dobrze, tamto źle”, analizujemy,
stwarzamy napięcia, sądzimy, że musimy zwalczać negatywności. Często
słyszy się wypowiedź: „walczyłem całe życie… jeszcze nie wygrałem, ale
muszę wygrać!” Idea walki powstaje z rozumowania. W rzeczywistości nie
istnieje nic, z czym powinniśmy walczyć. Chodzi raczej o odkrycie czegoś.
To odkrycie jest czymś całkiem odmiennym od walki. Idea walki rodzi się z
napięcia spowodowanego przez problem, toteż musimy odkryć jego
charakterystykę i pochodzenie. Tylko tak możemy go przezwyciężyć i
poprawić naszą sytuację.
Odkrywanie nie oznacza tylko myślenia o czymś świętym, czy sławnym jak
„natura umysłu”, czy słynna absolutna pustka (śunjata) albo
wierzenia, że trzeba odnaleźć stan spokoju bez myśli. Wszystko to są twory
umysłu. Trzeba raczej odkryć, jaki jest nasz prawdziwy stan. Podstawową
rzeczą nie jest tu recytowanie mantr czy umiejętność mówienia wielu słów.
Nie chcę jednak przez to powiedzieć, abyście tego zaniechali. Mówienie, że
nie są one czymś zasadniczym nie znaczy, że nie mają żadnej wartości i są
zbędne. Nasz sposób rozumowania jest dość ograniczony, toteż mamy
tendencję do złego pojmowania tego, co nam się mówi. Jeśli na przykład
ktoś powie: „Ta osoba nie jest gruba”, zaraz znajdzie się ktoś, kto
zrozumie, że chodzi o osobę chudą jak patyk. Jest bardzo ważne, aby
praktykujący dzogczen zrozumieli ten punkt. Istnieje bardzo wiele różnych
tradycji, szkół i sposobów praktykowania, ale jedynym celem pozostaje
odkrycie stanu jednostki. To wszystko.
W ten sposób można też integrować życie z praktyką; wówczas życie staje
się użyteczne. Nauki stają się więc częścią życia tej jednostki. Nie
znaczy to jednak, że musisz myśleć: „Nauki są częścią mojego życia”. Nie
chodzi o składanie deklaracji, ale o odkrycie tego. Wtedy nie będzie
potrzeby, aby cokolwiek deklarować czy podejmować decyzji. Decyzja to owoc
umysłu i jego myśli. Decyzje błądzą zawsze, przez całe życie. Jest tak
również dlatego, ponieważ nie posiadamy stabilnych idei. Dzisiaj myślimy o
jednej rzeczy, jutro o innej. Jeśli wciąż zmieniamy zdanie, oznacza to, że
nie odkryliśmy naszego rzeczywistego stanu. Jeśli na przykład mówię, że to
co widać na znajdującej się naprzeciw nas ścianie, to wpisana w krąg
tybetańska litera „A”, wszyscy to rozumieją; sądzą, że nie trzeba niczego
zmieniać, bo chodzi o wiedzę, której nie można wymazać. Stała się ona
czymś konkretnym. Odkryliśmy jak się pisze tybetańskie „A”. Jeśli
natomiast zaufa się samemu tylko rozumowaniu i spróbuje się komuś
wyjaśnić, że tybetańskie „A” jest trochę podobne do angielskiego „B”,
będziemy mieli tylko niejasne jej wyobrażenie. Zaczną mnożyć się nie
kończące się dwuznaczności i dyskusje. Potem nastąpi decyzja, toteż
znajdzie się ktoś, kto zdecyduje, że „A” jest podobne do włoskiego „B”,
ktoś inny natomiast stwierdzi, że przypomina ono raczej „X” albo „W”. To
wszystko dzieje się dlatego, ponieważ brak tu konkretnego poznania,
bezpośredniego doświadczenia.
To samo dotyczy też mistrza i jego nauk. Ktoś stwierdza: „Ten mistrz jest
fantastyczny, zdecydowałem się nie podążać za innymi, tylko za nim!” To
też nie jest czymś prawdziwym, ponieważ możemy zmienić zdanie. Jeżeli
zrozumieliśmy lub odkryliśmy cokolwiek, niekoniecznie musimy zaraz
decydować: „to jest mój mistrz” i „to są moje nauki”. Mistrz i nauki są
wzlędni w stosunku do natury samej jednostki. Z tego powodu można używać
dowolnego typu praktyki: śpiewania, recytowania czy wizualizacji;
wszystkie one są tylko narzędziami. Każdy mistrz ma swoje metody i sposoby
komunikowania się.
Kim jest mistrz? Jest kimś, kto posiada pewne poznanie i przekazuje je
innym. Nie jest tak, że ktoś rodzi się mistrzem. Nawet jeśli mówimy, że
jakieś dziecko jest reinkarnacją pewnego mistrza, jest to nasze
rozumowanie. Posiadanie oddania i ufności jest czymś względnym, jeśli nie
odkryło się podstawy związanej z poznaniem jednostki. Jeżeli od początku
opieramy się wyłącznie na ufności czy oddaniu, bez odkrycia nauk,
zrozumienia czy związku pomiędzy nimi a jednostką, wszystko to stanie się
tworem umysłu, decyzją podjętą przez umysł. Jednak wszystko to, co jest
decyzją, co dziś wydaje się uzasadnione, jutro może się zawalić. Mówi się:
„końcem każdej konstrukcji jest jej rozpad, końcem spotkania jest
rozstanie, końcem narodzin jest śmierć”. Wszystko jest nietrwałe.
W filozofii buddyjskiej istnieją tzw. dudzie (du bjas), skupienia
różnych rodzajów istniejących w czasie ograniczeń. Oznacza to, że każda
rzecz jaka powstaje, powoduje swoje konsekwencje. W rzeczywistości nie
można więc zbytnio ufać naszemu rozumowaniu i umysłowi. Nie znaczy to
jednak, że powinniśmy ogólnie sądzić, że nasz umysł nie jest czymś
wartościowym. Zasadą jest tu „odkrycie” tego, jakie rzeczy naprawdę są, a
nie decydowanie o tym za pomocą umysłu.
Słynny jest przykład podany przez Czandrakirtiego. W pewnym starożytnym
królestwie nadworny astrolog przepowiedział, że spadnie wielki deszcz i
jeżeli wypije się z niego wodę, spowoduje to szaleństwo. Król wraz z
ministrami przygotowali wielki zapas zdrowej wody, aby nie pić wody
deszczowej. Zwykli ludzi nie mogli jednak przechować jej zbyt wiele, toteż
po kilku dniach zaczęli pić tę drugą i powariowali. W miarę jak malał
zapas wody ministrów, ci też oszaleli, ponieważ zaczęli pić deszczówkę. W
końcu, zapas czystej wody pozostał już tylko u króla i królowej. Wówczas
jednak wszyscy ludzie w królestwie zdecydowali, że trzeba usunąć tych
dwoje szaleńców. Innymi słowy, wszyscy ci, którzy wpadli w obłęd sądzili,
że są normalni, ponieważ zgadzali się z sobą. Oto, jak funkcjonuje umysł!
Dzisiaj podejmujemy decyzję na jakiś temat, nie posiada ona jednak
wiarygodnej podstawy.
Powinniśmy obserwować nasz sposób rozumowania. Możemy czynić pewne plany w
naszym umyśle, ale nawet jeśli rozumowanie może wydawać się doskonałe, w
istocie wiele rzeczy może ulec zmianie. Jest tak dlatego, ponieważ nasze
rozumowanie pomija drugorzędne przyczyny.
Weźmy jako przykład związek pomiędzy dwoma osobami. Na początku są w sobie
do szaleństwa zakochane i jeśli zapytasz je, co myślą o rozstaniu,
natychmiast odpowiadają, że będą razem aż do śmierci! Nikt zakochany nie
sądzi, że ta miłość przetrwa tylko kilka lat. Rozstanie, nawet na dzień
czy dwa, wydaje się niemożliwe. Ma się wrażenie, jakby nawet do toalety
musieli chodzić razem. Wydaje im się, że wspólnie przeżywają naprawdę
fantastyczne doznania. W tym momencie wszystko jest uwarunkowane przez
namiętność i wrażenia są bardzo silne. W ten sposób funkcjonuje umysł.
Zdarza się też, że oboje przychodzą do mistrza po ślubie wziętym w
urzędzie i proszą, żeby ponownie udzielił im ślubu. Mistrz w głebi ducha
śmieje się, ponieważ wie jaki jest stan człowieka i jego natura… Nie
odmawia jednak i udziela im ślubu. Wszystko to wydaje się być żartem.
Niektóre małżeństwa trwają rok, inne nawet krócej. Na początku tak bardzo
są w sobie zakochani, iż wydaje się, że muszą siedzieć na tym samym
krześle. Potem, stopniowo, namiętność opada. W końcu nie mogą nawet spać w
tym samym łóżku. Pretekstem może być to, że druga osoba się poci. Zaczyna
się spanie w oddzielnych łóżkach, a potem wszystko się kończy. Dochodzi do
takiej chwili, w której przeszkadza sama obecność drugiej osoby. Zdarza
się, że po nieudanym związku mówimy: „Tym razem nauczyłem się wielu
rzeczy, w przyszłości nie popełnię już tych samych błędów!”, ale błędy
zawsze się powtarzają, przez całe życie. Poza tym ci, którzy już je
popełnili, popełnią je znowu. Nie nauczyli się zupełnie niczego, ponieważ
nie odkrywszy swego prawdziwego stanu myślą, że na zewnątrz znajduje się
coś naprawdę konkretnego i stosownie do tego postępują. Stają się ślepi.
Praktykujący musi zdać sobie z tego sprawę, ponieważ w przeciwnym razie
oznacza to, że jego praktyka nie działa. W związkach międzyludzkich, nie
tylko w związkach małżeńskich, wszystko zależy od zrozumienia naszego
stanu. Dlatego jest to bardzo ważne. Aby żyć w społeczeństwie, móc stawiać
czoło przeszkodom i problemom, aby odkryć jakąkolwiek rzecz, musimy odkryć
nasz stan i naszą pracę zacząć do tego. Jeśli będziemy postępować w ten
sposób, wszystko – w tym i praktyka – stanie się łatwe.
Gdy słyszę jak ktoś mówi: „Codziennie wykonuję praktykę, mówię dziesięć
mali pewnej mantry”, to myślę, że jest to dobrze, ale nie zdumiewa mnie to
szczególnie. Jeśli natomiast jakaś osoba potrafi choć trochę zintegrować
swoją praktykę z życiem, to wówczas praktyka naprawdę staje się czymś
żywym; odpowiada potrzebom jednostki w codziennym życiu. W tym wypadku
myślę: „Oto praktykujący”. Nawet jeśli nie mówi słowa, nie odmawia żadnych
modlitw, nie ma to znaczenia, ponieważ wszystkie te rzeczy są relatywne.
To, co jest naprawdę istotne, zwłaszcza dla was, którzy już praktykujecie,
to – tak bardzo jak jest to tylko możliwe – sprawić, żeby praktyka stała
się czymś żywym, czymś rzeczywistym. Również nauki muszą być żywe. Jeśli
nauki powstają z zasady poznania naszego życia, wówczas z pewnością staną
się czymś konkretnym.
Istnieje wiele praktyk związanych z życiem codziennym. Znacie już dużo
praktyk oczyszczających; są one ważne, ponieważ są niezbędne do
rozwinięcia przejrzystości, jakiej potrzebujemy w celu osiągnięcia
zdolności potrzebnych do odkrycia nas samych. W codziennym życiu możemy
napotkać na problemy i mimo iż robimy co możemy, żeby zintegrować praktykę
z naszym życiem, nie uda nam się to, ponieważ pojawia się wiele przeszkód.
Świadczy to o tym, że mamy jakieś słabe punkty. Być może nasze elementy
nie funkcjonują dobrze, może nasza energia jest w nieładzie, albo mamy
jakieś słabości związane z jakimś określonym elementem. W ten sposób
wszystko jest pomieszane, umysł i energia, i powstaje wiele problemów.
Problemy powstają dlatego, że ochronna energia nie jest wystarczjąco
silna. Wówczas można się dostać pod wpływ negatywności. Wszyscy tego
doświadczyliście.
Często słyszycie jak ktoś mówi: „Jestem nieszczęśliwy, teraz wszystko mi
się źle układa!” Prawda jest jednak taka, że istnieje jakiś słaby punkt. W
podobny sposób, kiedy praktykujemy, czasami jesteśmy bardzo podekscytowani
lub nerwowi i nie potrafimy wprowadzić jej w codzienne życie, albo też nie
posiadamy dostatecznej przejrzystości. Świadczy to o posiadaniu słabego
punktu i wielu przeszkód. Jeśli pojawia się wiele przeszkód, musimy
wykonać praktyki oczyszczające. Kiedy pojawia się jakaś negatywna karma –
a jest to oczywiste, ponieważ istniejemy w samsarze – jest to kolejny
powód do oczyszczenia się. Jeśli będziemy postępować w ten sposób,
zaistnieją liczne możliwości przezwyciężenia wszelkich problemów i
rozwinięcia naszej przejrzystości.
Rozwinięcie naszej przejrzystości umożliwia nam na początku zrozumienie
naszego stanu, a następnie powoduje powstanie wielu pożytków, ponieważ
wszystko staje się bardziej przejrzyste. Na przykład, posiadanie
przejrzystych snów w dużej mierze zależy również od naszej klarowności.
Istnieją sny związane ze śladami karmicznymi, w którym wydarzenia, w jakie
byliśmy bardzo zaangażowani w dzień, pojawiają się w snach, ale istnieje
też inny rodzaj snów, związanych z naszą przejrzystością. Wiele
interesujących rzeczy może się w nim zamanifestować, tak więc również i
one mogą nam pomóc lepiej żyć.
Dzięki klarownym snom, praktykujący może otrzymać wiele znaków. Jeśli
umiemy się oczyścić i rozwinąć tę przejrzystość, również możemy mieć tego
rodzaju osiągnięcia. Dlatego bardzo ważne jest wykonywanie praktyk
oczyszczających, kiedy tylko ma się na to czas.
Postarajcie się w życiu codziennym zintegrować i odnaleźć znaczenie nauk,
a zarazem nie pozwólcie się uwięzić przez zewnętrzne czy relatywne
aspekty. Bardzo ważne jest znalezienie prawdziwego znaczenia nauk,
ponieważ wówczas staną się one pożyteczne.

PRZYPIS

** Przy okazji porównywania wersji włoskiej z angielskim przekładem
można dojść do interesujących wniosków. Mianowicie tłumacz wykładu Norbu
Rinpocze na angielski, Andy Lukianowicz, bez podania przyczyny wprowadził
dość dowolne zmiany: usunął część tekstu włoskiego, a w części dokonał
niezrozumiałych zmian. Na przykład Namkhai Norbu podając przykład
restauracji, wymienia restauracje „tajlandzką, chińską, japońską,
amerykańską i włoską”, natomiast w przekładzie angielskim mowa o
restauracjach „chińskiej, japońskiej, francuskiej i włoskiej”. Zmienił
także użytą przez Namkhai Norbu nazwę sera gorgonzola na inny włoski ser,
mozzarella. Czyżby uznał, że ta druga nazwa jest bardziej znana
zachodniemu czytelnikowi? Ta akurat zmiana nie ma jednak większego sensu i
zmienia sens tego fragmentu wykładu Rinpocze, ponieważ ser mozzarella nie
ma gorzkiego smaku (przyp. red.).

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 15)

Namkhai Norbu Rinpocze
ZROZUMIENIE RZECZYWISTEGO STANU WSZYSTKICH ZJAWISK

Przełożył:
Jacek Sieradzan

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Wykład został wygłoszony 1 lipca 1993 r. w Bangkoku w Tajlandii.
Opublikowano go w MIRROR, Issue 24, grudzień 1993/styczeń 1994.

Kiedy mówimy o naukach Dharmy, istnieje wiele najrozmaitszych form i
tradycji, ale zasadą nie jest forma, ani tradycja. Dharma oznacza
poznanie, zrozumienie. Termin dharma pochodzi z sanskrytu, a jego
rzeczywiste znaczenie to „wszystkie zjawiska”. Oznacza to, że potrzebujemy
poznać i zrozumieć wszystkie zjawiska.
Na ogół ludzie mówią: „Podążamy za Dharmą” i mówią o tym jako o pewnego
rodzaju religii, stworzonej przez Buddę Śakjamuniego. Nie jest to jednak
prawidłowy punkt widzenia. Budda nigdy nie stworzył żadnej szkoły, ani
religii. Budda był całkowicie oświeconą istotą, kimś [kto znajduje się]
poza naszym ograniczonym punktem widzenia. Nauka Buddy [mówi o tym jak]
zachować obecność w poznaniu.
Jeśli więc jesteśmy zainteresowani Dharmą, interesuje nas poznanie i
zrozumienie rzeczywistego stanu wszystkich zjawisk. Jak możemy osiągnąć
tego rodzaju poznanie? Nie znaczy ono, że uczymy się w pewien
intelektualny sposób, przede wszystkim w stanie podmiotu i przedmiotu,
kiedy oceniamy i rozważamy znajdujące się na zewnątrz nas rzeczy.
Na ogół utrzymujemy ideę: „Jestem tutaj. Widzę obiekty i uważam, że to
jest dobre, a tamto złe”. W ten sposób dokonujemy wielu rodzajów analiz,
przez co rozwijamy nieskończone ograniczenia. Z tego powodu Budda od
początku nauczał, że powinniśmy nie tylko patrzyć na zewnątrz, lecz także
nieco obserwować siebie. Pracując w ten sposób, możemy nieco odkryć naszą
prawdziwą sytuację.
Kiedy mówimy o naukach Buddy, mówimy o trzech różnych janach,
korzenie których znajdują się w naukach, jakie przekazał w ciągu swego
życia w Sarnath w Indii. Możemy nauczyć się, w jaki sposób Budda przekazał
te nauki.

Cierpienie

Istnieje pewna jego nauka, która jest uniwersalna dla wszystkich
buddystów zwana „Czterema Szlachetnymi Prawdami”. Była to pierwsza nauka,
jaką przekazał Budda. Nawet jeśli w naukach takich jak tantryzm i dzogczen
mamy odmienne metody, są one zawsze oparte na Czterech Szlachetnych
Prawdach. Dlaczego nazywa się je „Czterema Szlachetnymi Prawdami”? [Są
zwane] „szlachetnymi”, ponieważ są ważnym poznaniem i zrozumieniem.
Na przykład w Czterech Szlachetnych Prawdach zaczynamy od zrozumienia
cierpienia. Na ogół cierpienie nie jest trudne do zrozumienia; [może to
stwierdzić] każde z nas. Nawet jeśli wiemy, czym ono jest, jesteśmy
rozproszeni i nieobecni i w sposób szczególny nie uświadamiamy sobie, że
cierpienie ma pewną przyczynę. Cierpienie jest owocem czyli skutkiem
przyczyny. Jeśli istnieje skutek czyli owoc, istnieje [też] przyczyna.
Dlaczego na samym początku swoich nauk Budda mówił o cierpieniu? Nie jest
tak dlatego, że był nim szczególnie zainteresowany lub że ludzie chcą o
tym wiedzieć. Jednak cierpienie jest powszechne; każde z nas go
doświadczyło. Cierpienie nie jest przedmiotem, odnośnie którego zgadzamy
się lub nie.
Jeśli Budda wyjaśniał na przykład naturę umysłu, mogło znaleźć się wielu,
którzy zgadzali się z Buddą lub nie, ponieważ my, ludzie, jesteśmy na ogół
bardzo ograniczeni, mamy bardzo silne ego. Ludzie w większości są
przekonani, że posiadają poznanie i zrozumienie; mają swój punkt widzenia.
Kiedy przekazuje się wyższe nauki o naturze umysłu, to przede wszystkim
pojawia się wiele sporów. Istotą nauk Buddy nie było przekonywanie czy
dowodzenie [czegokolwiek], ale sprawienie, żeby nasz rzeczywisty stan stał
się przejrzysty. Zwykli ludzie mogą zrozumieć coś, czego doświadczają w
sposób konkretny. Jeśli nie posiadamy doświadczenia, trudno jest nam
zrozumieć lub zaakceptować coś.
Na przykład małe dziecko nie ma żadnego doświadczenia życia. Nie zna
swojego stanu, swoich ograniczeń. Jeśli mówimy dzieciom, żeby nie dotykały
ognia, [dodajemy, że jeśli nas nie posłuchają] zranią się. Jeśli jednak
dziecko nie ma żadnego doświadczenia (ognia), bardzo trudno jest mu to
zaakceptować. Jeśli natomiast dziecko dotknie ognia, wówczas może go
bezpośrednio doświadczyć. Ogień jest gorący i dlatego nie dotkną go drugi
raz. Ten problem jest oczywiście tylko jednym związanym z cierpieniem.
Widzicie więc, że jest to konkretny problem. Wszyscy mają to
doświadczenie. Jeśli jednak nawet mamy to doświadczenie, nie myślimy za
bardzo o przyczynie.

Karma

Kiedy mamy problemy, wówczas postanawiamy bezpośrednio walczyć z
nimi. Mówimy: „Tam gdzie jest problem, jest też jego rozwiązanie”,
związane z walką. Na początku Budda wyjaśnił, że stan cierpienia jest
czymś nieprzyjemnym i nielubianym. Jeśli nie chcecie cierpieć, musicie
poszukać przyczyny cierpienia. Rozwiązaniem i przezwyciężeniem problemu
nie jest walka; aby odkryć przyczynę, istnieją wyjaśnienia odnośnie
przyczyny i skutku, oraz związku pomiędzy nimi.
Wszyscy buddyści i hindusi mówią o karmie. Większość ludzi w Azji jest
zaznajomiona z karmą, ale w Europie i na zachodzie tak nie jest. Niektórzy
ludzie sądzą, że ta koncepcja jest trudna do przyjęcia. Jednak nawet jeśli
nie używają słowa karma, akceptują karmę, ponieważ zawsze istnieje
jakaś przyczyna, jakiś skutek oraz pewien związek z czasem. Każde z nas
akceptuje czas oraz przyczynę i skutek. Na tym polega istota rzeczy.
Podając setki najróżniejszych przykładów, Budda wyjaśnił w sutrach, na
czym polega przyczyna i skutek i jak się manifestują. Ta nauka służy
jednak pogłębieniu tej wiedzy. Nie jest tylko nawykiem, jakbyśmy mówili:
„Jesteśmy buddystami, a więc wierzymy w to”.
Sądzę, że karma jest bardzo rzeczywista dla każdego i że bardzo ważne jest
to, by zrozumieć ją we właściwy sposób. Niektórzy ludzie myślą o karmie
jako o czymś, co jest zaprogramowane i co nas za sobą ciągnie. Jeżeli
pojawiają się jakieś problemy, mówią: „To jest moja karma, cóż mogę
zrobić?” i czują zadowolenie. To nie jest właściwe zrozumienie karmy.
Karma jest względna wobec czasu i sytuacji, faktycznych sytuacji, w
których karma się manifestuje.
Istnieje bardzo sławne powiedzenie Buddy Śakjamuniego: „Aby poznać, co
robiliśmy w poprzednich żywotach, musimy zbadać naszą obecną sytuację”.
Oznacza to, że obecnie jesteśmy ludźmi, mamy ludzkie ciało, mowę i umysł.
Nasza obecna egzystencja jest tworem naszej przeszłej karmy. Potem Budda
powiedział: „Aby dowiedzieć się, jakie będzie nasze następne życie, musimy
zbadać nasze obecne działania”. Oznacza to, że nasze obecne działania mogą
wytworzyć owoc naszego następnego życia i że my również możemy
zmodyfikować i oczyścić je. Możemy zrobić wszystko.
Wszystkie tradycje buddyjskie mają wiele różnych praktyk w celu
oczyszczenia negatywnej karmy. Oznacza to, że gdy mamy problem związany z
jakąś negatywną karmą, istnieje również szansa oczyszczenia jej. Możemy po
prostu powiedzieć: „Taka jest moja karma; nic nie jestem w stanie z nią
zrobić”. Potencjalność karmy manifestuje się w taki sposób, w jaki wyrasta
posiane w ziemi ziarno. Ma ona potencjał stworzenia kwiatów i czegoś
konkretnego. Jeśli na przykład, zasiewamy [nasiono] kwiatu, to wyrośnie z
niego kwiat, a nie ryż czy zboże. Nosi to nazwę potencjalności. Aby kwiat
mógł się zamanifestować, potrzebujemy wielu drugorzędnych przyczyn. Nawet
jeśli nasiono posiada potencjał wytworzenia kwiatu, potrzebuje być zasiane
w ziemi, otrzymać wodę, światło słońca i inne drugorzędne przyczyny.
Na ogół żyjemy w naszych okolicznościach, naszym relatywnym stanie. Nasz
relatywny stan jest jak ziemia, woda i światło, niezbędne do
zamanifestowania się nasiona. Jeśli zmodyfikujemy drugorzędne przyczyny,
możemy zmienić lub zablokować negatywne sytuacje. Właśnie dlatego
wykonujemy praktyki oczyszczające. Jest to prawidłowy sposób rozpatrywania
karmy i jej manifestacji.

Wygaśnięcie

Jak możemy zatrzymać przyczynę negatywnej karmy? Oznacza to, że
jeśli nie chcemy cierpieć, najpierw musimy zrozumieć, że cierpienie
powstaje z przyczyny. Kiedy odkryjemy przyczynę, musimy ją zatrzymać.
Jeśli nie zatrzymamy przyczyny, to nawet jeśli mamy wiedzę o przyczynie i
skutku, to zrozumienie nie przyniesie nam pożytku. Z tego powodu po tym
jak Budda wyjaśnił przyczynę i skutek, podał Trzecią Szlachetną Prawdę o
wygaśnięciu.
Jeśli na przykład mamy problemy związane z chorobą, ich przyczyną może być
jedzenie, nasza postawa lub nasz sposób życia. Zawsze istnieje stwarzająca
je przyczyna. W jaki sposób musimy odkryć przyczynę tego. Jeśli sami nie
potrafimy odkryć przyczyny, idziemy do lekarza. Dlaczego? Ponieważ jest
ekspertem. Po zbadaniu i postawieniu diagnozy, lekarz odkrywa przyczynę i
skutek. A my w pewien sposób podążamy za naukami i nauczycielem i
poznajemy przyczynę cierpienia. A gdy dzięki naukom i nauczycielowi
odkrywamy jaka jest rzeczywista sytuacja, wówczas dowiadujemy się jakie
jest rozwiązanie i jak powstrzymać ją [czyli przyczynę].
Na przykład lekarz radzi nam, żeby nie jeść pewnego jedzenia i nie pić
[pewnych płynów] oraz zmienić naszą postawę. Zazwyczaj wówczas przepisuje
pewne leki. Aby odnieść z tego pożytek, musimy je zastosować. Jest to
przykład zatrzymania przyczyny negatywności.

Emocje

Jednym z imion Buddy [podawanych] w naukach jest „Wielki Lekarz”.
Nie znaczy to, że Budda przygotowywał leki ziołowe czy analizował choroby.
Ale nasze choroby, nasze problemy, wszystko jest zakorzenione w naszych
emocjach i zazwyczaj jesteśmy całkowicie uwarunkowani przez nasze emocje.
Nie jesteśmy nawet świadomi tego jak te rzeczy nas uwarunkowują. W naszym
rzeczywistym stanie mamy tego rodzaju chorobę i jeśli nie wiemy jak
przezwyciężyć istotę naszych problemów, niełatwo będzie nam przezwyciężyć
takie rzeczy jak fizyczne dolegliwości.
Na przykład w medycynie tybetańskiej czy ajurwedycznej, zazwyczaj mówi się
o trzech humorach. Te charakterystyczne warunki kierują naszą egzystencją:
naszym ciałem, mową i umysłem. Jeśli dobrze zrównoważyliśmy te humory, nie
napotkamy na wiele problemów fizycznych; gdy jednak są one
niezrównoważone, możemy mieć problemy. Są one głównie zakorzenione w
naszych emocjach, z których zasadnicze są trzy: niewiedza czyli brak
przejrzystości, gniew i przywiązanie. Jesteśmy przez nie uwarunkowani; one
również stanowią przyczynę naszych problemów. Jeśli nie chcemy doświadczyć
skutków cierpienia, musimy zatrzymać te przyczyny. To właśnie Budda
wyjaśnił w Trzeciej Szlachetnej Prawdzie.

Ścieżka

Aby zatrzymać te różne rodzaje przyczyn, istnieje wiele różnych
rozwiązań, które przede wszystkim zależą od stanu jednostki. Jedni ludzie
mają większe zdolności i możliwości, a drudzy mniejsze. Budda jest
wszechwiedzący, co oznacza, że posiada całkowite poznanie i zrozumienie
sytuacji samsary. Z tego powodu, aby przekazać poznanie i zrozumienie,
Budda – jak dobry lekarz – pracuje dla jednej osoby za drugą. Jeśli dobry
lekarz dokonuje analiz i leczy choroby ludzi, musi podchodzić do każdego z
osobna, aby zobaczyć jaka jest sytuacja jednostki. Czasami możecie
przygotować pewnego rodzaju uniwersalny lek, który przyniesie wszystkim
pożytek, ale jeśli chcecie wyleczyć kogoś w sposób doskonały, wówczas
musicie wejść w sytuację jednostki i zobaczyć jaki jest jej rzeczywisty
stan. Z tego powodu ostatnia szlachetna prawda jest zwana Szlachetną
Prawdą Ścieżki.
Budda nauczał różne rodzaje ścieżek. Nie znaczy to, że Budda stworzył
różne rodzaje szkół, lecz że przekazał poznanie i zrozumienie różnych
ścieżek stosownie do różnych stanów jednostki. Z tego powodu mamy wiele
różnych rodzajów nauk, takich jak sutry, tantryzm czy dzogczen. Te
charakterystyczne nauki są w szczególności związane są ze stanem trzech
egzystencji jednostki.
Najpierw mamy nasze fizyczne ciało, które jest związane z naszym fizycznym
światem na poziomie materialnym. Budda również zamanifestował się
fizycznie, nauczając i przekazując nauki. Mamy również nauki w stylu
tantrycznym.

Tantra

Na ogół, tantra to słowo, którego używamy w języku sanskryckim
i w hinduizmie, ale ta sama nazwa [w różnych kontekstach] nie zawsze ma to
samo znaczenie. W tantrycznych naukach w tradycji buddyjskiej, tantra
oznacza nasz rzeczywisty stan. Rzeczywisty sens tantry oznacza ciągłość
lub kontynuację. Co znaczy kontynuacja naszej rzeczywistej natury? Oznacza
pewnego rodzaju rozpoznanie bądź zrozumienie naszego poziomu energii.
Na przykład powstają w nas nieskończone myśli, które mogą być dobre albo
złe. Pojawia się w nas także pojęcie dobra i zła. Ale źródło tych myśli
jest związane z naszą energią. Jest to pewnego rodzaju ruch. Źródło ruchu
myśli stanowi część naszego rzeczywistego stanu. Jeśli obserwujemy myśl,
to gdzie ona jest? Gdzie znika? Gdy ją obserwujemy, nie możemy jej nigdzie
znaleźć. To, co zawsze znajdujemy, jest pustką, która jest zwana
dharmadhatu. Rzeczywisty stan wszystkich rzeczy nosi nazwę pustki. Jednak
natychmiast powstaje kolejna myśl. Kiedy przyglądamy się tej drugiej
myśli, ona znika i znajdujemy jedynie pustkę. Natychmiast jednak powstaje
czwarta i piąta myśl, co trwa bez końca. Dlaczego mamy ten nieskończony
ruch? Ponieważ w naszej naturze mamy tę potencjalność, tę energię. Jest to
rzeczywiste znaczenie kontynuacji: kontynuacja pustki i ruchu, energii i
ruchu, raz po raz, bez przerwy.
To poznanie i zrozumienie jest zasadą nauk tantrycznych i bardziej jest
związane z naszym poziomem energii.
Cechą charakterystyczną nauk tantrycznych jest to, że Budda nie
przekazywał ich w ciele fizycznym, ale za pośrednictwem manifestacji. Ci,
którzy podążają za tego rodzaju naukami, chcąc je zrozumieć, potrzebują
więcej zdolności. Poziom fizyczny jest zawsze łatwiejszy do zrozumienia.
Jeśli na przykład widzicie kogoś, kto nadchodzi, to co widzicie, jest jego
ciałem fizycznym. Niełatwo jest [natomiast] dostrzec poziom fizyczny danej
osoby. Jeśli ktoś nie ma fizycznego ciała, ale jest tylko energią lub
umysłem, nie zobaczycie go. Jeżeli możecie go zobaczyć, oznacza to, że
posiadacie odmienny typ zdolności. Jest to przykład na to, że energia jest
o wiele trudniejsza do zrozumienia…

Dzogczen

Jeśli chodzi o nauki dzogczen, to dzogczen jest słowem
tybetańskim. W języku Oddijany mówimy santi maha, a w sanskrycie
maha santi. Oznacza to doskonały stan, taki, w którym wszyscy mamy
taką potencjalność i moc w naszej rzeczywistej naturze. Możemy odkryć to
poznanie, tę potencjalność, ten rzeczywisty stan. Są to nauki związane
bardziej z poziomem naszego umysłu; takich zdolności potrzebujemy do
zrozumienia dzogczen. Trudniej jest oczywiście poznać lub odkryć coś na
poziomie umysłu, niż na poziomie fizycznym.
W każdym wypadku zasadniczo istnieją trzy charakterystyczne nauki związane
z trzema naszymi stanami tworzącymi jednostkę. A zatem czasami ważne jest
to, aby poznać cechy charakterystyczne nauk. Nie znaczy to, że porównujemy
i mówimy, że ta nauka jest lepsza od tamtej. Zależy to od sytuacji i
zdolności jednostki. Gdyby nie było kwalifikacji, nie byłoby powodu
posiadania różnych rodzajów ścieżek.
Różne ścieżki mają różne przyczyny. Istotą nauk jest na ogół konkretne
zrozumienie naszego stanu. Taki jest cel Dharmy. Poznanie Dharmy jest
poznaniem zrozumienia wszystkich zjawisk. Kiedy odkrywamy nasz rzeczywisty
stan, możemy mieć to poznanie.

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 16)

Namkhai Norbu Rinpocze
NAUKI Z TERM: ODNOWIENIE PRZEKAZU

Przełożył:
Jacek Sieradzan

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Wykład został wygłoszony 13 kwietnia 1993 r. w Merigarze.
Jego tekst oraz proklamację pióra Kangkara Rinpocze opublikowano w MIRROR,
Issue 23, październik/listopad 1993.

NAUKI Z TERM: ODNOWIENIE PRZEKAZU

Kiedy otrzymujecie jakiekolwiek nauki, a zwłaszcza związane z tantrą
lub dzogczen, musicie wiedzieć, co jest źródłem tych nauk i jak wiąże się
z linią przekazu. Każda nauka ma swoje źródło i swoją zasadę, możecie więc
zrozumieć, że nie jest to coś, co zostało wprowadzone przez kogoś. Gdyby
ktoś wprowadził ją przy pomocy intelektu, nie działałaby. Naukę musi
przekazać istota całkowicie urzeczywistniona, taka jak Budda Śakjamuni,
Garab Dordże, Wadżrasattwa itd.
Zawsze istnieje jakieś źródło nauk oraz trwała i nieprzerwana linia od
tego źródła do mistrza, od którego otrzymaliście tę naukę. Bardzo ważne
jest zrozumienie linii i źródła nauk. Jeśli któregoś dnia będziecie
przekazywać (tę naukę), musicie wiedzieć, skąd ona pochodzi. A zatem
gdziekolwiek udzielam nauk, zawsze próbuję umożliwić wam zrozumienie tego,
jakie jest źródło nauk, skąd one pochodzą…
Przekaz można otrzymać za pośrednictwem czystej wizji zwanej tag
nang. Jeśli na przykład jesteśmy dobrymi praktykującymi dzogczen
longde, thogal czy yangtig, wówczas możemy rozwinąć czystą
wizję i dzięki tej czystej wizji będą się mogli zamanifestować Guru
Padmasambhawa, Garab Dordże i inni mistrzowie, którzy przekażą nam nauki i
wyjaśnienia. Będziemy mogli je otrzymać, ponieważ otrzymaliśmy już
przekaz, mamy z nim związek, żyjemy więc w tym przekazie i za pomocą
przekazu mamy związek z tymi mistrzami. Nosi to nazwę tag nang.
[Istnieje] wiele nauk Namczie Mingyura Dordże. Namczie to
nazwa nadana naukom Mingyura Dordże, należących do kategorii tag
nang. Słowo nam oznacza „przestrzeń”, a czie to nauki;
zatem namczie to „nauki [pochodzące z] przestrzeni”. Co to znaczy?
Oznacza to, że w przestrzeni przejawiają się wizje sambhogakaji i inne,
najrozmaitsze rodzaje manifestacji, a on [Mingyur Dordże] otrzymał przekaz
za pośrednictwem tych manifestacji.
Przykładem tego jest nasza praktyka szitro. Pod koniec praktyki
szitro mówi się, że kiedy Mingyur Dordże miał dwanaście lat, pewnego
dnia, kiedy siedział w kontemplacji, w wizji pojawił mu się Wadżrasattwa i
przekazał te nauki. Ten natychmiast podyktował je swoim uczniom, którzy je
zapisali. Namczie znaczy więc „naukę pochodzącą z przestrzeni”; w
istocie nie pochodzi ona jednak z przestrzeni, ale z manifestacji
Wadżrasattwy. Tag nang to nazwa, jaką zwykle nadaje się temu typowi
nauk.
Innym bardzo interesującym aspektem tag nang i jednym z
najsławniejszych przykładów tag nang nauk dzogczen są te, które
otrzymał I Dudjom Rinpocze. Dudjom Rinpocze, który ostatnio umarł, był
reinkarnacją tertona Dudjoma Lingpy. Kiedy terton I Dudjom Lingpa
przebywał w kontemplacji thogal, praktyce, dzięki której można mieć
wiele wizji, w wizji pojawiło mu się thigle, w którym znajdowała się
manifestacja Guru Tsokye Dordże, Guru Padmasambhawy w formie sambhogakaji.
Nauki otrzymał od manifestacji tego mistrza.
Jako Dudjom Lingpa otrzymał w stanie kontemplacji ten przekaz, a następnie
nauki powtórzył dwóm siedzącym obok niego uczniom, którzy je zapisali.
Obejmują one bardzo gruby tom czystych nauk dzogczen, które są bardzo
interesujące. Jeśli czyta się je, można zobaczyć, że nie zostały one
ułożone w sposób intelektualny. Nauki te noszą nazwę Tan nang jeszie
trała. Słowa tag nang oznaczają, że są to nauki, które przeszły
przez czystą wizję; jeszie znaczy „mądrość”, a trała to sieć
albo manifestacja poprzez światło. Jest to przykład tag nang.
Istnieje wiele tych rodzajów nauk.
Tag nang może się również pojawić w snach. Jest wielu mistrzów,
którzy mieli tego rodzaju nauki. Sam na przykład w snach otrzymałem Taniec
Wadżry i mandalę do niego. Nie są to nauki, które nie istniały przedtem. Z
pewnością zasada Tańca Wadżry i Pieśni Wadżry istniała w tantrach
dzogczen, chociaż Tańca Wadżry nie tańczono na mandali czy też dokładnej
formie mandali. Te elementy otrzymałem w moich snach; nie tylko w jednym
śnie, ale wielu snach w ciągu wielu miesięcy. Zapisałem wszystkie nauki,
jakie otrzymałem za pośrednictwem tych snów. Możecie więc zobaczyć, że z
przejrzystości własnego umysłu powstaje wiele rodzajów nauk i wiele nauk
term…
Następnie mamy inny aspekt tag nang ogólnie zwany gongter.
Gong to stan umysłu, a ter to włożony do umysłu skarb, który
następnie się pojawia. Mamy wiele interesujących nauk temr, które są
gonterami. Przykładem z dzogczen upadeśa jest seria nauk zwanych
Khandro Nyingthig, co oznacza esencjonalne nauki dakini. Nauki te
przekazał Guru Padmasambhawa, który ukrył je jako termę, aby przechować na
przyszłość nauki i przekazy w czystości. Ten ter umieścił w umyśle
córki tybetańskiego króla Trisong Detsena. Ta córka była bardzo młoda i
umierała. W istocie w opowieściach mówi się, że już umarła. Król bardzo
cierpiał i powiedział: „Dlaczego muszę tak bardzo cierpieć? Moja córka
była tak młoda i już nie żyje”.
Tak więc Guru Padmasambhawa opowiedział mu pewną historię. W bardzo
dawnych czasach on, Śantarakszita i król budowali razem bardzo duży
czorten w Bodha. Pewnego dnia, kiedy pracowali nad wznoszeniem czortenu,
król Trisong Detsen zgniótł moskita, który go użądlił. Gdy moskit wbijał
mu żądło, król uderzył miejsce użądlenia i przypadkowo zabił go, nie
zdając sobie z tego sprawy. Przerwał jego życie i wytworzył negatywne
działanie. Pomiędzy tym moskitem a Trisong Detsenem istniał jednak bardzo
ścisły związek i jako odpłatę zaciągniętego w tym życiu długu, moskit
odrodził się jako jego córka. Nie miała ona jednak pozytywnej karmy dla
długiego życia i wielu lat kontaktu z Trisong Detsenem. W ten sposób Guru
Padmasambhawa wyjaśnił mu to; król zrozumiał i nie cierpiał już tak
bardzo.
Następnie król poprosił Guru Padmasambhawę: „Proszę, zrób coś, abyśmy
mogli odnieść jakiś pożytek z tego zdarzenia”. Guru Padmasambhawa
powiedział: „Nie musisz się obawiać, ponieważ mimo iż twoja córka jest
bardzo młoda, już otrzymała bardzo ważny przekaz nauk, który przyniesie
wielki pożytek jej urzeczywistnieniu”. Aby uszczęśliwić króla i dla
pożytku przyszłych [pokoleń], Guru Padmasambhawa przywołał świadomość
zmarłej córki do zwłok i udzielił jej szczególnego wprowadzenia,
umieszczając w jej umyśle termę Khandro Nyingthik.
Po wielu żywotach ta córka odrodziła się jako terton Padma Ledrel Tsal,
który już jako dziecko miał wiele zdolności. Poprzez niego przeszły
wszystkie te nauki Khandro Nyingthig, które zapisał i przekazywał
dalej. III Karmapa, Rangdziung Dordże, był bardzo nimi zainteresowany;
otrzymał je, a następnie stał się ich zwolennikiem.
Padma Ledrel Tsal umarł, zanim zdążył zapisać wszystkie te nauki. Również
[i w tym wypadku] istnieje bardzo określony powód, dla którego tak się
stało. Jego następną inkarnacją był Longczenpa, który w młodości zaczął
głosić, że jest Padma Ledrelem Tsal.
Studiował i stał się bardzo sławnym uczonym, który skompletował serie nauk
Padma Ledrela Tsal zwanych Khandro Yangthig i spisał wszystkie serie
nauk. Napisał także Nyingthig Yashi, cztery serie nauk upadeśa.
Nauki te są zwykle zwane termą umysłu. Istnieje wiele rodzajów term
umysłu. Przy tego rodzaju termie mówimy o bezpośredniej linii lub
bezpośrednim przekazie. Nigdy jednak nie ma ciągłości bezpośredniej linii
bez oficjalnej linii przekazu. One zawsze muszą być z sobą związane.
Dlaczego? Ponieważ żyjemy w ograniczonym ludzkim stanie. Kiedy na przykład
prowadzimy intelektualne badania, na przykład nad historią, zawsze musimy
mieć pewne odniesienia jako dowód, mówiąc o historycznych wypadkach. W ten
sam sposób nie wystarczy powiedzieć, że to jest terma umysłu kogoś, a to
jest jej historia. Możliwe jest wyjaśnienie pewnych rzeczy, ale muszą one
mieć swoją podstawę, swoją historię związaną z warunkami społecznymi.
Podobnie jest z naukami.
Nauki kamy są bardzo ważne, a termy muszą ozdabiać i wzbogacać to
poznanie i przede wszystkim odświeżyć przekaz. W przekazie kamy
czasami mogą się pojawić pewne problemy, ponieważ w przypadku przekazu w
linii od mistrza do ucznia, przekaz musi być bardzo czysty. Jeśli nie jest
czysty, jeśli pojawiają się pewne przeszkody, staje się to przeszkodą dla
funkcjonowania przekazu. Tam właśnie ważny jest związek z przekazem term.
Czasami przekazuję bardziej tradycyjne nauki, inicjacje i przekazy
szitro mistrza Cziangcziub Dordże, który otrzymał te nauki jako
termę umysłu. Dlaczego otrzymał ten skarb umysłu? Ponieważ uważa się, że w
jednej ze swoich poprzednich inkarnacji, w czasach Guru Padmasambhawy, był
synem króla i Guru Padmasambhawa umieścił tę termę w jego umyśle. Tak więc
syn króla otrzymał tę termę i przekaz od Guru Padmasambhawy i w następnym
życiu stał się Cziangcziub Dordże.
Kiedy przekazuję praktykę szitro związaną z tą linią, oznacza to, że
otrzymałem ją od Cziangcziub Dordże, a ten od Guru Padmasambhawy. Pomiędzy
nimi nie ma nikogo, kto mógłby stworzyć problemy z tym przekazem. Jestem
pewien, że nie mam żadnych problemów z Cziangcziub Dordże. Jestem tego
pewien w stu procentach. Jeśli więc otrzymujecie przekaz szitro ode
mnie, wiecie, że linia idzie bezpośrednio do Guru Padmasambhawy. To
właśnie nazywamy „odświeżeniem przekazu”.
Jeśli na przykład bierzemy pod uwagę Namczie Mingyur Dordże, to właśnie w
tej konkretnej linii Mingyur Dordże otrzymał przekaz bezpośrednio od
Wadżrasattwy. Sam otrzymałem ten przekaz od Negyaba Rinpocze, który
otrzymał go od swego mistrza. Pomiędzy Mingyurem Dordże, a Negyabem
Rinpocze było przynajmniej dwudziestu mistrzów i dokładnie nie wiemy, jaki
w tej linii istniał związek.
O wiele trudniejsze jest to wtedy, gdy patrzy się na linię kamy z
bardzo ważnym źródłem takim jak Samantabhadra czy Wadżradhara. Z tego
źródła do naszych mistrzów istnieje linia o bardzo wielu ogniwach. Również
i my, oczywiście, możemy mieć czystą wizję, lecz nigdy dokładnie nie
wiemy, jakie jest związek pomiędzy każdym mistrzem i uczniem w linii.
Jeżeli każdy kontakt nie jest bardzo czysty, może stać się przeszkodą w
funkcjonowaniu tego przekazu. W celu odświeżenia tej sytuacji, bardzo
ważne są więc nauki termy.

PROKLAMACJA KANGKARA RINPOCZE NA TEMAT NAMKHAI NORBU RINPOCZE

[Poniższą proklamację, dotyczącą duchowej i historycznej roli
Namkhai Norbu Rinpocze, napisał w roku 1955 Kangkar Rinpocze.
Kangkar Rinpocze Karma Sziedrub Cziekyi Singe (1903-56) był jedną z
najznakomitszych osobistości szkoły kagyu. Mistrz XVI Karmapy i wielki
buddyjski uczony i praktykujący, Kangkar Rinpocze był zaliczany do
najważniejszych religijnych autorytetów swoich czasów. Miał wielu uczniów,
nie tylko w Tybecie, ale także w samych Chinach, gdzie ich liczba
przekraczała dziesięć tysięcy.
Jest autorem wielu dzieł, zbyt licznych, żeby je tu wymieniać, wśrod
których znajduje się przede wszystkim Czieying Topa (chos dbyings bstod
pa), ważny komentarz do filozofii Nagardżuny. Był jednym z trzech
głównych uczniów khenpo Zhenga z klasztoru dzogczen, mistrz
niesekciarskiego ruchu rime, który w XIX w, nadał nowy impet
duchowemu życiu Tybetu, a do czołowych przedstawicieli którego zaliczali
się tacy luminarze jak Dziamyang Khyentse Wangpo i Dziamgon Kongtrul; ten
drugi był mistrzem Kangkara Rinpocze.
W 1954 r. Namkhai Norbu Rinpocze został zaproszony do odwiedzenia Chin
jako przedstawiciel młodzieży tybetańskiej. Następnie został mianowany
nauczycielem tybetańskiego na Południowo-zachodnim Uniwersytecie
Mniejszości Narodowych w Chengdu w Siczuanie, gdzie pozostał do roku 1956.
W tym okresie spotkał Kangkara Rinpocze i otrzymał od niego wiele nauk: na
temat mahamudry, dzogczen, kencziog czidu (dKon mchog spyi ‚dus)
oraz sześciu jog Naropy. Zanim Nakhai Norbu Rinpocze opuścił go,
Kangkar Rinpocze napisał poniższe oświadczenie.]

Poniższe oświadczenie jest adresowane do wszystkich lamów, dygnitarzy,
religijnych i świeckich osób z Krainy Śniegów, a zwłaszcza w Bhutanie.
Najwyższa Reinkarnacja Czieying Namgyal,*1 wielka, święta istota,
której chwała nie może być umniejszona, posiadający wspaniałą wiedzę na
temat religii i moralności, został przepowiedziany w starożytnych czasach
przez mahasiddhę Namkhai Nyingpo.*2 Również i ja przygotowałem tę z
serca płynącą inwokację do oceanu Trzech Korzeni; jej prawdziwa ufność
jest następującym proroctwem:
W pobliżu rzeki Złotego Piasku (yang tse),*3 gdzie Turkusowy
Smok Południa (Bhutan)*4 wznosi się w błękitnej przestrzeni, rozbrzmi
Piorun Zwycięstwa.*5 Sprowadzi obfity deszcz, który spadnie na cały
świat i sprawi, że Kraina Zimna się ociepli. W tym samym czasie w lasach
na południu (w Indii i Bhutanie) posypią się tysiące płatków (kwiatów)
zalet.
Zostało mi to objawione w niedualności dharmadhatu i stanie Rigpa. Po to,
aby sposobność manifestacji tego mistrza nie została zmarnowana, jeśli
będzie mógł wstąpić do rezydencji Dharmaradży Bhutanu,*6 z pewnością
przyniesie to ogromny pożytek temu krajowi, Naukom, a wszystkim istotom
dobrobyt i duchowe szczęście.
Dlatego też proszę, żeby wszyscy wzięli to sobie do serca.
Dwudziestego piątego dnia trzeciego miesiąca roku drewnianej owcy (1955)
napisał to członek linii mistrzów Gyalwang Karmapy, który nosi tytuł
reinkarnacji Kangkar Sziedrub Cziekyi Singe, zwany również Gyendze Rolpai
Dordże.

PRZYPISY

*1 Czieying Namgyal (Chos dbyings rNam rgyal) to imię
odnoszące się Namkhai Norbu Rinpocze, który w młodym wieku został
rozpoznany jako inkarnacja Dharmaradży Bhutanu (zob. przyp. 6).
*2 Namkhai Nyingpo (Nam khai sNying po), cytowany w tekście
jako przepowiadający przyjście Czieying Namgyala, był jednym z pierwszych
Tybetańczyków, którzy przyjęli ślubowania mnisie. Był jednym z dwudziestu
pięciu uczniów Padmasambhawy, a w chwili śmierci nie pozostawił po sobie
ciała.
*3 Miejsce urodzin Namkhai Norbu Rinpocze jest położone w regionie
Yangtse, w pobliżu wymienionej w tekście Rzeki Złotego Piasku.
*4 Często wymieniany w tekście kraj Bhutanu jest po tybetańsku zwany
Druk (‚brug), co oznacza „smok” i „piorun”.
*5 „Zwycięski” to imię Dharmaradży. W symbolicznej terminologii
buddyjskiej Zwycięski Dźwięk Pioruna oznacza nauki Dharmy i słowo Buddy.
Deszcz i ciepło odnoszą się do duchowych nauk.
*6 Wielu mistrzów, w tym XVI Karmapa, rozpoznało w Namkhai Norbu
Rinpocze inkarnację umysłu Śab Drung Ngawang Namgyala (Ngan dbang rNam
rgyal), duchowego i świeckiego założyciela i władcy (Cziegyala czyli
Dharmaradży) Bhutanu.


BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 17)

Namkhai Norbu Rinpocze
POMOC ZMARŁYM I UMIERAJĄCYM
NAUKI O SZITRO

Przełożył:
Jacek Sieradzan

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Wykład Pomoc zmarłym i umierającym został wygłoszony 15 kwietnia
1993 r. w Merigarze.
Opublikowano go w MIRROR, Issue 21, maj/czerwiec 1993.
Nauki o szitro to fragmenty wykładów, wygłoszonych w Merigarze (19
czerwca 1986), w Nea Macri w Grecji (styczeń 1987) i retreacie
wielkanocnym w Londynie (1979).
Opublikowano je w numerze 3 kwartalnika MERIGAR z 1990 roku.

POMOC ZMARŁYM I UMIERAJĄCYM

Szitro jest ważną praktyką dla tych, którzy umarli. Obejmuje
ona pomaganie innym za pomocą praktyki Wadżrasattwy. Nawet jeśli nikt nie
umarł, możemy życzyć pomagać wszystkim czującym istotom za pomocą naszej
praktyki Wadżrasattwy, a poprzez naszą dobrą intencję [skierowaną] ku
wszystkim istotom, będziemy mogli nagromadzić pozytywne działania. Jednak
nawet jeśli mamy tak dobre intencje, innym istotom trudno jest w ten
sposób uzyskać pożytek, ponieważ aby tak się stało, pomiędzy nimi a nami
musi istnieć konkretny związek. Jeśli nie ma takiego związku, bardzo
trudno jest innym istotom osiągnąć pożytek. Możemy jednak przynajmniej
dedykować naszą praktykę wielu ludziom, żywym i umarłym, z którymi
mieliśmy związek w wielu naszych życiach, dzięki czemu stanie się to
pożyteczne. Jest to jeden ze sposobów, w jaki możemy to robić.
[Mówiąc] ogólnie, bardzo ważne dla praktykujących jest wiedzieć jak
podczas wykonywania praktyki szitro pomóc tym, którzy umarli.
Praktyki szitro i Wadżrasattwy z pewnością są jednymi z głównych
praktyk, dzięki którym możemy im pomóc, ale istnieje też wiele innych
rzeczy, jakie możemy zrobić.
Kiedy pracujecie z osobą, która znajduje się w toku umierania, musicie
zrozumieć jakiego rodzaju jest osobą. Może być kimś, kogo znamy i lubimy i
[dlatego] chcemy jej pomóc. Jeśli jednak ta osoba nigdy nie interesowała
się naukami i nigdy nie wierzyła w nic takiego jak ścieżka, to gdy
przychodzi chwila śmierci, będzie umierała w taki sam sposób, w jaki żyła,
nie przejawiając nią żadnego zainteresowania. Mówi się, że mimo iż Budda
ma nieskończoną mądrość i zdolności, to jeśli dana osoba nie ma karmy
zainteresowania, wówczas nie można dla niej nic zrobić. Nie ma więc
możliwości udzielić tego rodzaju osobie jakiejś dużej pomocy. Najlepsze co
możemy dla niej zrobić, to tagdrol, który położony na ciele
[wytworzy] pozytywny związek wejścia na ścieżkę w przyszłym życiu.

Ochronna mandala Samantabhadry dla zmarłych

Tagdrol przygotowuje się wraz z umieszczoną na nim mandalą. Musi on
wejść w konatkt z ciałem danej osoby. Alternatywną może być napisanie na
kawałku papieru [słów] Pieśni Wadżry lub sześciu sylab ‚A A HA ŚA SA MA i
położeniu go na [ciele umierającego]. Pomoże to tej osobie w przyszłości,
stwarzając dla niej przyczynę.
Jeśli macie możliwość, możecie recytować lub szeptać jej do ucha
stusylabową mantrę, sześć sylab lub Pieśń Wadżry, tak aby umierająca lub
zmarła osoba mogła je usłyszeć.
Można też zastosować mindrup, lek, któremu moc nadała inicjacja
zwany nyongdrol, co oznacza wyzwolenie poprzez smakowanie. Zawiera
on 108 leków zmieszanych z ważnymi relikwiami, którym moc nadała długa
praktyka mantr itp. Możecie podać ją do posmakowania umierającej osobie.
To z pewnością pomoże, nie bezpośrednio, ale umieści [w umyśle umierającej
osoby] pewną przyczynę, [dzięki czemu] będzie ona miała możliwość pójścia
po ścieżce. Zrobienie tego jest bardzo ważne.
Jeśli dana osoba miała przynajmniej pewnego rodzaju związek lub
przejawiała zainteresowanie naukami, ale nie była w stanie dużo
praktykować, to pierwszą rzeczą jaką należy zrobić w tym wypadku jest
praktyka phowy. Phowa zadziała w przypadku tych, którzy się w niej
ćwiczyli. Jeśli praktykę phowa wykonuję dla osoby, która posiada już
pewne [jej] poznanie i doświadczenie, wówczas może ona pomóc.
Phowę można wykonywać w chwili śmierci. Mówi się, że doskonała
chwilą na jej wykonywanie przypada po przerwaniu zewnętrznego, a przed
przerwaniem wewnętrznego oddechu. Jest to doskonały moment, ponieważ nawet
jeśli umierająca osoba nie ma wielkiego poznania, jest to chwila, gdy jej
świadomość musi opuścić ciało. Dzięki praktyce phowy, można
nakierować ścieżkę wyjścia świadomości. Jeśli jest się zainteresowanym
wykonywaniem tego, wówczas trzeba się nauczyć, jak robi się phowę.
Przez pewien czas [po śmierci] nie ma zbyt wiele do zrobienia; chodzi o
trzy dni [po śmierci], podczas których jest tak jakby osoba [zmarła]
zemdlała. Wszystkie jej zmysły rozpuszczają się i znikają. Przez trzy dni
wydaje się jakby nie było żadnej obecności. Jeżeli dana osoba jest dobrym
praktykującym, utrzymywała swoje samaje i dobrze medytowała, wówczas może
pozostać w medytacji przez trzy dni po śmierci, a czasami nawet dłużej.
Oznacza to, że w chwili śmierci dobry praktykujący tatryzm przenosi się w
swoje przekształcenie. W systemie tantrycznym przekształcenie jest zawsze
wewnętrznym przekształceniem. Nie sposób przekształcić się zewnętrznie, w
zewnętrznym świecie. A w tym aspekcie pozostaje się w tej obecności przez
wiele dni. Jeśli więc praktykując w ten sposób umiera się w pozycji
medytacyjnej, pozostaje się w niej przez wiele dni. Kiedy ciało wykazuje
oznaki rozluźnienia pozycji, oznacza to, że świadomość wyszła [z niego].
Zanim to nastąpi, [medytująca] osoba wygląda na żywą. Jeśli osoba, która
umarła jest tego rodzaju praktykującym, najlepszą rzeczą [jaką można dla
niej] zrobić, jest nie ruszać jej ciała. Sądzę jednak, że w świecie
zachodnim takie postępowanie jest prawie że niemożliwe. Kiedy tutaj się
umiera, musi się zgłosić śmierć. Ciało natychmiast się usuwa, nie można go
nawet trzymać w domu. Dlatego naprawdę nie wiem, w jaki sposób
praktykujący może pozostać w swoim thugdam i kontynuować go.
Jeżeli osoba, która umarła jest praktykującym dzogczen i chce
urzeczywistnić Świetliste Ciało, wówczas przed śmiercią musi się coś
zrozumieć. Powinna poprosić, żeby na tydzień przed śmiercią pozostawiono
ją samą, aby dać jej przestrzeń na urzeczywistnienie siebie. To jest
kolejna rzecz, którą nie wiem jak mamy zrobić w zachodnim świecie.
Jeżeli nie jest się szczególnie dobrym praktykującym, wtedy po trzech
dniach [od chwili śmierci], świadomość ponownie się budzi. Nie chodzi o
to, że budzi się w zwłokach tej osoby, ponieważ świadomość jest już na
zewnątrz. Ciało, w którym się budzi, składa się ze zmysłów i nosi nazwę
ciała mentalnego. To ponowne obudzenie się umysłu jest bardzo ważnym
momentem. Ważne jest więc, żeby trzeciego dnia praktykować dla zmarłej
osoby.
Jaką główną praktykę musi się robić trzeciego dnia? Jeżeli praktykuje się
dla innego praktykującego, należy odczytać mu Tybetańską Księgę
Umarłych czyli Bardo Thodol. Książka ta zawiera wiele poziomów
wprowadzenia. Przez wprowadzenie rozumiemy najrozmaitsze próby
przypomnienia zmarłej osobie o naukach i praktyce. Jeśli jednak osoba jest
trochę głupia i nie rozumiała za wiele z otrzymanych za życia nauk, to
mówi się, że w chwili ponownego obudzenia się [jej umysł] jest siedem razy
bardziej przejrzysty niż zwykle, ponieważ nie ma już dłużej przeszkód ze
strony fizycznego ciała. Umysł i świadomość wszystkich zmysłów są nagie.
Jeśli otrzymwa wprowadzenie w tym momencie, dobrze je zrozumie. Przypomni
jej także o przekazie, jaki otrzymała w ciągu życia. Bardzo ważne jest
więc, aby zrozumiała stan i naturę bardo.
Jeżeli ta osoba była dobrym praktykującym i więcej wiedziała na temat
tego, co należy robić, wówczas na kawałku papieru należy napisać literę
NRI. Pamiętajcie, że wśród sześciu loka, NRI jest symbolem świata ludzi.
Jeśli więc umarł człowiek, na papierze musicie napisać NRI. Jeśli
natomiast był to wasz pies i to dla niego chcecie wykonać oczyszczenie,
wówczas powinniście napisać na papierze TRI, ponieważ jest to symbol
świata zwierząt.
Poniżej tej sylaby powinno się napisać imię osoby, dla której chcecie
wykonać oczyszczenie. Następnie spisujecie wszystkie przeszkody i
negatywną karmę, a potem SZINTAM KURU YE SWAHA, co znaczy „oby zostało to
oczyszczone” i kładziecie przed sobą ten kawałek papieru.
Jeżeli wykonujecie to jako część rytuału szitro, wówczas kładziecie
go przed mandalą. Jeśli jest to dla was zbyt skomplikowane, wówczas
możecie wykonać zwykłą praktykę szitro w sposób, w jaki zwykle to
robicie, pisząc na papierze jak zostało to wcześniej opisane i
przymocowując papier do kija. Papier i pismo [na nim] są jakby podporą dla
świadomości zmarłej osoby, ponieważ ta świadomość nie ma już ciała. Bez
tego [ciała] nie wiemy gdzie jest świadomość i jak się z nią skomunikować.
Jeśli wykonaliśmy podporę, to wtedy wiemy, że reprezentuje ona zmarłą
osobę, z którą możemy rozmawiać.
Następnie możemy na przykład dać jej wprowadzenie do bardo. A jeśli
[zmarła osoba] jest dobrym praktykującym, można jej również udzielić
przekazu nauk.
Możemy też oczyścić osobę korzystając z pomocy mantry oczyszczającej.
Dzięki mantrze i praktyce szitro – pamiętając, że sami manifestujemy
się jako Wadżrasattwa z mandalą łagodnych bóstw – ze wszystkich mandal
wysyłamy promienie światła i OM A HUM, oczyszczając podporę.
Możemy również oczyścić to poprzez mantrę Wadżrasattwy i stusylabową
mantrę. W praktyce szitro istnieje określona mantra, którą należy
recytować wiele razy i która również służy oczyszczeniu.
Po skończeniu wszystkich tych oczyszczeń, palimy podporę. Może to być
trzeciego dnia, w jakąś rocznicę lub ten dzień tygodnia, w którym
nastąpiła śmierć. Jednak mówiąc ogólnie, jeśli wykonujemy praktykę przez
wiele dni, podporę palimy zawsze po zakończeniu oczyszczenia.
Spalenie podpory nie znaczy oczywiście spalenia świadomości zmarłej osoby.
Nie można spalić świadomości, ani umysłu. Podpora reprezentuje jej
egzystencję związaną ze wszystkimi ich przywiązaniami i koncepcjami, a my
palimy ją, recytując mantrę, na przykład Wadżrasattwy. Po zrobieniu tego,
wykonujemy przeniesienie, wizualizując, że jej świadomość przenosi się (do
czystego wymiaru). Możemy to zrobić trzeciego dnia.
Następnie, po upływie pierwszego tygodnia, siódmego dnia po śmierci,
palimy podporę i ponownie wykonujemy przeniesienie, ponieważ tego dnia
świadomość zmarłej osoby przechodzi kolejny proces śmierci, który
zmniejszy jej przywiązanie i wyobrażenie [na temat tego] skąd przybywa.
Zmarła osobę nadal uważa się za człowieka, która ciągle ma przejrzystość i
wszystko widzi. Kiedy w końcu zda sobie sprawę z tego, że umarła, cierpi
jeszcze bardziej i przez pewien czas ciągle ma to doświadczenie i wrażenie
bycia człowiekiem. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ślady naszego
przywiązania są bardzo silne. Po upływie pierwszego tygodnia zaczyna się
to zmniejszać, ponieważ pojawia się kolejny proces śmierci. Właśnie
dlatego w tym momencie musi się dać [umierającemu] wprowadzenie, na
przykład czytając mu Bardo Thodol. Można też wykonać phowę
itd., i, jeśli to możliwe, co tydzień palić podporę.
W Tybecie tego rodzaju praktykę dla zmarłych wykonujemy do 49 dnia po
śmierci. Kiedy ktoś umiera w rodzinie, która nie jest całkiem bez grosza,
z pewnością znajdą się mnisi lub praktykujący, którzy przez 49 dni będą
wykonywać pudżę oczyszczającą. Co tydzień zapraszają jakiegoś ważnego
mistrza, aby w celu oczyszczenia wykonał cziangcziok i
przeniesienie.
Ostatni z 49 dni nosi nazwę lamten, co oznacza ukazanie lub
zademonstrowanie ścieżki. Uważa się, że 49 dni jest mniej więcej normalną
długością stanu bardo istnienia i dlatego 49 dnia wykonuje się tyle
praktyk, ile jest tylko możliwe, zapraszając do udziału w nich mistrzów i
praktykujących. To właśnie na ogół robimy dla zmarłych.
Zrozumienie tych rzeczy może się okazać bardzo pomocne.
W dzogczen upadeśa istnieje tantra w szczególny sposób związana ze
śmiercią. Ta tantra wyjaśnia, jakie wprowadzenie, jaką praktykę i jakie
oczyszczenie musi się dokonać w każdym tygodniu. Z pewnością któregoś dnia
nauczymy się tej tantry. Będzie to całkiem pożyteczne, ponieważ po
narodzinach dla każdego w końcu przyjdzie śmierć, a kiedy się żyje, bardzo
ważne jest zrozumienie tych rzeczy.

NAUKI O SZITRO

W Tybecie istnieje praktyka zwana szitro (zhi khro). Słowo
zhi oznacza „łagodny”, a khro „gniewny” i oznacza sposób
manifestowania się naszej potencjalności. Łagodne i gniewne manifestacje
powstają w związku ze stanem spokoju, nepa (gnas pa) oraz stanem
ruchu, dziuła (‚gyu ba). Tybetańska Księga Umarłych wyjaśnia w
jaki sposób po śmierci danej osoby – w bardo (lub przed nim) – powstaje
seria wizji. Zdarza się to, ponieważ w tym momencie jednostka nie jest już
uwarunkowana przez ciało fizyczne, a Natura Umysłu manifestuje się sama z
siebie. W owej chwili jednostka jest w stanie mieć większą przejrzystość i
zacznie sobie uświadamiać manifestacje własnej potencjalności. Gdy jest
się uwarunkowanym przez ciało fizyczne, zmniejsza się przejrzystość i nie
postrzega się manifestacji energii. Jest to przyczyna, dla której mówimy o
manifestacji energii po śmierci.
Łagodna czy gniewna forma, w której manifestuje się energia, stanowi
rezultat otrzymanego przekazu. W ciągu życia musi się otrzymać pewne
przekazy i zdobyć pewne poznanie, bo inaczej w chwili śmierci nie będzie
się miało wizji łagodnych i gniewnych manifestacji.
Otrzymanie przekazu tych manifestacji oznacza otrzymanie metody, dzięki
której można rozpoznać naszą energię. Każda jednostka posiada
potencjalność, która może się zamanifestować poprzez dźwięk, światło i
promienie. Każda manifestacja musi, na przykład, mieć kolor i formę. Gdy
mówimy o stanie doskonałym w sobie (lhun grub), jest on poza formą.
Nie istnieje żadna odwiecznie istniejąca forma zwana „Pierwotną
Manifestacją”. To, co się manifestuje jest metodą. Oświecona istota,
taka jak na przykład Wadżrasattwa, przyjmuje na siebie formę i poprzez nią
przekazuje poznanie. Nazywamy to „manifestacją”. Z pomocą formy, która
manifestuje się, otwieramy się na świadomość i uczymy; oznacza to
otrzymanie przekazu. Wchodzimy w to przekształcenie, stosujemy metodę i
mamy pewne doświadczenia. Gdy znajdujemy się w stanie bardo, funkcja
energii zamanifestuje się w formie dźwięku, światła i promieni, a my
będziemy gotowi, ponieważ już poprzednio się do tego przygotowaliśmy,
mieliśmy pewne doświadczenia. Dlatego gdy wszystkie nasze właściwości
(dźwięk, światła i promienie) są najwyższą metodą urzeczywistnienia,
wchodzimy w poznanie pierwotnego stanu.
Jednak praktykujący dzogczen niekoniecznie musi czekać na stan bardo.
Praktykujący musi posiadać poznanie właściwości własnej energii, aby
dzięki temu móc ją zastosować i mieć te doświadczenia w ciągu życia, nie
czekając na śmierć.
Dzięki temu wielu mistrzów, takich jak Padmasambhawa czy Vimalamitra
osiągnęło urzeczywistnienie Świetlistego Ciała czyli Wielki Transfer. Ten,
kto osiąga realizację Wielkiego Transferu, nie umiera. Jego materialny
stan integruje się z czystym wymiarem światła. Jest to owoc poznania
dźwięku, światła i promieni. Nie jest to żadna fantazja, ale metoda, którą
stosujemy. Metoda nie jest czymś, co zapisuje się w książce; przekazuje
się ją i uczy. Taka jest zasada praktyki szitro.
Manifestacje szitro są związane ze stanem naszej energii. Jeśli
chcemy oczyścić jakiekolwiek przeszkody, nawet karmiczne, nie ma lepszej
praktyki od szitro. Jest to sposób postępowania z naszą pierwotną
energią. Oczyszczenie jest czymś istotnym w życiu. Praktykujemy w celu
osiągnięcia realizacji i osiągamy ją dzięki zmniejszeniu naszych
przeszkód. W ten sposób rozwijamy przejrzystość i manifestujemy nasze
właściwości.
Jednostka podąża za naukami, które mają na celu osiągnięcie
urzeczywistnienia. Na ścieżce można napotkać wiele trudności i przeszkód.
Dzięki oczyszczeniu [praktykujący] może rozwinąć poznanie, dopóki naprawdę
nie znajdzie się w stanie poznania. Można napotkać wiele utrzymujących się
przez pewien czas problemów, jak choroby czy wstrząsy fizyczne. One
również są przeszkodami. Ochrona oznacza wzmocnienie naszej energii
(skoordynowanie i udoskonalenie jej). Do tego służy oczyszczenie. Pewne
rodzaje chorób pochodzą z własnej karmy i są uważane za nieuleczalne. W
tym wypadku najlepszym lekiem jest oczyszczenie. Karma nie jest czymś nie
do pokonania. Można ją zmienić dzięki praktyce oczyszczającej.

W naukach sutr, tak jak w dzogczen i na ogół w tantryzmie, istnieje wiele
różnych metod, dzięki którym można się ćwiczyć w nietrwałości. Na przykład
w sutrach, mówiąc o nietrwałości, nauczyciel wymienia najrozmaitsze
rodzaje i kategorie (nietrwałość czterech pór roku, ludzi, czasu itd.), a
następnie prosi uczniów, żeby skoncentrowali się na przykład na
nietrwałości czterech pór roku. Ale najważniejszą i najbardziej
rozpowszechnioną praktyką jest skoncentrowanie się na śmierci. Śmierć nie
jest przyjemna i wielu ludzi, których zmuszono do skoncentrowania się na
niej przez kilka dni, popada w melancholię i pesymizm. Jednak w naukach
dzogczen musimy po prostu odkryć nasz stan, czyli uświadomić sobie i
zachować obecność tej świadomości. Nie ma niczego szczególnego, co można
by stworzyć lub na czym można by się skoncentrować. Począwszy od
dzieciństwa uświadamiamy sobie istnienie śmierci. Narodziny i śmierć są w
swej istocie dwoma paralelnymi wydarzeniami. Jeśli naprawdę jesteśmy
świadomi, to powinniśmy wiedzieć, że począwszy od chwili narodzin dziecka
jest w nim również obecny aspekt śmierci. Ta świadomość nie powinna
szokować, ani stwarzać problemów, ponieważ żyjąc w czasie, wszyscy
jesteśmy nietrwali. Zegarek wskazuje czas, który nieustannie płynie do
przodu… nigdy do tyłu. To jest istota: uświadomienie sobie tego, że
żyjemy w czasie i utrzymywanie tej świadomości teraz. Bycie świadomym
nietrwałości jest bardzo pożyteczne. Jako przykład weźmy studenta, który
uczy się, aby w przyszłości zyskać niezależność w swojej pracy i wieść
względnie spokojne życie. Jeśli jednak nie jest świadomy nietrwałości,
nigdy nie skończy studiować i nigdy nie spełni swoich pragnień.
Ponadto, świadomość nietrwałości ma wielkie znaczenia dla każdego, kto
pragnie wykorzystać swoje życie do spełnienia czegoś znaczącego i w ten
sposób dla każdego, kto chce praktykować. Jeśli brak nam świadomości
upływającego czasu, praktyka pozostanie pobożnym życzeniem, zwykłą
fantazją.
Nie marnowanie oczasu oznacza także wiedzę o tym jak wykorzystać tę
świadomość w związkach międzyludzkich, na przykład pomiędzy mężem a żoną,
narzeczonymi czy przyjaciółmi. Gdy ludzie uświadamiają sobie nietrwałość,
Stają się bardziej „tolerancyjni”. Gdy brak tolerancji, to nawet niewielki
brak zgody wystarczy, aby padło to sławne zdanie: „Jak ja z nim wytrzymam
przez resztę życia!” Cóż jednak znaczy „reszta życia”? Życie może się
skończyć jutro rano, dziś wieczór, za miesiąc lub za parę lat. Nigdy nie
możemy być pewni tego, kiedy to nastąpi.
Budda Śakjamuni oświadczył, że jesteśmy jak lampka lub świeca na wietrze.
Oznacza to, że istnieją tysiące drugorzędnych przyczyn, gotowych zgasić
ich światło. W mieście wystarczy chwila nieuwagi, aby stać się ofiarą
jakiegoś wypadku. Nie mamy żadnej „gwarancji” życia… nawet jeśli w
portfelu mamy cudowną polisę ubezpieczeniową na życie!

Odnośnie nauk o nietrwałości należy odróżnić atrybuty i właściwości
ucznia.
Nie mówi się wyłącznie o poziomie poznania tej osoby, ale także o jej
pilności. Niemożliwe jest znalezienie tej szczególnej właściwości w
osobie, która nie ma świadomości nietrwałości. Jeśli myśli się o
wykonywaniu jakiejś praktyki, ale odkłada ją z dnia na dzień, dojdzie się
do kresu życia niczego nie zrobiwszy. Nawet jeśli zawsze słucha się nauk i
jest się w stanie perfekcyjnie je powtórzyć, ale jednak wzbrania się przed
ich zastosowaniem, oznacza to wadę w świadomości nietrwałości danej osoby.
Nie wystarczy wiedzieć jak głęboko wyjaśnić czy zanalizować nietrwałość,
nie wystarczy też praktykować ją w sposób formalny, choćby przez cały
miesiąc; ważną jest nieustanna świadomość nietrwałości. Jeśli ta
świadomość nie jest obecna, wówczas brak prawdziwego sensu nietrwałości.
Bez względu na to, z jakim naukami ma się do czynienia, zawsze istnieje
sposób, w który one działają, a wy musicie go odnaleźć. Potem musicie go
zastosować w praktyce. W tym miejscu poznanie nie jest już dłużej czymś
intelektualnym, ale staje się czymś rzeczywistym. Zazwyczaj nietrwałość
działa dzięki stymulacji i pilności.

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 18)

Namkhai Norbu Rinpocze
ZROZUMIENIE RÓŻNIC POMIĘDZY SUTRĄ A TANTRĄ

Przełożył:
Jacek Sieradzan

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Wykład opublikowano w MIRROR, Issue 19, styczeń/luty 1993.

Bardzo ważne jest poznanie różnic między sutrą a tantrą.
W naukach sutr często używa się terminu dharma. Zasadniczym
znaczeniem dharmy jest nasz rzeczywisty stan. [Jest tak wtedy] gdy
odwołujemy się do tego stanu jako „dharmakaji”. To samo dotyczy również
terminu „tantra”, który również odwołuje się do naszego rzeczywistego
stanu. Istnieje jednak pewna różnica pomiędzy poglądem sutr i tantr
odnośnie natury naszego rzeczywistego stanu.
W naukach sutr przede wszystkim mówimy o śujacie, pustce czyli braku
wrodzonej, własnej natury wszystkich zjawisk. Kiedy wyjaśnia się nauki
sutr, musi się zawsze mówić o śunjacie i współczuciu. Z terminem śunjata
jest związana prawda ostateczna, absolutny stan. Istnieją dwa odmienne
sposoby doświadczania relatywnego stanu, w zależności od tego, czy posiada
się rzeczywiste poznanie i zrozumienie, czy nie. Jeśli na przykład macie
urzeczywistnienie poziomu bodhisattwy, to choć oczywiście nadal macie
nieczystą wizję, nie jesteście przez nią uwarunkowani i poznajecie, że
wszystko jest nierzeczywiste jak sen. W tym wypadku, nawet jeśli wciąż
macie zwykłą wizję, to wasza wizja jest odmienna od [wizji] zwykłej osoby.
Uważamy, że współczucie jest częścią względnego poziomu, ponieważ jeśli
wie się, że jest wiele czujących istot, które nie mają rzeczywistego
poznania Dharmy, dharmakaji czy prawdy ostatecznej, a samemu posiada się
takie poznanie, to automatycznie odczuwa się współczucie dla tych, którzy
go nie mają.
Nawet jeśli ostatecznie prawdą jest, że nie ma „ja” ani „ego” i nawet
jeśli prawdą jest, że dualistyczna wizja, jakiej doświadczają ci, którzy
nie mają rzeczywistego poznania, jest złudzeniem, to tym niemniej są przez
nią uwarunkowani. Bycie w ten sposób rozproszonym i uwarunkowanym oznacza,
że jest się schwytanym w samsarze, w której istnieje nieskończone
cierpienie. Właśnie dlatego współczucie jest istotne w relatywnym stanie.
Praktykujący na ścieżce sutr posiada to poznanie, to zrozumienie, a na
poziomie relatywnym próbuje rozwinąć współczucie i kultywować bodhicittę
tak bardzo jak jest to tylko możliwe, podczas gdy w tym samym czasie, na
poziomie ostatecznym próbuje dostać się do stanu dharmakaji.
W ten sposób możecie stosować nauki sutr. A zatem, w naukach sutr uważa
się, że prawda ostateczna czyli Nirwana, jest rzeczywistym stanem. Czym
jednak jest prawda ostateczna? Jest to poznanie śunjaty, całkowitej
pustki. Ale całkowita pustka nie znaczy, że nie ma żadnego relatywnego
stanu. Nawet jeśli nasza rzeczywista natura jest pustką, to na poziomie
relatywnym wszystko manifestuje się jako doświadczany przez nas świat. To
nas rozprasza i [wskutek tego] znajdujemy się w samsarze i cierpimy. Kiedy
więc w naukach sutr mówimy o prawdzie relatywnej, jest ona zwana samsarą.
A gdy na przykład mówimy o metodzie sutr jako ścieżce wyrzeczenia, to
czego się wyrzekamy? Wyrzekamy się relatywnego stanu i próbujemy odnaleźć
się w stanie absolutnym. To właśnie znaczy samsara i Nirwana. Nirwana jest
doświadczeniem prawdziwego poznania rzeczywistej natury zjawisk, którą
jest pustka. Zwana również stanem dharmakaji. Taki jest punkt widzenia
nauk sutr.
Jednak w naukach tantrycznych znajduje się więcej wiedzy na temat poziomu
energii, czego nie ma w sutrach. Możemy powiedzieć, że ten punkt został w
sutrach zignorowany. Dlaczego tak jest? Ponieważ nauki sutr są dla tych
ludzi, którzy nie mają zdolności zdobycia tej wiedzy. Jeśli macie tę
wiedzę, wówczas możecie zastosować tantrę; jest to przyczyna istnienia
nauk tantr.
Wielu ludzi, którzy są bardziej obeznani z wykonywaniem praktyki w stylu
sutr, mówiąc o praktykowaniu medytacji zawsze uważa, że chodzi o siedzenie
ze skrzyżowanymi nogami i zamkniętymi oczami. W naukach sutr istnieją
stopniowe i niestopniowe metody. Źródło niestopniowych metod można znaleźć
w historii wszystkich istniejących obecnie szkół zenu. Metody zenu są
obecnie bardzo rozbudowane; nie są już tym, czym były w starożytności,
ponieważ zintegrowano z nimi wiele metod, pochodzących z różnych źródeł.
Jednak nawet jeśli rozwinęły się w miarę upływu czasu, to jednak ciągle
opierają się na naukach sutr. Właśnie dlatego w zen uważa się, że istota
praktyki polega na dostaniu się do stanu śunjaty czyli pustki i pozostanie
w nim. W zen uważa się, że na tym polega medytacja. Jeśli mówicie, że
praktykujecie medytację, to w każdym rodzaju nauk sutr obejmuje to ciche
siedzenie w spokojnym miejscu. Wielu ludzi przywiązuje się do tej formy
praktyki, a niektórzy ludzi czują awersję do praktyki tantrycznej,
ponieważ czują, że obejmuje ona tak wiele rzeczy, które należy recytować,
stwarzać umysłem, a w rytuałach i pudżach używa się też wielu rytualnych
instrumentów itd. Tego typu ludzie wolą po prostu medytować w ciszy.

Kontemplacja

Prawdą jest, że medytowanie czy kontemplowanie jest główną ścieżką
do realizacji i oczywiście każdy może to docenić. Praktykujący tantrę
także lubią medytować i stosują kontemplację, musimy jednak zrozumieć, co
naprawdę oznacza medytacja. Medytacja nie zawsze znaczy siedzenie z
zamkniętymi oczami.
Jest to tylko jeden ze sposobów praktykowania medytacji. Oznacza to, że
pracujecie z doświadczeniem pustki. Jeśli poprzez to doświadczenie pojawi
się w was poznanie kontemplacji, wasze praktyka będzie mogła stać się
prawdziwą kontemplacją, ale jeśli tak się nie stanie, pozostaniecie po
prostu w stanie pustki czyli śunjaty.
Stan pustki jest pewnym doświadczeniem. Istnieje wiele doświadczeń
medytacyjnych, które nie są kontemplacją. Niektórzy ludzie mówią, że
pomiędzy dwoma myślami istnieje pusta przestrzeń i że jest to stan
kontemplacji. Są przekonani, że kontemplacja oznacza po prostu
powiększanie tej pustej przestrzeni pomiędzy myślami. Niektórzy ludzie
piszą i myślą w ten sposób i uważają, że są to nauki Buddy. Ale to w ogóle
nie są nauki Buddy. Przebywanie w stanie pustki oznacza tylko to, że ma
się to konkretne doświadczenie. Myślenie, że wszystko jest puste i bycie w
tym stanie jest tylko doświadczeniem pustki; ciągle jednak jest ono bardzo
dalekie od bycia w stanie kontemplacji. Rzeczywista kontemplacja oznacza
przebywanie we wlasnym prawdziwym stanie. Nasz prawdziwy stan obejmuje nie
tylko kontemplację, ale również to, co nazywamy „ruchem”. Jeśli więc nie
posiada się zdolności do zintegrowania lub bycia w tym ruchu, jest się
bardzo daleko od swojego rzeczywistego stanu.

Ruch

Nauki tantryczne posiadają większe zrozumienie tych spraw, zdając
sobie sprawę z tego, że ruch jest częścią naszej rzeczywistej natury.
Istnieje wiele aspektów tego ruchu: na poziomie ciała fizycznego, energii,
a także umysłu. Co robicie, jeśli na przykład wizualizujecie, że ten dom
nie jest zwykłym domem, ale mandalą, czystym wymiarem światła i form,
przekształcając w ten sposób ten dom i wymiar w mandalę? Pracujecie z
umysłem, myślicie. Kiedy myślicie, nie jest to statyczna kontemplacja,
[ponieważ] obejmuje ona ruch, ruch umysłu. Jeśli jednak jesteście obecni w
tym ruchu, jest to kontemplacja. Możecie być w stanie kontemplacji z
ruchem. Jeśli doświadczyliście pustki, nie jest to jeszcze kontemplacja,
ale jeśli w tej pustce znajdujecie się w stanie bezpośredniej obecności,
to w tym momencie jesteście w stanie kontemplacji. Jaka więc w tym wypadku
jest różnica pomiędzy byciem w pustce lub w ruchu? Nie ma żadnej.
To samo jest prawdą dla fizycznego ruchu. Właśnie dlatego w tantryzmie
istnieje wiele metod takich jak ruchy jantr czy święte tańce. Zależy to
oczywiście od tego, kto tańczy. Jeśli macie rzeczywiste poznanie nauk
tantrycznych, wiecie jak przebywać w ruchu, a jednocześnie w stanie
kontemplacji. Wówczas nie ma znaczenia fakt, czy cały dzień tańczycie, czy
siedzicie bez ruchu. Być może ktoś, kto ma zdolności do zintegrowania się
z ruchem, może szybciej się zrealizować; właśnie dlatego w naukach
tantrycznych częściej używa się ruchu. Jak widzicie, ruch istnieje również
na poziomie naszej energii, tak więc w tantryzmie metoda przekształcenia
obejmuje zintegrowanie wszystkiego z tą zasadą. Nie mówię, że łatwo jest
zintegrować się i wejść w to poznanie; [przeciwnie,] zajmuje to dużo czasu
i wcale nie jest proste. Bardzo ważne jest jednak, żebyście wiedzieli, w
jaki sposób działają metody tantryczne i co oznacza kontemplacja. Jeśli
wykonujecie praktykę przekształcenia – wizualizujecie mandalę i tylko
pracujecie swoim umysłem, godzinami myśląc i rozwijając w ten sposób
przekształcenie, ale nie zdajecie sobie sprawy z ostatecznego celu tego
przekształcenia, którym jest bycie w tej przejrzystości i zarazem w stanie
bezpośredniej obecności – to jeśli zgubicie tę zasadę, [praktyka] nie
będzie miała wiele sensu. Jest to to samo, co życie przez wiele dni w
pustym stanie i nie posiadanie żadnej wiedzy odnośnie przebywania w
rzeczywistej, bezpośredniej obecności w tym stanie.

Wadżra

Symbolem tantry jest wadżra, która ma pięć punktów powyżej i pięć
poniżej oraz krąg w środku. Ten krąg reprezentuje thigle, naszą
potencjalność, co oznacza, że nasz rzeczywisty stan znajduje się poza
ograniczeniami i poza wszelkimi podziałami na ten czy tamten aspekt.
Jednak na poziomie relatywnym istnieją manifestacje wszelkich aspektów.
Dwoma głównymi aspektami są wizja nieczysta i czysta, które zwykle
nazywamy samsarą i Nirwaną. W tantryzmie są reprezentowane przez pięć
skandh i pięciu dhjani Buddów, a w naukach sutr mówi się o nich jako o
prawdzie relatywnej i ostatecznej. W symbolu wadżry oba te aspekty są
powiązane z centralną sferą, która przypomina nam o tym, że w rzeczywistym
sensie obie są naszą naturą, naszą energią, a energia jest częścią naszej
natury.

Przekształcenie

Opierając się na tym rozpoznaniu energii jako części naszej natury,
nauki tantryczne pracują ze ścieżką przekształcenia. Kiedy mówimy o
przekształceniu, oznacza to, że rozumiemy prawdziwą wartość rzeczy. Na
poziomie samsary czyli nieczystej wizji mamy pięć emocji, ale w tantrze
rozumiemy, że ich wrodzoną naturą jest energia. Ta energia jest naszą
rzeczywistą naturą; zmieniają się wyłącznie środki, w jakich się
przejawia. To, co w nieczystej wizji manifestuje się jako pięć
namiętności, w czystej wizji staje się pięcioma mądrościami. W centralnej
sferze czyli thigle wadżry, łączą się oba pozornie przeciwstawne
sobie krańce, ukazując, że czysta i nieczysta wizja, mądrości i
namiętności, są aspektami naszej energii. Na poziomie thigle nie ma
różnicy pomiędzy tymi dwoma manifestacjami. Jest to wiedza nauk
tantrycznych.

Ciągłość

Dlaczego więc ten poziom nauk i praktyki nosi nazwę „tantry”?
Rzeczywistym znaczeniem tantry jest „ciągłość”, coś co trwa bez przerwy. W
ten sposób powinniśmy patrzyć na naszą rzeczywistą naturę. Czym jednak
jest to, co trwa? I jak [to się dzieje]? Dlaczego nazywamy to „tantrą”?
Możemy odkryć ją, obserwując siebie. Jeśli na przykład obserwujemy myśli,
wiemy, że mamy myśli. Jeśli uważnie obserwujemy, gdzie jest myśl, gdzie
powstaje i gdzie znika, możecie szukać jej przez długi czas, ale nie
znajdziecie niczego konkretnego. Zawsze w końcu znajdujecie pustkę.
Dlaczego pustkę? Ponieważ pustka jest podstawą naszego stanu.
Kiedy więc próbujecie odnaleźć swoje myśli, znajdujecie podstawę. Nawet
jeśli znajdujecie podstawę, nie oznacza to, że wasze myśli na zawsze
zniknęły. Po paru sekundach macie następną myśl. Możecie się jej ponownie
przyjrzeć, ale niczego nie znajdziecie. Badania te możecie prowadzić przez
wiele dni, ale [efekt] zawsze będzie ten sam: znajdziecie wyłącznie
pustkę. W tym samym czasie odkryjecie również niekończące się myśli, które
powstają i trwają; również i one są częścią naszego stanu, co oznacza, że
nasz stan to myśli i pustka pojawiające się na przemian. Pustka jest
podstawą, a myśli są jej manifestacją. Ta manifestacja ma miejsce wskutek
kontynuacji energii. Skoro tak się dzieje, to jak możemy pozostać w naszej
rzeczywistej naturze? Jeśli pomyślicie trochę nad tym jak powstają myśli,
to czasami wydaje się, że pomiędzy dwoma kolejnymi myślami istnieje pewien
związek. Jednak w rzeczywistym sensie nie są one z sobą związane; pomiędzy
dwoma myślami zawsze istnieje pusta przestrzeń.
Jeśli wykonujecie praktykę szine, czasami możecie odkryć, że ta pusta
przestrzeń istnieje dłużej i że przez parę sekund możecie przebywać bez
żadnej myśli. Macie dłuższe doświadczenie pustki, a potem zauważacie, że
myśl ponownie powstaje. Niełatwo jest odkryć tę pustą przestrzeń bez
praktyki, obserwując tylko w zwykły sposób, w jaki nawykowo myślimy. Ale w
rzeczywistym sensie myśli i pusta przestrzeń zawsze występują na przemian,
bez względu na to, czy uświadamiamy sobie to, czy nie. A zatem ta ciągłość
jest naszą rzeczywistą naturą; to właśnie rozumiemy pod pojęciem tantry;
tantra oznacza nasz rzeczywisty stan. Kiedy wypowiadacie słowo
tantra lub mówicie o nim, już macie rozpoznanie swojej energii.

Zobowiązanie

Zobowiązanie tantryzmu, a zwłaszcza wyższej tantry, polega na
ćwiczeniu się w pozostawaniu w czystej wizji. Jeśli przekształcacie się w
bóstwo – w zależności od swojej podstawoiwej emocji w gniewną, łagodną lub
radosną formę – przekształcacie swoją nieczystą wizję w wizję czystą i
stosujecie tę metodę. Kiedy używacie tej metody zgodnie z tantrycznym
punktem widzenia, zawsze pracujecie z czystą wizją. Jeśli na przykład
pracujecie ze swoim gniewem i przekształcacie tę namiętność,
wizulizujecie, że przekształcacie się w gniewną manifestację. Kiedy to
robicie, znajdujecie się w czystej wizji. Wtedy nieczysta wizja już was
nie ogranicza. Kiedy czujecie gniew wobec kogoś w zwykłym, dualistycznym
stanie umysłu, jesteście schwytani w myślenie, że ta osoba jest bardzo zła
i że nie lubicie jej. Czujecie gniew i rozwijając tę emocję,
„naładowujecie się” nią. Jest to nieczysta wizja. Ale gniew, który
czujecie, jest waszą własną energią; tak więc niekoniecznie musicie go
powstrzymywać. Zamiast czuć gniew w stosunku do kogoś, możecie
przekształcić to uczucie w gniewną manifestację. Jako gniewna forma nie
manifestujecie się po to, żeby walczyć z tą osobą; nie jesteście już
schwytani z tej nieczystej wizji. A zatem nawet jeśli przez długie godziny
będziecie przebywać w tym uczuciu gniewu, nie będziecie mieć żadnych
problemów.
Jest to przykład tego jak można użyć swojej czystej wizji. Ćwiczenie się w
czystej wizji jest samają nauk tantrycznych. Również dla praktykujących
dzogczen jest to dobre. Jeśli na przykład widzicie swoich braci i siostry
jako istoty oświecone, tak jakby były waszymi nauczycielami, nigdy nie
będziecie mieć z nimi problemów. Jeśli natomiast zawsze myślicie, że
któraś z nich zawsze sprawia problemy, sami zawsze będziecie mieć
problemy. Jeśli więc ćwiczycie się trochę w czystej wizji zgodnie z
systemem tantrycznym, spełnia to wielką funkcję. Właśnie dlatego
potrzebujemy również tego poznania, tego zrozumienia.
Oczywiście, metody różnych poziomów są odmienne. W tantryzmie używamy
metod przekształcenia, a w dzogczen metod samowyzwolenia. Jeśli jednak
rozumiecie w jaki sposób działają metody tantryczne, to gdy uczycie się
praktykowanych w dzogczen metod samowyzwolenia, lepiej możecie zrozumieć
istniejące pomiędzy nimi różnice.

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 19)

Namkhai Norbu Rinpocze
DZOGCZEN: ŚCIEŻKA SAMOWYZWOLENIA
KIEDY ODKRYJEMY NASZĄ RZECZYWISTĄ NATURĘ, ODKRYJEMY WSZYSTKO

Przełożył:
Jacek Sieradzan

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Wykład został wygłoszony 23 lipca 1992 r. w pagodzie Bois de Vincennes w
Paryżu.
Opublikowano go w MIRROR, Issue 20, marzec/kwiecień 1993.

Chciałbym teraz wyjaśnić cechy charakterystyczne nauk dzogczen.
Dowiedzieliście się już trochę o naukach sutr i tantr, których
charakterystyczne metody są zwane ścieżką wyrzeczenia i ścieżką
przekształcenia. Charakterystyczną metodą nauk dzogczen jest ścieżka
samowyzwolenia. Musicie jednak zrozumieć, że dzogczen to nie tylko nazwa
nauk. Zauważenie tego jest bardzo ważne.
Na ogół ludzie używają różnych nazw nauk, takich jak „seria upadeśa”.
Uważacie to za coś specjalnego, ale tak naprawdę nie odkryliście, czym
jest dzogczen. Aby poznać lub odkryć rzeczywisty sens nauk dzogczen, nie
potrzebujecie tytułu książki, ani żadnego określonego rodzaju studiów,
ponieważ czytacie lub podążacie za książką, stwarzacie wiedzę
intelektualną. W ten sposób nigdy naprawdę nie odkryjecie swego stanu
dzogczen. Możecie odkryć go, jeśli dobrze słuchacie i próbujecie zrozumieć
znaczenie nauk, a potem używacie metod. Metody oznaczają, że pracujecie w
sposób konkretny ze swoim doświadczeniem. Jest to jedyny sposób, w jaki
możecie odkryć rzeczywiste znaczenie dzogczen, które nie należy do żadnego
tytułu czy książki. Nie wolno wam więc dać się uwarunkować przez książki,
[lecz powiniście] próbować zrozumieć to, co zostało zakomunikowane. Jest
to zasada waszej zdolności.
Jeśli nie macie zdolności, by podążać w ten sposób w celu odkrycia swego
stanu, wówczas mówimy, że osoba nie ma zdolności do podążania za naukami
dzogczen. Nie znaczy to jednak, że nie można czytać czy analizować
książek. Zwłaszcza ludzie zachodu nie mają problemu z czytaniem książek i
dokonywaniem analiz; wszyscy wiedzą jak czytać i oceniać. Ludzie lubią też
czytać książki przed pójściem spać. Zazwyczaj w pobliżu łóżka mają wiele
interesujących książek. Dzięki temu można się cieszyć książkami, ale w ten
sposób nigdy nie odkryjecie swojej rzeczywistej natury. Właśnie dlatego
musimy zrozumieć rzeczywiste znaczenie nauk.

Przekształcenie

Przede wszystkim musicie zrozumieć co oznacza samowyzwolenie i na
czym polega różnica pomiędzy ścieżką samowyzwolenia a ścieżką
przekształcenia. Kiedy mówimy o przekształceniu, mamy już koncepcję
czystej i nieczystej wizji. Pamiętacie, jak prezentuje się nasz stan i
jego aspekty; jest to symbol wadżry o dwóch aspektach, czystego i
nieczystego wymiaru. Jeśli nie macie tej koncepcji, to jak i co chcecie
przekształcać? Przekształcacie wizję nieczystą w czystą. Przekształcacie
swoich pięć skandh w pięciu dhjani Buddów, pięć swoich elementów w pięć
yum Buddów, a pięć swoich emocji w pięć mądrości. Posiadacie
dokładną koncepcję czystej i nieczystej wizji. Bierzecie również pod
uwagę, że to co nieczyste nie ma wartości i że ma aspekt samsary. Właśnie
dlatego przekształcacie to w czystą wizję. Na tym polega więc zasada
przekształcenia.

Samowyzwolenie

Kiedy mówimy o samowyzwoleniu, nie mamy tej koncepcji.
Samowyzwolenie nie oznacza, że [jedną rzecz] przekształcacie w coś innego.
Nie ma tu nawet tej koncepcji czystego czy nieczystego. Nie znaczy to
oczywiście, że gdy wykonujecie praktykę dzogczen, wasza nieczysta wizja
znika. Ale kiedy przebywacie w stanie kontemplacji, nie bierzecie pod
uwagę tego, co czyste czy nieczyste. Wówczas jesteście w stanie
samowyzwolenia.
Z zasadą samowyzwolenia można się zapoznać dzięki przykładowi zwierciadła.
Symbolu zwierciadła naukach używamy w naukach dzogczen w celu osiągnięcia
poznania, zrozumienia. Jak możemy poznać i zrozumieć za pomocą symbolu
zwierciadła? Przede wszystkim, dzięki zwierciadłu musicie obserwować
siebie, nie tylko patrzyć na obiekty, oceniać je i myśleć, że są dobre
albo złe, czyste bądź nieczyste. Mając taką koncepcję, macie również
dualistyczną wizję. Jak możecie ją przezwyciężyć? Zamiast patrzyć na
obiekty, obserwujecie siebie. Jeśli na przykład patrzycie w zwierciadło,
możecie dostrzec swoją twarz, swoją egzystencję. W ten sposób możecie na
przykład odkryć, do czego jest podobna wasza twarz. Oznacza to, że
obserwujecie siebie i że możecie odkryć swoje ograniczenia, swój stan i
swoją egzystencję.
Na ogół jednak nie obserwujemy siebie, szczególnie wtedy, gdy studiujemy w
sposób intelektualny. Jeżeli utrzymujecie swój punkt widzenia, to jest też
punkt widzenia innych. Kiedy jesteście przekonani o [słuszności] swojego
punktu widzenia, wówczas musicie zanegować punkt widzenia innych. Oznacza
to ocenianie wszystkiego. Patrzycie na obiekt i dokonujecie analizy. Jest
to coś innego, niż obserwowanie siebie.

Tawa

Wszystkie tradycje sutr i tantr mówią o punkcie widzenia czyli
tawa i każda szkoła czy tradycja ma swój tawa. Jeżeli na
przykład podążacie za tradycją sakjapy, wtedy poznajecie punkt widzenia
sakjapy. Jeżeli podążacie za tradycją kagjupy, wtedy poznajecie punkt
widzenia kagjupy. Wówczas bronicie punkt widzenia kagjupy i negujecie
inne. Pomiędzy szkołami i uczonymi istnieje wiele sporów. Jeśli
studiujecie teksty madhjamiki i pradżniaparamity, musicie podążać za jedną
z tych metod. Po pierwsze studiujecie jedną ze szkół myśli i podążacie za
nią, następnie studiujecie inną i dokonujecie porównań. W każdym razie
istnieje wiele sporów.
Skąd biorą się te spory i dlaczego rozwijają się w ten sposób? Ponieważ
punkt widzenia czyli tawa rozwija się z patrzenia na obiekt.
Uważacie, że to jest dobre, a tamto złe, oceniacie jakbyście patrzyli na
obiekt. Wasze zmysły są skierowane na pewien obiekt, a wy dokonujecie
analizy i formułujecie sąd. W ten sposób być może prowadzicie pewnego
rodzaju studia intelektualne. Jeśli na przykład ktoś chce wygłosić wykład
na uniwersytecie, musi być w stanie dokonać pewnego rodzaju analizy, bo w
przeciwnym wypadku nie zostanie uznany za uczonego.
Nie jest to jednak rozwiązanie mające na celu przezwyciężenie samsary i
osiągnięcie urzeczywistnienia. Odkrycie swojej rzeczywistej natury
oznacza, że musicie obserwować siebie, a nie patrzyć na obiekty. Właśnie
dlatego w naukach dzogczen używamy przykładu spoglądania w zwierciadło.
Patrzenie w zwierciadło to tylko przykład, ponieważ rzecz jasna w
zwierciadle nie możecie odkryć wszystkich swoich swoich ograniczeń i
problemów. Obserwując swoje ograniczenia, swoją egzystencję, swoją postawę
i swoją intencję, możecie odkryć wiele źródeł swoich problemów. Tak więc
jest to jedna z najważniejszych funkcji zwierciadła. Dzięki zwierciadłu
możecie zrozumieć, że zamiast oceniać innych, musicie obserwować siebie.

Potencjalność

Inną, bardzo istotną funkcją zwierciadła, jest odkrycie tego, co
oznacza nasza potencjalność. Wszystkie czujące istoty, nie tylko ludzie,
mają nieskończony potencjał. Jeśli jednak jesteśmy ludźmi, możemy
obserwować i odkryć to, że mamy wielki potencjał. Jak możemy odkryć tę
potencjalność i jej naturę? Przede wszystkim musimy obserwować siebie,
dzięki czemu poznamy, że mamy ten potencjał. Następnie, dzięki przykładowi
zwierciadła możemy zrozumieć, co oznacza przebywanie w naszej rzeczywistej
naturze. Poznanie lub bycie w naszej rzeczywistej naturze oznacza
[przebywanie] poza osądem i dokonywaniem analiz. Wtedy uczymy się przy
pomocy zwierciadła.
Jeśli na przykład przed wami znajduje się zwierciadło, patrzycie w nie i
widzicie w nim najrozmaitsze odbicia. Rzeczy te mogą być ładne lub
szpetne, duże bądź małe, mogą mieć różne kolory i kształty. Kiedy
patrzycie w zwierciadło, przywiązujecie się do odbijających się w nim
obiektów.

Dualistyczna wizja

W naukach sutr Budda mówi, że wszystko opiera się na
współzależności. Obiekt znajdujący się przed zwierciadłem oraz zdolność
zwierciadła do manifestowania odbić, są współzależne. Odbicie manifestuje
się dzięki tej współzależności. To odbicie jest nierzeczywiste, ale wy
macie bardzo precyzyjną ideę rzeczywistości obiektu. Ciągle pozostajecie w
dualistycznej wizji, ze swoją koncepcją, że jesteście tutaj, a tamto
widzicie w zwierciadle. W zwierciadle pojawiają się odbicia. Są nierealne,
lecz obiekt jest realny. Patrzycie w zwierciadło, ale to nie jest
rzeczywiste poznanie. Nawet jeśli macie przynajmniej ideę
„nierzeczywistego”, ona nie działa. Jest to tylko intelektualne poznanie.
Taki jest więc nasz zwykły stan.

Bycie zwierciadłem

Kiedy mówimy, że mamy poznanie lub odkryliśmy naszą rzeczywistą
naturę i znajdujemy się w tej naturze, oznacza to, że jesteśmy
zwierciadłem. Widzicie, „bycie” zwierciadłem lub „spoglądanie” w
zwierciadło, to dwie całkiem odmienne rzeczy. Jeśli „jesteśmy”
zwierciadłem, wówczas nie mamy koncepcji dualistycznej wizji.
Jeśli w zwierciadle manifestuje się jakieś odbicie, to dlaczego się
manifestuje? Istnieją dwa powody. Jednym jest to, że zwierciadło posiada
zdolność do manifestowania nieskończonych odbić. Jest to jego cecha.
Innym powodem jest ten, że gdy istnieje obiekt, a zwierciadło posiada
zdolność do manifestowania, jest to normalne, ale zwierciadło nie ma idei
oceniania, czy akceptowania tego odbijającego się obiektu. Zwierciadło nie
potrzebuje do tego żadnego programu. Nosi to nazwę kwalifikacji
zwierciadła lub nieskończonej potencjalności.
W ten sam sposób my też mamy nieskończoną potencjalność, ale nie wiemy o
tym. Kiedy nie zdajemy sobie sprawy z naszej rzeczywistej natury, zawsze
pojawiają się opinie: „jestem tutaj” i „obiekt jest tam”, „patrzę i widzę
obiekt” itd. Nigdy nie odkrywamy, że jesteśmy jak zwierciadło. A nawet
jeśli to odkrywamy, wówczas oczywiście nie ma żadnego sposobu, żebyśmy
mogli stać się zwierciadłem. Gdy jednak odkryjemy to, wtedy nie ma
możliwości, że staniemy się zwierciadłem.
Kiedy jesteście zwierciadłem, wówczas nie macie problemów z odbiciami; one
mogą być duże, małe, ładne, brzydkie, dowolne; odbicia są tylko
manifestacjami waszych kwalifikacji. Jeżeli nie macie problemów z
odbiciami, wówczas jest to samowyzwolenie. Nie zmieniacie, ani nie
przekształcacie niczego, przebywacie tylko w swojej rzeczywistej naturze.
Pamiętacie „jeden smak” nauk mahamudry i dzogczen semde. Możecie to
zrozumieć, jeśli naprawdę jesteście zwierciadłem. Bez względu na to, czy
pojawia się miłe czy brzydkie odbicie, nie ma to dla was znaczenia. Kiedy
przebywacie w swojej rzeczywistej naturze, nie ma w niej żadnych zmian.
Oto rzeczywiste znaczenie samowyzwolenia.

Bezpośrednie wprowadzenie

Kiedy nauczyciel udziela bezpośredniego przekazu, oznacza to, że
nauczyciel używa metod, dzięki którym możecie mieć pewne doświadczenie.
Dzięki takiemu doświadczeniu odkrywacie lub otrzymujecie wprowadzenie do
swego pierwotnego stanu lub, możemy też powiedzieć, poznanie czy też
zrozumienie stanu Rigpa. Możecie też użyć różnych nazw, co jednak zupełnie
tego nie zmienia.
Kiedy mówimy o praktyce, [używamy słowa] kontemplacja. Kontemplacja
naprawdę oznacza, że macie to poznanie i że naprawdę jesteście w tym
poznaniu, podobni do zwierciadła. Wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy w
stanie kontemplacji. Dopóki nie macie tego doświadczenia poznania, dopóki
nie odkryjecie tego stanu, możecie sobie mówić o kontemplacji, ale będzie
to tylko nazwa. Kontemplacja nie jest tylko jakąś ideą, ale czymś, co
odkrywamy w doświadczeniu. Na tym więc polega ten słynny dzogczen, stan
Rigpa. Dopóki nie odkryjemy tego stanu, dzogczen pozostaje tylko słowem.

Bezpośrednie doświadczenie

W naukach dzogczen nauczyciel przekazuje metody, które możecie
zastosować do odkrycia tego. Kiedy mówicie: „praktykuję [nauki dzogczen]”
lub „podążam za naukami dzogczen”, nie znaczy to, że mówicie jakieś
modlitwy, odmawiacie mantry czy wykonujecie jakieś wizualizacje. Oznacza
to, że podążając za nauczycielem i używając metod, odkrywacie ten stan.
Kiedy odkryliście ten stan, wówczas do urzeczywistnienia go potrzebujecie
wielu rodzajów metod. Odkrycie tego stanu swojej rzeczywistej natury i
urzeczywistnienie go, to [dwie] całkiem odmienne rzeczy.
Wielu ludzi ma ideę, że jeśli mieli jakieś doświadczenia lub odkryli coś,
to już są oświeceni. Tak jednak nie jest.
Stan oświecenia oznacza, że macie bezpośrednie poznanie tego, czym jest
stan Rigpa i że nie dowiedzieliście się tego tylko dzięki studiom
intelektualnym.
Kiedy podążacie za naukami w sposób intelektualny, na początku macie wiele
idei: myślicie, oceniacie i dokonujecie analiz. Możecie akceptować i
podążać za tymi ideami, ale jeśli macie wiele problemów, oznacza to, że
nie jest to rzeczywiste poznanie, ale ślepe podążanie za czymś, ponieważ
nie macie żadnego bezpośredniego doświadczenia.
Gdy więc mówimy o bezpośrednim wprowadzeniu i doświadczeniu w celu
odkrycia naszej rzeczywistej natury, oznacza to, że mamy bezpośrednie,
zmysłowe doświadczenie. I dzięki tym doświadczeniom możemy odkryć [naszą
prawdziwą naturę].
Jeśli na przykład pokażę wam jakiś obiekt, popatrzycie na niego i
zdobędziecie wiedzę na temat jego kształtu i koloru. Jeśli poproszę was,
żebyście o nim zapomnieli, to wam się nie uda. Jeśli poproszę was o zmianę
waszej idei, nie zrobicie tego. Dlaczego? Ponieważ jest to wasze
bezpośrednie doświadczenie. A zatem odkrycie waszej prawdziwej natury
oznacza odkrycie czegoś takiego jak to.
Kiedy studiujecie w sposób intelektualny, podążacie za kimś lub za ideami
kogoś. Dzisiaj możecie na przykład wierzyć w czyjeś idee, ale jutro – gdy
odkryjecie swój stan – nie muszą się one okazać prawdziwe. Zawsze możecie
zmienić swoje idee.
Ten problem będzie trwał, dopóki nie odkryjecie swojego stanu. Jest to
słaby punkt studiów intelektualnych.

Odkrywanie

Kiedy więc mówimy o „odkrywaniu”, oznacza to, że macie dokładne
doświadczenie. Szczególnie wtedy, gdy podążacie za naukami dzogczen,
musicie bezpośrednio, dzięki metodzie, odkryć swoją rzeczywistą naturę.
Kiedy odkryjecie swoją naturę, odkryjecie zarazem wartość przekazu. W tym
wypadku odkryjecie także zasadę i funkcję nauk. Odkrywanie zasady nauk nie
znaczy, że akceptujecie czy decydujecie o czymś.
Wartość nauczyciela odkrywacie w ten sam sposób: poprzez doświadczenie, a
nie decyzję, że on musi być waszym rdzennym mistrzem. Mówiąc ogólnie,
wielu ludzi wybiera sobie rdzennego mistrzam, ponieważ jest bardzo sławny
albo [dlatego, że] ludzie uważają go za bardzo ważnego. A potem, jeśli nie
odkrywacie swojej prawdziwej natury, zawsze mówicie: „Och, to jest mój
rdzenny mistrz” i idziecie do kogoś innego, próbując ją odkryć. Jest to
intelektualny sposób wyboru swego rdzennego mistrza.

Nic do decydowania

Nie ma niczego, o czym można by decydować: jeśli chodzi o ścieżkę,
nauki, mistrza. Nie potrzebujecie o niczym decydować, ani niczego
akceptować. Szczególnie wtedy, jeśli spotkacie poważnego nauczyciela
dzogczen; nigdy nie akceptujecie nauk, nauczyciela czy przekazu.
Nauczyciel prosi was tylko o odkrycie [swojej prawdziwej natury], podaje
wam metody. Pracując z tymi metodami, próbujecie ją odkryć. Kiedy
odkryliście jedno, odkrywacie wszystko. To jest podstawa nauk dzogczen.
Jeśli otworzycie tylko jedno oko, możecie odkryć wszystko. Żeby widzieć,
nie potrzebujecie za każdym razem otwierać oczu. Jest to przykład, którego
używamy w naukach dzogczen. Kiedy odkrywamy naszą rzeczywistą naturę,
odkrywamy wszystko. Na przykład wielu mistrzów dzogczen nigdy nie
studiowało ani nie uczyło się w sposób intelektualny. Po otrzymaniu
dokładnego przekazu, praktykowali i używali metod, a następnie budzili się
i stawali się uczeni. Oto przykład. Tego rodzaju funkcja [nauk]
rzeczywiście istnieje.
Zasada [nauk] polega na tym, że próbujemy odkryć naszą prawdziwą naturę.
Aby to uczynić, po pierwsze musimy otworzyć oczy, przyjrzeć się naszej
sytuacji, stanowi i ograniczeniom i uczyć się w precyzyjny sposób.
Pamiętacie nauki Buddy na temat przyczyny i skutku. Kiedy odkryjecie
przyczynę, zobaczycie, że istnieje także skutek. Jeżeli otworzycie swoje
oczy bez ograniczania (siebie), możecie odkryć wszystko, zwłaszcza to jak
stosujecie nauki, przekaz i metody.

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 20)

Namkhai Norbu Rinpocze
PRACA Z NEGATYWNYMI PRZYCZYNAMI
POPRZEZ PRAKTYKĘ WADŻRAPANI

Przełożył:
Jacek Sieradzan

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Wykład został wygłoszony 17 listopada 1992 r. w Merigarze.
Opublikowano go w MIRROR, Issue 13, styczeń 1992.

Praktyka Wadżrapani jest związana nie tylko z nagami, ale ogólnie ze
wszystkimi ośmioma klasami, które reprezentują wszystkie potężne istoty we
wszechświecie. Osiem klas dzieli się na trzydzieści lub trzydzieści dwie
klasy. Istnieją nie tylko te klasy, ale i wiele innych, ponieważ we
wszechświecie istnieją rożne rodzaje istot. Mówiąc ogólnie, wszystkie te
rodzaje istot są potężne i wywołują wiele form negatywności, a z nich
powstaje wiele naszych problemów. Wszystkie wykonywane rytuały, jakie
wykonujemy w celu uśmierzenia i uspokojenia tych negatywności, są
zasadniczo związane z Wadżrapani.
Istnieje manifestacja gniewnej formy Wadżrapani zwana Dregpa Kundul, co
oznacza istotę, która kontroluje wszystkie dregpy. Jeśli więc
wykonujecie praktykę Wadżrapani, może działać w ten sposób. Jednym z
głównych dregpów jest klasa nagów.
W starożytnej tradycji bon cały wszechświat był podzielony na trzy
poziomy: poziom bóstw, poziom nyen i poziom nagów. Uważano, że te
trzy przypominają niebo, ziemię i przestrzeń; były również istoty, które
dominowały na tych trzech poziomach. Naga to bardzo ogólne miano, ale w
rzeczywistości jeśli chcemy sklasyfikować nagów, [okazuje się, że]
istnieją setki najrozmaitszych klas.
Istoty, które dominują w przestrzeni noszą nazwę nyen. Nyen znaczy
„potężny” i „gniewny”. Wśród nich znajdują się najrozmaitsze rodzaje istot
takich jak tsen i wszystkie istoty, które uważamy za lokalnych
strażników, łagodne lub gniewne, męskie lub żeńskie manifestacje.
Z tą klasą nyen mamy wiele problemów. Można je znaleźć w atmosferze,
ale uważa się, że przebywają też w górach i skałach, ponieważ ten wymiar
jest związany z atmosferą.
Możemy zauważyć lub zrozumieć wszystkie te najrozmaitsze rodzaje istot,
ale posiadają one zdolność stwarzania prowokacji dla wszystkich istot we
wszechświecie, nie tylko dla ludzi. Zrealizowane istoty zobowiązują się do
utrzymywania ich pod kontrolą. W samsarze mamy wszystkie te problemy z
karmą, ale ponadto istnieją też inne prowokacje, uniemożliwiające nam
oczyszczenie karmy. Istnieją rozmaite, drugorzędne przyczyny negatywności.
Są to drugorzędne karmiczne przyczyny, związane ze stanem jednostki i
innymi, czasowymi przyczynami, zaistniałymi wskutek mocy różnych rodzajów
istot.
Istnieje więc wiele rodzajów praktyk. Jeśli chcecie zrozumieć te rozmaite
typy istot we wszechświecie, jak nas prowokują i jak możemy przezwyciężyć
te prowokacje, powinniście studiować i pogłębiać swoje poznanie nauk
kagyed.
Jedna z tych trzech podstawowych serii nosi nazwę modpa tragnag i ma
związek z gniewnym mantrami, wszystkimi mantrami, które są w stanie
kontrolować tego typu moce. Inna z tych serii nosi nazwę dzigten
czodtod. Słowo dzig oznacza „światowy” i obejmuje wszystkie
światowe istoty, takie jak dewy, nagów i osiem z trzydziestu dwóch klas.
Ta seria ma na celu uspokojenie wszystkich istot, które można znaleźć w
tych światach.
Seria mamo bodtong jest głównie związana ze zrozumieniem i poznaniem
mamo. Prowokacje związane z mamo stwarzają coś na kształt
czarów czy klątwy. Istnieje wiele tantr i opowieści o mamo
należących do różnych rodzajów klas i o tym, jak można być przezeń
sprowokowanym. Wiele spośród nich jest szczególnie zawartych w ostatnich
ośmiu lub dziewięciu tomach zbioru ningmapy gyudbum.
Ogólnie nie ma dużego zainteresowania w otrzymaniu przekazu lung do
tej [praktyki]. Myślę jednak, że w obecnej epoce szczególnie istotne jest
zrozumienie tych rzeczy, ponieważ codziennie pojawia się wiele problemów i
wiele różnego rodzaju chorób. Nie rozumiemy dlaczego mamy wszystkie te
najrozmaitsze problemy, ponieważ nigdy nie badaliśmy tego zagdanienia.
Tymi sprawami była natomiast bardzo zainteresowana starożytna tradycja
bonpo z Śang Śung w dawnym Tybecie. Nie tylko w Śang Śung, ale również w
Indii i Uddijanie było wielu urzeczywistnionych mistrzów, którzy
znakomicie się na tym znali. Kiedy na przykład Guru Padmasambhawa spotkał
mistrza zwanego Rongbu Guhya, praktykował i stał się ekspertem na tym
polu.
Jeśli więc studiujecie nieco te rzeczy, naprawdę stwierdzicie, że w
starożytnej Indii i Uddijanie było bardzo wielu [ludzi] znających te
zagadnienia. Później jednak Tybet znalazł się pod wpływem buddyzmu.
Buddyzm jest głównie oparty na filozofii i naturze umysłu i z tego powodu
być może zaniedbuje tego rodzaju wiedzę. Dlatego więc, chociaż w szkole
deszie kagyed w ningmapie istnieje wiele rodzajów nauk, które
przekazuje się w linii przekazu, nie studiuje się ich jednak i nie wchodzi
głębiej w ich znaczenie.

Prowokacje

Weźmy na przykład chrobę taką jak rak. W starożytnych czasach, za
życia Padmasambhawy czy Yutogpy, który był wielkim mistrzem medycyny,
występowała pewna choroba, nieco podobna do raka, chociaż jako taki rak
wówczas nie istniał. Na ogół wszystkie choroby są związane z czasem i
okolicznościami. Muszą dojrzeć i rozwinąć się zgodnie z okolicznościami.
Dzisiaj mamy wiele konkretnych okoliczności: całe powietrze, cała
atmosfera jest zanieczyszczona, wskutek czego powstaje wiele nowych
chorób. Ponadto, możemy otrzymać wiele negatywnych prowokacji od pewnego
rodzaju istot, które przez cały czas w najróżniejszy sposób prowokujemy.
Być może nie myślimy, że prowokujemy je, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy
z tego, że wszystkie te istoty istnieją i dominują nad różnymi miejscami.
Jeśli na przykład wybieramy się do jakiegoś miejsca, możemy spostrzec, że
przecięto górę, zniszczono cały las lub zanieczyszczono wodę.
Zanieczyszczenie wody z pewnością sprowokuje nagów. Możemy też
zanieczyścić powietrze, paląc plastik lub śmieci. Zatruwanie powietrza
prowokuje wiele typów nyen i tsen. Jeśli sprowokujemy je, one
z pewnością również nas sprowokują. W świecie ludzi normalne jest, że
jeśli ukłuję kogoś, to on w zamian też mnie ukłuje. Jednak wszystkie te
rodzaje istot są o wiele bardziej dzikie i okrutne od nas. Możemy więc
wyobrazić sobie, jak wiele różnych rodzajów prowokacji możemy od nich
otrzymać. Wielokrotnie, gdy jesteśmy prowokowani, nie zauważamy tego,
ponieważ one nie dojrzewają natychmiast. Wszystko zależy od okoliczności:
czasami potrzebny jest do tego [odpowiedni] klimat, a czasami inne
drugorzędne przyczyny.

Drugorzędne przyczyny

Jeśli na przykład będziemy mieli wypadek, to nie musi do niego dojść
natychmiast po prowokacji [ze strony istoty]; potrzeba na to okoliczności
takich jak podróż, ruch czy coś podobnego. Wszystkie te okoliczności są
związane z czasem; nie wiemy więc, kiedy dojrzeją. Aby zostać
sprowokowaną, dana osoba musi – jako drugorzędną przyczynę – posiadać
słabą siłę życiową. Jeśli nie chcemy otrzymać negatywności, musimy
skoordynować i wzmocnić naszą energię. Jeśli jednak nie wzmocnimy naszej
energii, czasami nasz stan może być doskonały, a zatem w owej chwili nie
zamanifestują się rezultaty tej prowokacji. Nie znaczy to jednak, że nie
było żadnej prowokacji. Istoty te rzucają czary na rodzinę, jednostkę lub
naród. Jeśli prowokacja lub czary są wymierzone przeciw rodzinie, to na
ogół dojrzewa ona na najsłabszym członku rodziny w najbardziej dlań
niekorzystnym czasie.
Czasami ludzie zniechęcają się, kiedy próbują robić to co najlepsze i
wykonywać praktykę, ale zamiast pozytywnych rezultatów dojrzewa wiele
negatywności. Myślą wtedy, że zamiast pomagać, praktyka im szkodzi. Sama w
sobie praktyka z pewnością nigdy nie wyrządzi szkody, jeśli jednak ktoś
nagromadził dużo drugorzędnych przyczyn, wówczas mogą dojrzeć pewne bardzo
potężne negatywności. Wówczas, podczas wykonywania praktyk
oczyszczających, czują poprawę, przekształcają to i ta naprawdę ciężka
negatywność manifestuje się w mniej dotkliwy sposób. [Praktyka] nie jest
więc [niczym] negatywnym i musicie zrozumieć, że nie ma powodu się
zniechęcać.
Z drugiej strony, czasami komuś, kto nie praktykuje i nie jest
zainteresowany żadnymi naukami, wszystko idzie wspaniale. Tego typu osoba
może być naprawdę szczęśliwa i pełne energii ochronnej. Nie znaczy to
jednak, że karma już nie działa; właśnie to jest rezultatem karmy. Ktoś,
kto nagromadził bardzo negatywne działania, musi przebudzić w sobie trochę
pozytywnej karmy, żeby mógł wyjść na jaw efekt jego negatywnych działań.
Bardzo prawdopodobne jest, że do pewnego punktu rzeczy będą mu się układać
naprawdę dobrze, nie należy jednak sądzić, że samo w sobie jest to
szczególnie pozytywne. Bardzo ciężkie, negatywne konsekwencje mogą się
pojawić później. Życie nie musi więc zachęcać was lub zniechęcać, a
zamiast tego musicie szanować to co jest, oraz rozumieć i współpracować w
celu usunięcia negatywności i skoordynowania naszego stanu. Ważne jest
zrozumienie różnych rodzajów prowokacji.

Choroba

Pokładamy na ogół dużą ufność w medycynie i uważamy, że może nam ona
dostarczyć leku na każdą chorobę. Jest to możliwe i dobre, ale dzisiaj nie
jest wystarczające. Być może będziemy w stanie rozwiązać problem raka.
Któregoś dnia może wynajdziemy nawet szczepionkę na niego. Ale nawet przed
znalezieniem rozwiązania, rozwija się AIDS. Wielu ludzi obawia się teraz
tej choroby, ale, oczywiście, ten problem któregoś dnia również zostanie
rozwiązany, ponieważ jeśli istnieje pewna prowokacja, to kiedyś pojawi się
jej koniec. Cokolwiek zostaje oczyszczone, zbliża się do końca, ponieważ w
tym wypadku bardzo prawdopodobne jest, że w celu rozwiązania tego
zamanifestują się drugorzędne przyczyny. Nie znaczy to jednak, że nie
pojawi się inna choroba.
Nie wiemy teraz, jaka choroba pojawi się po AIDS. Nie zamanifestowała się
jeszcze, ale jestem pewien, że w ciągu naszego życia pojawi się inna
choroba, o której jeszcze nic nie wiemy. Będzie trwać nie tylko w naszym
życiu, ale również w [życiu] przyszłych pokoleń. Jedynym sposobem jej
uniknięcia jest wiedza o tym jak pracować z naszym stanem, aby nie
stwarzać problemów. A w świecie jest to niemożliwe. Jest to niemożliwe,
ponieważ przede wszystkim ludzie w to nie uwierzą, a po drugie, istnieje
bardzo niewielu ludzi, którzy w to uwierzą, a tak niewielka ich liczba nie
będzie w stanie rozwiązać sytuacji w świecie. Dlatego niełatwo jest
rozwiązać stan świata. Jednak zasada polega na tym, że ewolucja zaczyna
się od jednostki. Każda indywidualna osoba, która jest [tym]
zainteresowana, powinna próbować zrozumieć, a gdy zrozumie, powinna
zastosować tę wiedzę i przekazywać ją [innym]. Być może w ten sposób
będziemy mogli osiągnąć pewien pożytek.

Zjednoczenie linii

A zatem praktyka Wadżrapani jest bardzo istotna. Jak już
powiedziałem, nie powinniście przykładać zbyt dużej wagi do sposobu
wykonywania praktyki. Możecie znaleźć setki różnych rodzajów samej
praktyki Wadżrapani. Istotną rzeczą jest otrzymanie przekazu różnych
rodzajów praktyki Wadżrapani, ponieważ są one związane z różnymi liniami i
mistrzami. Dla kogoś, kto jest zainteresowany, bardzo ważne jest
powiązanie różnych linii, a następnie zjednoczenie ich podczas wykonywania
praktyki.
Jak wiecie, podczas wykonywania praktyki dzogczen, wszystkie linie semde,
longde i upadeśa zostają zjednoczone. W samej upadeśa istnieje wiele
różnych nazw nauk, przekazywanych za pośrednictwem Padmasambhaway,
Vimalamitry i innych mistrzów. Również w termie upadeśa jest wielu różnych
tertonów, którzy odkryli termy. Jeśli ktoś studiuje je, wydaje się, że
każda jest lepsza i głębsza od innych. Bardzo ważne jest otrzymanie tych
rodzajów nauk, ponieważ oznacza to otrzymanie tych przekazów. Jaka jest
jednak istota praktyki? Wielu ludzi ugania się za słowami lub
wizualizacjami, które nie są tak ważne. Ważną rzeczą jest znalezienie
istoty, zasady. Zasadą jest znalezienie się w stanie kontemplacji.
Przekazują to wszystkie te praktyki.
Aby to zastosować, potrzebujecie Guru jogi. Jeśli zastosujecie to i
zjednoczycie te przekazy, wówczas osiągniecie pożytek ponownego
przebudzenia.

Przekaz

Przekaz jest jednym z zasadniczych środków do przebudzenia. Kiedy
nasz stan jest nieco mroczny, to nawet jeśli mamy wiele kwalifikacji, nie
możemy ich zobaczyć i dlatego do ich odkrycia potrzebujemy lampy. Przekaz
przypomina lampę, która jest związana z linią. Wyjaśnia to coś w naszym
stanie, a jeśli dodamy następną lampę, wówczas rzeczy staną się jeszcze
jaśniejsze. Nie będzie tak, że staną się gorsze.
Jeśli na przykład chcemy oświetlić tę gompę, potrzebujemy wielu lamp.
Jeśli macie setki świateł, wówczas jeszcze bardziej będą one oświetlać
rzeczy. Dlatego lepiej jest mieć wiele związanych z sobą przekazów,
ponieważ wówczas nie powoduje to problemów. Właśnie dlatego w tradycji
nauk istnieje wiele różnych zbiorów inicjacji i przekazów. Pierwotna idea
jest taka, że mają one na celu ponowne przebudzenie nas. Często jednak ci,
którzy otrzymali przekazy, nie rozumieją jak wejść na poziom tej zasady.
Ludzie zawsze polują na różne rodzaje nauk, a następnie robią ich listę.
Uważają, że nauki są jak obiekty na wystawie sklepu i że wszystkie są
różne. Nie wiedzą jak koncentrować się na zasadzie praktyki i w tym
wypadku z pewnością nie będą dla nich działać.
Na przykład, w praktyce Wadżrapani nieistotne jest to, że istnieje wiele
różnych rodzajów przekazu. Ważną rzeczą jest ich otrzymanie.

BIBLIOTECZKA BUDDYJSKA (vol 21)

Namkhai Norbu Rinpocze
SZEŚĆ METOD ODNALEZIENIA STANU RIGPA

Przełożył:
Artur Skura

Kraków
w Roku Drewnianego Psa

Copyright by Namkhai Norbu Rinpoche
i Associazione Culturale Communita Dzogchen
Merigar, Arcidosso (GR), Italia.

Redakcja tekstu: Jacek Sieradzan

Tekst pochodzi z transkryptu, zawierającego nauki dzogczen upadeśa, jakie
Namkhai Norbu Rinpocze wygłosił w roku 1982 w różnych miejscach w Europie
i Ameryce.

Jestem pewien, że wielu z was poświęciło się, żeby tu przybyć. Nie mówię,
że wszyscy. Ja także przybyłem z poświęceniem daleka, z [innego]
europejskiego kraju. Myślę, że naszym celem nie powinno być marnowanie
czasu, lecz porozumienie i zrozumienie czegoś. Również i to, co robimy
tutaj, nie jest tym samym, co robimy w codziennym życiu. Tak więc zawsze
próbuję, na tyle na ile jest to możliwe, wyjaśnić istotę rzeczy, a
następnie, jeśli jest czas, także drugorzędne rzeczy.
Jestem całkowicie obecny i świadomy mijającego czasu i jeśli wydaje mi
się, że ludzie nic nie zrozumieli, nie podoba mi się to. Nie przerabiamy
lekcji z książki, lecz mówimy i rzeczywiście próbujemy zrozumieć to, co
nosi nazwę nauk dzogczen. Myślę, że jest ważne, byśmy wszyscy byli tego
świadomi, jak również tego, że powinniśmy współpracować [z sobą].
Zrozumieliśmy mniej więcej, że dzogczen nie jest koncepcją, lecz naszym
stanem. Nosi on także nazwę pierwotnego stanu i jest wyjaśniany poprzez
trzy pierwotne mądrości. Właściwością jego istnienia jest esencja, natura
i energia. To właśnie powinno zostać zrozumiane; dotyczy to również stanu,
w którym się znajdujecie i który zaczynacie rozumieć. Zasadniczo każdy
rodzaj nauk zawsze próbuje podążać w tym kierunku. Różne są jednak sposoby
dostania się tam, sposoby, w jaki się to przekazuje.

Nauki sutr i tantr o szine i lhagthong

Mówiliśmy na przykład o buddyjskich sutrach. Podążając w ten sposób,
dochodzi się w końcu do tego, co zwie się śunjatą. Jeśli więc chodzi o
praktykę, to pierwszą rzeczą, o ktorej mówi się w sutrach, jest szine
(zhi-gnas) czyli stan uspokojenia, reprezentujący ten aspekt
pierwotnego stanu, które nazywa się esencją.
Kiedy analizujemy trzy ciała, jest tam takie, które zwie się dharmakają.
Dlaczego? Ponieważ dotyczy to pustki, śunjaty. Dlatego tak wiele mówi się
o szine.
Jak już wyjaśniałem, właściwością buddyzmu tybetańskiego jest to, że
tantrę zawsze wyjaśnia się za pośrednictwem sutr. Kiedy więc mówi się o
praktyce tantrycznej, to na końcu, po kyerim i dzogrim mówi
się także o szine. Nie jest jednak prawdą, że szine jest sposobem praktyki
właściwym dla tantryzmu. W rzeczywistości podejście tantryczne zajmuje się
bardziej przejrzystością, ponieważ przekaz przychodzi za pośrednictwem
przekształcenia, a metody stosują te manifestacje.
Następnie sutry mówią o lhagthong (lhag-mthong). Gdy jednak sutry
byddyjskie mówią o lhagthong, staje się to czymś skomplikowanym, ponieważ
dotarliśmy do stanu pustki; jak więc jest możliwe przedstawienie czegoś
innego? W tym wypadku lhagthong uważa się za coś, co otrzymujemy w sposób
bierny. Ktoś, kto przebywa w stanie szine, w pewnym momencie w pewien
sposób się budzi. Nie mówi się jednak jak się to dzieje. Nie jest
powiedziane, że istnieją pewne metody służące dotarciu do tego stanu.
Lhagthong określa się po prostu jako coś więcej, dalsza wizja czy wymiar.
Natomiast w tantrze lhagthong jest rzeczywiście tym, do czego dochodzi się
poprzez przekształcenie. Nie nazywa się tego jednak lhagthong, ponieważ
tak naprawdę w tantryzmie nie ma szine.
Musicie zrozumieć, że dziś wielu mistrzów wyjaśniając mahamudrę, zaczyna
od szine, a następnie naucza lhagthong. Jeśli jednak zaczniecie szukać w
anuttara-tantrze, nie znajdziecie tam nic na ten temat. Dlatego powiniście
zrozumieć, że metody te wywodzą się z sutr. Lhagthong oznacza pracę z
przejrzystością i jest szczególnie związany ze ścieżką przekształcenia.
Kiedy mówi się o dzogczen, jego zasadą jest to, co zwie się ścieżką
samowyzwolenia. Samowyzwolenie oznacza, że znajdujecie się [w stanie]
takim-jaki-jest. [Stan] „taki-jaki-jest” także na poziomie stanu stanu
waszej energii, takiej-jaka-jest. Nie jest tak, że musicie iść i odkryć
coś poza tym, co widzicie lub znajdujecie.
Jeśli na przykład mówimy o trzech ciałach, nirmanakaja oznacza to, z czym
jednostka ma bezpośredni kontakt, coś, co jest materialnie obecne. Ta
materia także posiada swój stan. Nie znaczy to jednak, że musicie iść i
szukać tego stanu; po prostu znajdujecie tę materię taką-jaka-jest. Bardzo
ważne jest właściwe zrozumienie metod sutr, tantryzmu i dzogczen.
Dzisiaj, kiedy mistrzowie nauczają mahamudry (nie mówię, że wszystkich
rodzajów mahamudry, lecz przynajmniej tych, których naucza się w tradycji
kagyupa), czerpią swoje metody bezpośrednio z systemu dzogczen. Dlatego
właśnie [mahamudrę] wyjaśniają poprzez esencję, naturę i energię,
wyjaśniając także to, co zwie się nepa (gnas pa), dziuła (‚gyu ba)
oraz Rigpa. W naukach dzogczen konieczne jest dobre zrozumienie tego.
Dlatego rzeczy te szczególnie wyjaśnia się w szkole kagyupa? Ponieważ w
tej szkole setki mistrzów miało swój udział w dzogczen. Mahamudrę
stosowali poprzez świadomość dzogczen. Szczególnie [dotyczy to] mistrza
[III] Karmapy, Rangdziung Dordże z karma kagyu, Padma Karpo z drukpa
kagyu, czy ostatnio mistrza Togdena Śakja Śri z kagyu. Wielu zintegrowało
dzogczen z mahamudrą. Zawsze jednak prezentowali ją poprzez ścieżkę
przekształcenia. W przeciwnym wypadku nie byłoby mahamudry. Nie jest
bowiem tak, że mahamudra i dzogczen są dwoma przeciwnościami lub dwiema
grupami, które nie zgadzają się z sobą. Jest raczej tak, że różnią się
sposobami, ścieżkami. Właśnie dlatego mówi się o dwóch rzeczach.
Zarówno dzogczen jak i mahamudra używają terminów nepa, gyuwa i
Rigpa. Te trzy zasady są najważniejsze dla zrozumienia metod praktyki.
Co oznacza nepa? Kiedy ktoś jest bardzo poruszony, bardzo
pomieszany, wtedy rozluźnia wszystko: ciało, głos, a przede wszystkim
umysł. Przede wszystkim puszcza się swobodnie umysł. Nie tworzycie myśli,
nie osądzacie ich, ani nie blokujecie. Kiedy powstaje myśl, to bez względu
na to jaka jest, zostawiacie ją w jej stanie. Podaje się tu przykład
morskiej fali, która powstaje, a potem znika w tym samym miejscu. Kiedy
nie ma osądu i nie ma nikogo, kto podążałby za myślami, wtedy nie mają one
żadnych konsekwencji. Dzięki rozluźnieniu ciała i energii, uspokaja się
także umysł. W ten sposób odnajduje się stan, w którym może nie być myśli,
a jeśli nawet są, nie przeszkadzają, nie udaje im się zdominować
jednostki. Nosi to nazwę stanu nepa. Kiedy przebywacie w tym stanie,
rozwijając go, może nie być myśli; jednak ciągle pozostajecie obecni.
Kiedy postępujecie za metodami szine, to jakie by one nie były, zawsze
doprowadzą was do tego stanu. W sutrach myśli porównuje się do poruszonych
morskich fal, które uspokajają się. Uważa się to za stan służący
doprowadzeniu [praktykującego] do prawdziwego poznania śunjaty. W
tantryźmie, tak jak i w dzogczen semde, praktyka szine jest podstawową
metodą służącą odnalezieniu stanu uspokojenia.
Nie jest to jednak ostateczny stan. Stan spokoju można bowiem odnaleźć,
pozostając w ciszy pod drzewem, kiedy nikt nie przeszkadza. Jednakże
ludzkie życie, stan człowieka jest nie tylko tym. Zawsze mamy myśli,
musimy o czymś myśleć, poruszać się. Wtedy wychodzimy z tego stanu i stan,
w którym jesteśmy teraz, poza stanem spokoju, nie koresponduje ze stanem,
w którym byliśmy będąc w stanie szine.
Jak się to wyjaśnia w sutrach? Wyjaśnia się to tak, jakby istniały dwa
czynniki: stan relatywny i prawda ostateczna. Kiedy się poruszacie,
wchodzicie w światowe życie. Musicie szanować prawa i [wszystko] robić
najlepiej jak tylko potraficie.
W tantryźmie całą praktykę wykonuje się z ruchem. Od początku ćwiczycie
się w wizualizacji, w której z pustki powstaje element wiatru. Następnie
[z elementu wiatru] powstają pozostałe elementy oraz manifestacje mandali.
Potem, kiedy wykonujemy praktykę, wyjaśnia się to, co zwie się
dziuła, ruchem. Kiedy przebywacie w stanie szine i powstaje myśl,
jest ona regulowana przez pewne pozycje, pewne sposoby koncentracji uwagi
itd. Być może z tym skupieniem uwagi będziecie w stanie kontrolować swoje
myśli. Tak więc relaksując się, powoli zaznajamiacie się ze swymi myślami,
wskutek czego już was nie rozpraszają. Oznacza to, że ustabilizowaliście
nieco stan uspokojenia. Ciągle jednak nie jest powiedziane, że potraficie
pracować z ruchem myśli. Teraz najważniejszą rzeczą jest to, byście
kontynuowali pracę z tym ruchem, to znaczy nie umacniali stanu spokoju,
lecz używali w swojej praktyce ruchu myśli. Jest to rzeczywisty stan
lhagthong sutr. W dzogczen semde nosi to nazwę miyowa tingdzin (mi g.yo
ba ting ‚dzin). Miyowa to niemożność bycia uwarunkowanym. Oznacza to,
że niekoniecznie należy ciągle przebywać pod drzewem lub w jaskini, [ale
można] żyć z wieloma myślami w środku ruchów. Jesteście jednak w stanie
zintegrować ten ruch ze stanem uspokojenia. Ten sposób praktyki istnieje w
tantryźmie.

Rigpa

W dzogczen jest czas na pracę ze stanem uspokojenia oraz czas na
pracę z ruchem myśli. Najważniejsze jest jednak to, co zwie się Rigpą.
Jest to rzeczywiście stan do odnalezienia się w kontemplacji. Nawet jeśli
posiadacie zdolność do pozostawania przez długi czas w stanie spokoju, być
może uważacie, że znajdujecie się w stanie szine. Nie będzie to jednak
kontemplacja.
Kontemplacja oznacza integrację stanu uspokojenia z ruchem, ale także
integrację z obecnością. Obecność nie oznacza tylko tego, że nie jesteście
rozproszeni czy senni. Na przykład: jestem w stanie spokojnego szine i
[słyszę, że] w pobliżu śpiewają ptaki. Nie podążam za nimi, ale je słyszę.
Jeśli ktoś przechodzi, to naprawdę nie patrzę na niego, ale automatycznie
widzę go. Kiedy nie ma tego działania, oznacza to, że zmysły nie
funkcjonują, są zablokowane. Jest wtedy tak, jakby poszło się spać. Gdy
jednak jest to działanie, wtedy mówi się, że jest się obecnym. Ta obecność
oznacza obecność zmysłów, która istnieje także wtedy, gdy jest się w
stanie szine. Ciągle jednak nie jest to kontemplacja, ani stan Rigpa.
Stan Rigpa oznacza, że jest więcej obecności, [bez względu na to]
czy jest to stan nepa czy dziuła. Jeśli się tego nie rozumie,
nigdy nie stanie się to kontemplacją dzogczen. To jest podstawa.
Główną rzeczą, o jakiej mówi się w dzogczen, jest wypchnięcie naprzód
nagiego stanu Rigpa.
Nie wystarczy jednak powiedzieć: „wypchnąć naprzód nagi stan Rigpa”.
W ten sposób niczego się nie zrozumie. Dlaczego niełatwo to zrozumieć?
Ponieważ stanu kontemplacji nie da się wyjaśnić słowami. W dzogczen
nyingthig istnieje inwokacja szi, lam i drebu, która mówi, że
nawet język Buddy jest za słaby, żeby to wyjaśnić. Nie jest tak, że język
Buddy jest słaby; [chodzi o to, że stanu kontemplacji] nie można wpasować
w miary i ograniczenia słów. Właśnie dlatego próbujemy zawsze sprawić,
żeby stało się to możliwe do zrozumienia i wyjaśniamy to na wiele
sposobów.

Sześć metod

Wyjaśniając metody wprowadzenia w stan Rigpa, w tantrze dzogczen
upadeśa Dra teldziur (sgra thal gyur) podaje się sześć metod.

PIERWSZA METODA: ZUNGŁA (gzung ba); UTRZYMYWANIE LUB OBSERWOWANIE

[Jeżeli] na przykład powstaje myśl, to gdy ją obserwujecie, znajdujecie
stan, w ktorym nie ma nic do wyjaśnienia, ponieważ – jak już wcześniej
powiedzieliśmy – kiedy szuka się źródła myśli, zawsze znajduje się pustkę.
Tak samo postępujecie z innymi myślami, lecz ciągle nie możecie znaleźć na
to żadnego określenia.
Lecz jak prezentuje się ten ruch? Prezentuje się jako pustka. Mówimy, że
jest tam także przejrzystość. Nie znajdując niczego, powstaje następna
myśl. Pojawia się także idea [mówiąca,] że nic nie zostało znalezione.
Tego rodzaju ruch jest częścią przejrzystości. Zawsze jednak istnieje fala
pustki, ponieważ nic nie zostało znalezione. Tego rodzaju przejrzystość
pustki nosi nazwę doświadczenia (nyam). Doświadczenie to nie jest
stanem [Rigpa], jednak to, co się zwie stanem Rigpa, jest zawsze obecne w
tym momencie. Jeśli w tej chwili możecie rzeczywiście znaleźć się w tej
obecności, jest to sposób doświadczalnego spostrzeżenia natury Rigpy.
Metoda ta zwie się zungła, utrzymywaniem lub obserwowaniem.

DRUGA METODA: NEPA (gnas pa), SPOKÓJ

Druga metoda zwie się nepa. Jak już wiecie, nepa oznacza coś w
rodzaju stanu szine. Na przykład, nie obserwujecie w jakiś szczególny
sposób myśli, a nawet jeśli myśli powstają, to przechodzą. Wówczas
istnieje pewnego rodzaju spokojna przerwa. Także ten stan spokoju jest
zawsze właściwością nyam.
Gdy na przykład obserwujemy dwie myśli – myśl o drzewie, a następnie o
człowieku – to pomiędzy nimi upływa pewien czas. Ten czas nie jest stanem
Rigpa, lecz jest nyam stanu Rigpa. Jednak obecność, zauważenie tego
momentu – to Rigpa.
Jest to bardzo ważne. Jest to naprawdę wyjaśnienie pochodzące z tantr
upadeśa. Mój mistrz Cziangcziub Dordże często opierał się na tej zasadzie.
Wiele tekstów, wiele tradycji nauk dzogczen nie odróżnia dobrze tych
rzeczy. Wielu mistrzów mówi bardziej generalnie, ogólnie. Nie wyjaśniają
dokładnie stanu Rigpa. Jednak w naukach dzogczen jest to bardzo ważne.
Jest to rzeczywiście istota [dzogczen]. Tak więc nepa jest
doświadczeniem, a obecność w nyam jest Rigpą.

TRZECIA METODA: DEPA (‚ded pa)

Trzecia metoda zwie się depa. Oznacza to, że pracuje się z umysłem.
Kiedy powstaje jakaś myśl lub widzi się jakiś obiekt, cokolwiek by to nie
było, to jeśli poszukacie jego źródła, zyskacie obecność pustki.
Przypuśćmy, że jakaś osoba myśli, że znajdzie coś wewnątrz domu. Jest
bardzo przekonana, że znajdzie tę rzecz; wchodzi do środka, a kiedy chce
ją wziąć, nie ma jej tam. To daje nam odczucie pustki.
Podam przykład: na stolę kładę jakiś przedmiot. Następnie idę po coś
innego, potrzebuję jednak obiektu, który zostawiłem na stole. Zaraz więc
wracam, by go wziąć, ale nie ma go tam. Ktoś go zabrał. Pozostaje jednak
pewne wrażenie. Dlaczego? Ponieważ byłem bardzo przekonany, że go tam
położyłem i miałem pewność, że tam jest. Nie zacząłem jeszcze nad tym
myśleć. Mam jednak swoje przeświadczenie i ono daje mi uczucie pustki.
Tego typu obecność pustki zwie się nyam. Nyam oznacza doświadczenie,
to co zostaje zauważone poprzez stan Rigpa. Z nim jest tak samo jak z
odbiciem w zwierciadle. Nie można określić, że odbicie jest zdolnością
zwierciadła. A zatem również w tym momencie stan Rigpa jest zawsze obecny.
Obserwujcie więc trochę, trochę próbujcie i zrozumcie, co oznacza stan
Rigpa.

CZWARTA METODA: TSAŁA CZIEPA (rtsa ba gcod pa)

Z kolei czwarta metoda to eliminacja. Gdy na przykład za pośrednictwem
zmysłów wchodzicie w kontakt z obiektami, mentalnie wchodzicie w te
obiekty. Jest tak, jak mówi się w buddyjskich sutrach: śunjatę można
obiektywnie (przedmiotowo) określić; tego rodzaju stan znajduje się za
pośrednictwem eliminacji i nie da się tego określić. Na przykład obserwuję
jakiś obiekt. Kiedy nań patrzę, on stopniowo znika. Jakie wówczas będzie
moje odczucie? To także daje odczucie pustki.
Trzeba powiedzieć, że jest bardzo ważne, aby przejść do praktyki, a nie
zajmować się zbytnio logiką, gdzie wszystko burzy się do atomów, a potem
powoli, powoli znika. To prawda, taka jest zasada. Aby jednak dostrzec
obecność stanu Rigpa, najważniejszą rzeczą jest sprawienie, by coś znikło.
Jakie jest wtedy odczucie?
Podobne odczucie ma miejsce wtedy, gdy idziecie do wesołego miasteczka i
wchodzicie do miejsca, gdzie wyją duchy. To prawda, nie jest to strach,
ale jednak w pewien sposób zmienia się nam oddech. Tak więc jest to
charakterystyczne odczucie, które jest rodzajem nyam pustki. Jeśli
jednak nyam może dać obecność, wtedy jest zawsze obecność stanu
Rigpa. Ten sposób poszukiwania zwie się tsała cziepa (rtsa-ba
gcod-pa).

PIĄTA METODA: YULSZIE BARNE TSELŁA (yul shes bar-nas rtsal-ba)

Następnie [mamy] piątą [metodę], gdzie ma miejsce kontakt pomiędzy naszymi
zmysłami i obiektami. Tutaj jednak nie jest tak, że szczególnie
poszukujecie ich źródła, nie wchodzicie też w obiekt, ale – w chwili gdy
ma miejsce kontakt – nie wchodzicie w działanie, lecz pozostajecie w
obecności. Chodzi tu o stan, w którym istnieje już kontakt pomiędzy
zmysłami, a obiektem, jednak zmysły nie porozumiały się jeszcze z umysłem.
W tym momencie istnieje obecność przejrzystości. Jeśli nie zrozumieliście
tego dobrze, podam przykład.
Czasami przykłady komplikują rzeczy. Przesuwam wzrokiem dookoła, od tego
miejsca aż do wizerunku Kuntuzangpo. Nie robię tego bardzo szybko, lecz
tak, że wszyscy mogą się temu trochę przyjrzeć. Oznacza to, że istnieje
kontakt pomiędzy moimi oczami, a tymi obiektami. Gdybym jednak chciał
rozmyślać nad tym, że ten obiekt był tutaj, a tamten gdzie indziej, wtedy
musiałbym potem osądzać to za pomocą umysłu. Nie mogę tego jednak zrobić
natychmiast, ponieważ umysł nie skomunikował się jeszcze. Tak więc jest
tam obecna pewna przejrzystość, która jest zawsze nyam stanu Rigpa.
Myślę, że ten przykład jest wystarczająco jasny. Po tybetańsku zwie się to
yulszie barne tselła to znaczy, że dana osoba znajduje się w
kontakcie podmiotu i przedmiotu lub zmysłów i obiektów.

SZÓSTA METODA: YENGLA BORŁA (yeng la bor ba)

Teraz ostatnia [metoda]. Myślałem, że chyba ich wszystkich nie zapamiętam.
Ostatnia zwie się yengla borła. Słowo yeng oznacza, że jest
tak jakby było się rozproszonym. Nie jest tak, że musicie zmuszać się do
rozproszenia lub że moglibyście być rozproszeni, a coś was budzi.
Na przykład jestem w stanie szine. Nagle wydaję głośny dźwięk PHAT!
Natychmiast nadchodzi pewnego rodzaju wybuch. Zaraz po wydaniu tego
dźwięku pojawia się stan, którego nie sposób wyjaśnić. Ten stan zwie się
hedewa (had de ba). Jednak samo w sobie hedewa jest
nyam. Nie jest to stan Rigpa. Jednak zawsze w chwili, w której jest
hedewa, również stan Rigpa jest obecny. W ten sposób przekazuje się
wyjaśnienie, daje się pewną ideę. Nyam mogą się jednak prezentować
na setki sposobów. Dlatego musicie wiedzieć, że nyam nie jest stanem
Rigpa. Stan Rigpa jest zawsze obecnością.
Kiedy spokojnie rozmawiamy, obok wybucha bomba. Wszyscy podskakują [do
góry], o ile jeszcze żyją. Po kilku sekundach ktoś mówi: „Och, ależ to
było przerażające”. Oznacza to, że umysł już zaczął pracować. Gdy jednak
podskakiwaliśmy [do góry], nie weszliśmy jeszcze w rozumowanie. Strach
jest czymś, co wchodzi w rozumowanie. Kiedy skaczemy, stan ten zwie się
hedewa. Jeśli nie umarliście, stan Rigpa jest zawsze obecny.
Przykłady mówiące o tym, gdzie można odnaleźć stan Rigpa, są takie same
jak wtedy, gdy mówimy o nepa, dziuła i Rigpa. Jest tu obecna ta sama
zasada.
Jak już powiedzieliśmy, w naukach dzogczen musicie znaleźć wszystkie
rzeczy takimi-jakie-są. Takie-jakie-jest oznacza także nasz
relatywny stan, czyli że wszystkie nasze relatywne stany są związane z
naszymi nyam. Jednak w tym stanie zawsze znajduje się stan Rigpa.
Rigpa jest przeciwieństwem marigpy. Marigpa oznacza niewiedzę. Jednak
termin rigpa różni się nieco do tego, co zwie się naturą umysłu.
Rigpa jest słowem, które jest szczególnie używane w naukach dzogczen.
Natura umysłu to termin bardzo ogólny. Kiedy jednak posiada się prawdziwe,
obecne poznanie natury umysłu, wówczas zwie się ono Rigpą. Tak więc Rigpa
oznacza żywe poznanie. Kiedy przebywacie w tym poznaniu, wówczas jest to
kontemplacja. A zatem, stan kontemplacji powinno się znaleźć w integracji
stanu nepa (spokoju), ruchu i obecności. Dlatego Rigpa jest
podstawą. W tym wypadku zarówno nepa, jak i dziuła – jeśli
chce się je rozumieć oddzielnie – są nyam Rigpy.
Istnieje pewne bardzo ważne powiedzenie mistrza Garab Dordże: „Jeśli
powstaje jakaś myśl, wyzwalasz ją sam z siebie, znajdując się w tym, co
powstaje”. Nie jest tak, że musicie coś zanegować czy porzucić, albo
poszukiwać innego, spokojnego stanu. Jeśli znajdujecie się w wyzwoleniu
myśli, wtedy znajdujecie się także w obecności stanu tego, co wyzwalacie.
Pomiędzy powstawaniem, a wyzwalaniem nie ma różnicy. Oznacza to, że
najważniejszą rzeczą jest obecność. Prawdziwym znaczeniem Rigpy jest mniej
lub bardziej obecność.
Jednak słowo obecność nie wystarcza, by dobrze to zrozumieć.
Obecność może także oznaczać „brak rozproszenia”. Jednakże brak
rozproszenia może oznaczać, że się koncentruję, że robię coś umysłem. Jest
to oczywiście bardzo ważna rzecz w praktyce dzogczen w życiu codziennym.
Ciągle jednak nie jest to kontemplacja.
Prawdziwa kontemplacja to odnalezienie się w stanie Rigpa, nie będąc przez
nic uwarunkowanym.
O to właśnie głównie chodzi, gdy mówimy o wprowadzeniu poznania stanu
Rigpa. Różne metody praktyki, takie jak semde (poprzez cztery kontemplacje
czyli samadhi) albo longde (poprzez cztery da {brda}), mają na celu
doprowadzenie danej osoby do stanu Rigpa. Nie znaczy to, że Rigpa jest
czymś, co ma się odkryć na zewnątrz naszego zwykłego stanu. Zawsze mówimy,
że wyjaśnienia przychodzą poprzez nyam.
Przypomina to wyjaśnienia [za pomocą] zwierciadła. Jeśli chcecie dobrze
zrozumieć, co oznacza zdolność zwierciadła, musicie spojrzeć na odbicia [w
nim]. Nie powinniście jednak mylić zdolności z odbiciami, jeśli bowiem
pomylicie je, nigdy nie odnajdziecie się w stanie zdolności zwierciadła.
Jeśli nie potraficie znaleźć się w stanie zdolności zwierciadła, będziecie
zawsze uwarunkowani przez odbicia. Tak więc stan Rigpa można nieco lepiej
zrozumieć za pomocą doświadczeń, nawet jeśli musicie zacząć od wyjaśnień.
Wyjaśniłem sześć metod odnalezienia Rigpy, znajdujące się w Dra
teldziur (sgra thal-‚gyur). Nie wystarczy jednak nauczyć się, że Dra
teldziur mówi w taki-to-a-taki sposób. Jest to raczej jak klucz,
którego użyjecie do własnych poszukiwań. Tak więc z tymi metodami
obserwujcie nieco i próbujcie odnaleźć stan Rigpa.
Kiedy udziela się tego rodzaju wyjaśnienia, wielu ludzi mówi: „Ależ to
zawiłe i skomplikowane”. Oczywiście, że jest to skomplikowane, bowiem w
przeciwnym razie Budda nie musiałby wyjaśniać [Dharmy] w stu tomach.
Niektórzy ludzie mówią także: „Robienie praktyki jest trudne, nie udaje mi
się”. Kiedy jednak dana osoba zbliża się do esencjonalnego znaczenia,
wydaje się, że nie wie co powinna robić! Przynajmniej udaje się jej
powiedzieć jak bardzo jest to trudne.
Dlatego właśnie zazwyczaj naprawdę wolę nauczać semde. Mówię: „Najpierw
zróbcie to, a potem tamto” i w końcu coś zostanie odnalezione. W upadeśa
może próbuję wyjaśniać, próbuję udzielać bezpośredniego wprowadzenia. Być
może ktoś coś z tego zrozumie, jednak wielu nie rozumie albo rozumie coś w
sposób intelektualny lub też wydaje się naprawdę coś rozumieć, jednak po
kilku minutach, kiedy idą i zaczynają praktykować, nie wiedzą co robić!
Potem pytają: „Co mam teraz zrobić?” Jeśli teraz tego nie wiedzą, to
jeszcze gorzej będzie jutro, kiedy odjadą!
Powinniście jednak zawsze pamiętać, że dzogczen jest nauką, która
odpowiedzialność wkłada w ręce jednostki. Nie daje jakiegoś ograniczonego
powiedzenia, mówiącego, że macie zrobić to czy tmato. Tak więc najpierw
próbujecie odnaleźć poznanie. Odnalezienie poznania oznacza, że ma się
bezpośrednie doświadczenie. Wówczas uniezależnicie się od wszystkich i
wszystkiego. W naukach dzogczen nie mówimy o uzależnieniu się od tej czy
innej jednostki bądź obiektu. Nie powinniście także być zbyt uzależnieni
od mistrza. Mistrz jest ważny, ponieważ przekazał [coś], a ja zrozumiałem
i zintegrowałem [to] z moim poznaniem. Nie znaczy to jednak, że stał się
szefem i że jestem od niego zależny.
Także nauki nie powinny stać się czynnikami warunkującymi jednostkę.
Jeśli bierze się pod uwagę urzeczywistnienie, najważniejsą rzeczą jest to,
że istnieje mistrz, który przekazuje ścieżkę, jaką ma się podążać. Bardzo
łatwo jest zrozumieć, że nie należy dać się uwarunkowywać przez te lub
inne rzeczy. Jest powiedziane, że „jednostka, która znajduje się w swoim
ciele, znajduje się w swoim łóżku”. Dusza żyje w ciele. Tak mówi
tybetańskie przysłowie.
Taki właśnie powinien być praktykujący dzogczen. To ktoś, kto potrafi
współpracować z samym sobą i jak najlepiej robi to co może. Przede
wszystkim powinien znać siebie, to, jaki jest jego stan. Dzięki temu
poznaniu dojdzie do zrozumienia innych. Wtedy będzie mógł z nimi dobrze
współpracować i powstanie to, co nazywamy współpracą i szacunkiem pomiędzy
ludźmi.
Dziś wydaje się, że wielu ludzi entuzjazmuje się [naukami]; jeśli jednak
nie ma tego poznania, wszystko od początku jest fałszywe i pewnego dnia
okaże się, że tak jest. Jeśli pozostajecie w fałszu, być może nawet
wiedząc o tym, wtedy oszukujecie samych siebie. Oznacza to, że nie
współpracujecie z sobą. Jeśli chcecie wyrządzać innym dobro, na początku
nie mówcie zbyt wiele o innych. Przede wszystkim obserwujcie trochę
siebie. Tybetańczycy mają przysłowie: „Ten, kto pomaga osobie ze stłuczoną
głową, ma złamaną szyję”. Tak bardzo martwimy się o innych, a może
jesteśmy od nich gorsi. Nie jest łatwo pomagać innym. Jeśli ktoś chce
pomóc chorej osobie, przede wszystkim musi przynajmniej wiedzieć jak
postawić diagnozę, a następnie [jak] interweniować. Jeśli jednak ktoś
pomaga innym, nie wiedząc nawet na co chorują, jest to ryzykowne.
Bardzo ważne jest więc to, by zacząć od siebie, wiedząc, że nauki zostały
dane po to, aby z sobą współpracować, a nie uwarunkowywać siebie. Poznanie
stanu Rigpa działa w codziennym życiu i zaczynacie rozumieć, co musicie
robić. Nie jest tak, że musicie recytować mantrę; [naturalnie,] jeśli
chcecie, możecie to robić. Nie musicie także wykonywać [ćwiczeń]
oddechowych, jantry, ruchów. Nie jest powiedziane, że szczególnie musicie
robić te rzeczy. Próbujcie odnaleźć się w swojej świadomości.
Jak możecie [sprawić, by to] dojrzało i jak powinniście się zachowywać w
codziennym życiu? Pierwszą rzeczą, jaką przekazuje się w naukach dzogczen,
jest poznanie. Nie powinno ono pozostać na poziomie intelektualnym jak
jakaś idea. Dzięki praktyce staje się ono czymś konkretnym. Próbujecie się
znaleźć w kontemplacji i ćwiczyć się w niej poprzez wzrok, słuch, a także
działanie elementów. Uczymy się wielu metod i stosujemy je zgodnie z tym,
co jest dla nas możliwe, bez żadnych ograniczeń. Kiedykolwiek pojawia się
możliwość zrobienia czegoś, jesteśmy zawsze gotowi.
Jeśli na przykład musicie codziennie iść do biura i nie możecie robić
jantry, ani siedzieć spokojnie robiąc szine, ciągle możecie znaleźć pewien
sposób praktykowania bez rozproszenia. Kiedy idziecie do biura i wracacie
z powrotem, chodzicie i oddychacie. Możecie więc robić recytację wadżry.
Nikt nie mówi, że musicie robić coś szczególnego, możecie więc to robić,
idąc. W biurze jest wiele skomplikowanej pracy. Ciała macie ograniczone, a
oddychanie i umysł są bardzo zajęte. Wówczas możecie jednak bardzo dobrze
ćwiczyć się w nie rozproszeniu. Jeśli nie będziecie rozproszeni, praca w
biurze pójdzie wam lepiej. To także sprzyja waszej praktyce kontemplacji.
Następnie, jeśli dzięki zrobieniu odosobnienia wyćwiczycie się trochę w
kontemplacji, prawdopodobnie zyskacie zdolność do zintegrowania ruchu z
pracą. W ten sposób, dzień za dniem będziecie się doskonalić.
Obserwując nasz stan i to, co robimy, możemy zacząć integrować różne
praktyki, jakie możemy robić w zależności od [potrzeb] chwili. W naukach
dzogczen zawsze radzi się, by nie ograniczać swego życia. Jeśli w swojej
praktyce jesteście zbyt ograniczeni, nie będzie ona także korespondować z
życiem. Powinniście zawsze być gotowi do zrobienia czegoś, co powinno być
zrobione, cokolwiek by to nie było, także dając [sobie] przestrzeń. Są
ludzie, którzy pewnego dnia nie czują chęci do praktyki i mówią: „Och, ale
nieszczęście, po prostu nie mogę praktykować”. Nic się jednak nie wydarzy,
jeśli nie będziecie praktykować przez dzień, czy nawet dwa albo trzy dni.
To nie koniec świata. Najważniejszą rzeczą jest nie pozostawanie obojętnym
i nie rozpraszanie się.
Istnieją nauki, które każą nam walczyć z lenistwem. Jednak nauki dzogczen
nie każą wam tego robić. Zamiast tego ćwiczycie się w nie rozpraszaniu się
i ciągłej obecności. Lenistwo powstaje z rozproszenia. Jeśli jesteście
zawsze obecni, to choć dzisiaj nie czujecie chęci do praktyki, możecie ją
poczuć jutro. Jeśli dziś nie czuję chęci do praktyki, musi być jakiś
powód. Jest coś, co mi przeszkadza. Jeśli na przykład mam skopiować
stustronnicową książkę, to po skopiowaniu dwudziestu będę nieco zmęczony.
Potem zacznę robić błędy. Jeśli nadal będę się upierać przy pisaniu,
stanie się ono jeszcze bardziej nieporządne i zaczną robić mnóstwo błędów.
Jeśli będę zmuszał się do pracy przez godzinę, to może z wielkim wysiłkiem
uda mi się przepisać z dziesięć stron. Jeśli jednak zrobię sobie przyjemny
spacer, odpocznę trochę i poczuję chęć do przepisywania, to być może w
kwadrans przepiszę dziesięć stron, nie robiąc przy tym żadnych błędów. To
prawda, często właśnie tak się dzieje. Dlatego praktyka oznacza także
pracę z waszym stanem. Jeśli upieracie się i blokujecie siebie, nie
rozwiniecie się. Postęp zostanie osłabiony i zablokowany. Dlatego właśnie
musicie być bardzo świadomi siebie. Jeśli czasem nie praktykujecie, nie ma
to znaczenia, o ile nie pozostajecie obojętni.
Jednak ktoś, kto lubi teorię mówiącą o dawaniu sobie wielkiej przetrzeni,
powie: „Nie chcę naciskać, bo jestem praktykującym dzogczen”. W ten sposób
rozprasza się dzisiaj i jutro i zamiast rozwinąć obecność stanu Rigpa,
rozwija rozproszenie i dzogczen w ogóle nie działa. Stał się jedynie
słowem, nazwą. Dlatego jest powiedziane: zawsze obserwujcie siebie i
znajcie swój stan.